Statek Noego – dla najmłodszych czytelników

Statek NoegoKsiążka Sally Altschuler „Statek Noego” z ilustracjami Svena Nordqvista nawiązuje do przypowieści biblijnej. Ta historia jest jednak inspiracją dla autorów, by opowiedzieć coś zupełnie innego na jej podstawie.

Głównymi bohaterami tej niedługiej historii są zwierzęta. Noe ma trudne zadanie, bo musi utrzymać je w ryzach. Nosorożec nie chce wsiąść na arkę, Ryjówki obawiają się Myszołowów, Gibon i Orangutan bawią się na kominie i ulegają poparzeniom, bo statek działa troszkę inaczej, niż ten z naszych wyobrażeń – napędzany jest silnikiem.

Jak widać z powyższego opisu zwierzaki przypominają niesforne dzieciaki. Niemal wszystkie sprawiają jakieś kłopoty. Podczas deszczowej pogody, w strugach deszczu najbardziej niezadowolony jest wspominany już nosorożec. Ciągle powtarza, że nikt go nie lubi. Zaprzeczenia Noego nic nie dają, zwierzak popada w ponury nastrój.

Na małej przestrzeni zwierzęta nie czują się naturalnie. Chciałyby się zachowywać, tak jak zawsze. Trudno im się powstrzymać nawyki. Największe kłopoty na załogę statku sprowadza dzięcioł, który robi dziurę w burcie. Pasażerowie wpadają w panikę, jedynie Noe zachowuje zimną krew.

Za pomocą marchewki sprowadza nosorożca pod pokład i sprawia, że dziura zostaje zatkana rogiem zwierzęcia. W tym momencie olbrzymi ponurak odkrywa, że stał się dla wszystkich bohaterem. Zwierzęta wiwatują na jego cześć. Wszyscy są szczęśliwi, a historia kończy się bardzo dobrze, bo nagle przestaje padać, pojawia się na niebie piękna tęcza i nadzieja, bo po raz pierwszy na lot decyduje się Biedronka.

„Statek Noego” nie opowiada o Bogu, ani o przyczynach kataklizmu. Skupia się na tym, by czegoś uczyć. W tej historii pokazane zostało, że każdy jest inny. Przezabawne są świnki cierpiące na chorobę morską. Natomiast dzieciaki nie tylko się bawią, ale też uczą się tolerancji. W każdej chwili może wydarzyć się coś niezwykłego, bo ponurak ma szansę okazać się bohaterem. I biedronka, i nosorożec – wszyscy są potrzebni. Mają jakąś rolę do spełnienia, tylko muszą ją znaleźć. Dlatego trzeba dać im szansę, albo sobie.

Historię dopełniają piękne ilustracje. Dziecko po jej poznaniu (czy w trakcie czytania) skupia się na szczegółach rysunków, poznaje ich elementy. Szwedzki ilustrator znany jako autor historii o Pettsonie i Findusie tutaj również pokazał pazur. „Statek Noego” można odbierać za pomocą samych ilustracji, maluchy będą wertować książkę kartka po kartce – a jest co podziwiać i czemu się przyglądać.

Książka polecana jest dzieciom od czwartego roku życia. Młodsze będą  skupiały się przede wszystkim na ilustracjach, starsze jednak zastanowią się nad sensem opowieści. Rzeczywiście, dzieciakom podobały się rysunki, a historia tak je zainteresowała, że nawet nie zapytały skąd się wziął ten deszcz i co z pozostałymi zwierzętami, które nie weszły na pokład. W opowieści dzieciaki zwracały uwagę na szczegoły – choć nie tylko związane z ilustarcjami. Najbardziej intrygowała je malutka biedronka, którą ledwie można dostrzec, ale za to wprowadza do historii nutkę nadziei.

Dziękuję Wydawnictwu Czarna Owieczka za egzemplarz książki.