Rozrywka za sprawą kota

Kot w stanie czystymKsiążka o której dziś piszę, nie spodoba się miłośnikom psów. Wtedy przecież trudno mieć kota – choć jest to oczywiście możliwe. Należę do tej części ludzkości, która preferuje koty za ich niezależność.

Dlatego postanowiłam przeczytać Kota w stanie czystym Terry Prachetta. Zrobiłam to po to, aby się rozerwać i poczuć solidarność z innymi właścicielami tychże czworonogów. Autor poradzi nam jak zdobyć kota. Z doświadczenia wiem, że nie trzeba daleko szukać – pewnego dnia sam przyjdzie i już zostanie. Okazać się jednak może, iż nie tylko my myślimy że jesteśmy jego właścicielami, ale nasi sąsiedzi również – a kot będzie na tym korzystał. W tym antyporadniku poznałam odmiany kotów. Nie będą to rasy takie jakie znamy. Okaże się, że jednak wszyscy zgodzimy się z autorem. Są przecież koty farmowe – w naszych realiach nazwalabym je jednak gospodarskimi – sąsiadów, arcyzbrodniarzy, fabryczne i inne.

Jest też gratka dla miłośników fizyki: są to  koty Schrödingera. Istnieje taki stereotyp, że wszyscy wielcy tego świata lubili koty. A może to one lubiły  geniuszy? Trudno mi się wypowiadać na temat eksperymentów z mechaniki kwantowej. Z grubsza chodzi o to, że koty potrafią podróżować w czasie. Dlaczego? Kiedy wychodzimy z pustego mieszkania i mamy stuprocentową pewność, iżkota w nim nie ma – jakże wielkim zaskoczeniem jest fakt, że po powrocie nasz mruczek leży sobie rozłożony na kanapie i słodko śpi…

Ubaw podczas czytania miałam po pachy. Jest to jednak typ humoru, który nam może odpowiadać, ale pod pewnymi warunkami – lubimy Pratchetta, mamy odpowiedni nastrój i chcemy czytać zabawne historie o kotach. Co jakiś czas przez umysł przebiegała mi myśl – przecież tak właśnie jest jak pisze autor. Doskonale pokazał charakter kotów. Znalazł esencję kotowatości w kocie i opisał ją w niezwykle zabawny sposób. Całość dopełniają zabawne ilustracje. Wyobrażam sobie minę osoby, która po przejrzeniu spisu treści zdecydowałaby się na zakup tej książki. Zamiast poradnika o hodowli kota dostajemy coś z zupełnie innej beczki. Na uwagę zasługuje fakt, jak poprzez opisywanie charakterów kotów autor wysmiewa ich właścicieli. Jak naiwni jesteśmy my ludzie uważając, że kot ma coś wspólnego z psem. Autor przedstawia miauczące czworonogi jako zwierzęta, które absolutnie sobie radzą bez człowieka. To my nie możemy bez nich żyć…