„Wielka podróż” jest kolejną książką wydawnictwa Tako, po którą zdecydowaliśmy się sięgnąć. Spróbowaliśmy raz i wpadliśmy po uszy. Teraz stało się naturalne, że dzieciom należą się książki artystyczne, a nie tylko edukacyjne, czy moralizujące.
Troszkę – przyznam – obawiałam się tego, jak moje dzieciaki zareagują na „Wielką podróż” A. Castagnoli i G. Pacheco? Myślałam, że jeśli zobaczą świat literacki w różnych odcieniach brązu, to może się zrażą. Ale nic z tego. Książka je bardzo zaintrygowała i zmusiła do myślenia.
Zacznę może od początku. Historia dotyczy dziecka, które wybiera się w daleką podróż. Bierze zbudowany przez siebie statek z kartonu i popcorn. Wszystko bez opuszczania pokoju. Będą niebezpieczne przygody, podróż do krainy pingwinów, nieco żartobliwych historyjek, ale i wylegiwanie się na chmurach (łącznie z ich kosztowaniem).
Okazuje się, że za pomocą poetyckiego języka, można wprowadzać – już czteroletnie dzieci – w krainę fantazji oraz filozofii. Nie musiałam zbyt długo czekać, by dowiedzieć się od rodzonych dzieci, że to wszystko jest w wyobraźni głównego bohatera. „Psecies – mamo – samoloty z kartonu nie latają”. Po chwili zastanowienia, doszły do wniosku, że one też tak potrafią podróżować.
Melancholia głównego bohatera wpłynęla na moje dzieciaki uspokajająco. Ilustracje zmusiły do przemyśleń. Podobało im się, że tylko niektóre elementy mają bardziej wyrazisty kolor. Zastanawiały się dlaczego akurat to, a nie coś innego? Dochodziły do zaskakujących wniosków – np. zauważyły, że wszystkie czaple mają jednakowe kapelusze, tylko jedna ma inny – i ten właśnie jest czerwony.
Trzeba docenić autorów „Wielkiej podróży”, że na zaledwie 36 stronach potrafili podejmować trudne filozoficzne tematy. Przecież wielka podróż, to nic innego, jak życie. Z bezpiecznym domem i tym co nieznane gdzieś indziej.
Książka jest niesamowitym odpoczynkiem dla oczu dziecka, zwłaszcza w świecie, gdzie bombarduje się je nadmiarem bodźców. Wyciszone barwy podkreślają oniryczną wizję świata. Dzięki temu, każdy szczegół jest ważny. Dziecko też pozwala swojej wyobraźni poszybować, autorzy dali małym odbiorcom spore pole do popisu. Bo przecież każdy kilkulatek wiele razy dziennie wyrusza w taką „Wielką podróż”. A książka inspiruje go do rozwijania nie tylko wyobraźni, ale również zmusza do refleksji. Rodzic może się na chwilę zatrzymać, zwolnić i pomyśleć razem z własną pociechą o odkrywaniu tożsamości, możliwościach ludzkiego umysłu, czy o domu, który daje nam poczucie bezpieczeństwa.
