Klub Księżycowej Bransoletki. Przyjaciółki na zawsze – A. Skórzewska

Przyjaciólki na zawszeWydawnictwo Zielona Sowa wydało niedawno książkę z serii „Klub Księżycowej Bransoletki” autorstwa Agnieszki Skórzewskiej i ilustracjami Tei. Córce spodobał się już sam podtytuł: „Przyjaciółki na zawsze”, a dołączony prezent w postaci bransoletki wywołał wybuchy radości – książki z podarunkiem, tego jeszcze nie było.

Historia dotyczy trzech dziewczynek: Mai, Kamili i Marysi. Pierwsza z wymienionych bohaterek przeprowadziła się właśnie do nowej kamienicy, w której mieszkają dwie przyjaciółki. Już pierwszego dnia dziewczęta poznają się i okazuje się, że mają szansę się do siebie zbliżyć, bo łączy je wspólna pasja – taniec. Nie będzie łatwo, bo nie wiadomo, czy zapracowana mama Mai pozwoli córce na uczęszczanie na zajęcia taneczne? Bohaterka chodzi do prywatnej szkoły, a rodzice mają niewiele wolnego czasu.

Oprócz tego dziewczynki pragną założyć zespół taneczny, w którym będą mogły realizować swoje własne pomysły. Tylko jak go nazwać? Okazuje się, że nie jest to proste zadanie. No i jak tańczyć, by nie przeszkadzać sąsiadom?

Plusem książeczki jest osadzenie jej w polskich realiach. Autorka pisze o problemach, z którymi muszą się zmierzyć młode dziewczęta. O ich przyjaźniach, kłopotach w szkole i na podwórku oraz pasjach. Na szczęście przyjaźń nie zostaje poddana próbie, bohaterki nie są też o siebie zazdrosne.

„Przyjaciółki na zawsze” spodobają się prawdopodobnie dziewczętom od ósmego roku życia, choć jak zwykle mój pięcioletni syn był zachwycony bohaterkami. Sporym plusem są ciekawe czarno-białe ilustracje. Książka należy do literatury popularnej, ale nie została przesłodzona. Daje dzieciakom wszystko, co lubią, przy okazji propagując pozytywne wartości.

Duże litery zachęcają do samodzielnego czytania. Spora ilość dialogów powoduje, że akcja powieści jest wartka. Zielona Sowa nie zapomina też o stronie internetowej, a prezencik w postaci bransoletki kusi. Bohaterki są sympatyczne, więc młodzi odbiorcy szybko się zaprzyjaźniają z dziewczynkami. Moje pociechy czekają już na następną część. I chodzi im o dalsze losy bohaterek, nie o kolejną zawieszkę.

P. Rosiak i czadowe majtki – B. Catchpole

P. Rosiak i czadowe majtkiRodzice, nauczyciele, autorzy i bibliotekarze sięgają po wszelkie możliwe sposoby, by zachęcić dzieci do czytania. Kiedy już się wydaje, że osiągnęliśmy sukces, w pewnym momencie u młodego odbiorcy pojawia się zwątpienie. Bo po co czytać, skoro inni tego nie robią? Wtedy nie pomagają żadne kary, nagrody. Liczy się przecież zdanie rówieśnika a nie dorosłych.

Barbara Catchpole pisząc serię „P.Rosiak” starała się chwycić jednego dobrego sposobu. Dała odbiorcom książki, które mają bawić. No i wiadomo, jak taka pozycja pojawi się w torbie kolegi, wtedy boom czytelniczy murowany. Na zachętę wydawca dodał karty, które można kolekcjonować. Istnieje również strona internetowa, z której można korzystać, brać udział w konkursach.

„P.Rosiak i czadowe majtki” to książka nieco kontrowersjna. Podejmuje pewne tematy o których wolimy milczeć przed dzieciakami. Jednych będzie odrzucało przezwisko Piotra Rosiaka, innych może denerwować specyficzne poczucie humoru głównego bohatera. Jednak coś co nie bawi dorosłych, może powodować lawiny śmiechu u jedenastolatka.

Tytułowy P.Rosiak opowiada o pewnym wydarzeniu ze swego życia. Kiedy pewnego dnia miał pójść do szkoły, okazało się, że nigdzie nie ma dla niego czystych majtek. Niestety, mama poszła już do pracy, więc dwunastolatek musi sobie poradzić sam. Najpierw zakłada wielkie majtasy mamy, potem zostaje jednak przy bieliźnie siostry. Majtki Zosi obszyte były koronką i miały napis „więcej czadu”, ale pasowały. Problem pojawił się w momencie, gdy najbliższy przyjaciel przypomniał Piotrowi, że właśnie tego dnia mają wf. Zdesperowany P.Rosiak postanowił gdzieś w ukryciu założyć na te nieszczęsne majtki spodenki gimnastyczne. Musiał tylko wymyślić sposób na to, by wyjść w czasie lekcji i się przebrać. Szukał i kombinował, co rusz przyłapywano na próbach rozbierania się. Ostatecznie został nakryty przez panią dyrektor. Jakoś ani razu nie przyszło mu do głowy, że mógłby przebrać się w toalecie.

W książce „Czadowe majtki” jest sporo komicznych sytuacji. Występuje w niej komizm sytuacyjny i słowny. P.Rosiak wpada stopniowo w coraz większe tarapaty, by młody odbiorca mógł się dobrze bawić. Dodatkowo, sporo jest w książce zabawnych, karykaturalnych ilustracji.

Bawi nie tylko P.Rosiak. W „Czadowych majtkach” wyśmiano wiele codziennych problemów początkujących nastolatków. Zabawni są uczniowie, nauczyciele, szkoła i najbliżsi. Relacje międzyludzkie opisane są w żartobliwy sposób. Lecz pod tą otoczką czają się problemy współczesnych dwunastolatków – rozwiedzeni rodzice, brak czasu dla dzieci, nierozumiejący uczniów nauczyciele, wredne rodzeństwo. Pokazano w niej, jak taki młody człowiek próbuje się w tym świecie odnaleźć.

Dla kogo może być seria o Piotrze Rosiaku? Moim zdaniem książkę zrozumieją dzieciaki od czwartej, piątej klasy. Choć „Czadowe majtki” mają tylko pięćdziesiąt stron i sporo ilustracji, będą idealną książką dla tych, których trudno namówić do czytania. Może właśnie perypetie P.Rosiaka do nich przemówią i zachęcą do sięgania po kolejne książki.

 Dziękuję za książkę Wydawnictwu Zielona Sowa.