„Trylobity” – Breece D’J Pancake

Trylobity, Breece D'J Pancake“Trylobity” amerykańskiego twórcy Breece’a D’J Pancake’a są zbiorem opowiadań, za sprawą którego przenosimy się do Wirginii Zachodniej, do 2 poł. XX wieku. Autor książki w swoim życiu opublikował zaledwie ten jeden tom, ale zyskał sławę wybitnego pisarza. Niestety zmarł jako młody człowiek. Miał zaledwie 27 lat, kiedy zginął w niejasnych okolicznościach, przypuszczalnie było to samobójstwo.

W zbiorze “Trylobity” Breece’a D’J Pancake’a znajduje się dwanaście opowiadań, które stały się wyznacznikiem jego stylu w tej nieobszernej twórczości. Tytułowe opowiadanie, które daje nazwę całemu zbiorowi, czyli “Trylobity” umieszczone zostało jako pierwsze i już ono wprowadza nas w klimat całego tomu. Jest to historia chłopaka, który przedwcześnie stracił ojca. Teraz czuje, że nie będzie w stanie udźwignąć odpowiedzialności za farmę. Trzeba ją będzie sprzedać, co sprawia, że strata staje się podwójna. Bohater czuje się beznadziejnie, jak nieudacznik, ale tym co dodatkowo odzwierciedla jego emocje, jest duszna natura.

Kolejne opowiadania stają się równie niepokojące. Bohaterowie zmagają się z życiem w małej społeczności, tracą pamięć, albo zmagają się z przeszłością. Często są odizolowani i oddaleni od społeczeństwa. Ta samotność staje się czymś co łączy te postacie. Choć są oni różnorodni, zaczynając od górników po morderców i ich ofiary. Ważne są emocje, jakie budzą się w czytelniku podczas lektury.

Z jednej strony mamy zwyczajność, obrazki z życia w Wirginii Zachodniej, a z drugiej widzimy w każdej postaci głębię psychologiczną, jaką Pancake wprowadza do swojej prozy. Każda postać wnosi unikalny wkład w portretowanie życia, w którym widzimy piękno, jak i bolesną codzienność, a wszystko to Pancake ujmuje w krótkiej formie.

Opowiadania Pancake’a budzą w czytelniku zarówno poczucie narastającego napięcia, jak i zachwyt nad ukazywaną rzeczywistością. Ludzie zmagają się z trudnościami codzienności, potrafią jednak dostrzegać piękno, kiedy ono się pojawia. Walczą z własnymi demonami, ale nie poddają się, gdyż wciąż czegoś poszukują: może sensu życia, może czegoś w rodzaju wybawienia?

Breece D’J Pancake pisze w taki sposób, że mamy wrażenie, że opisywana przez niego rzeczywistość jest odbiciem prawdziwego świata. Czujemy, że postacie przedstawione w opowiadaniach, moglibyśmy spotkać naprawdę, gdyby tylko dane nam było żyć w drugiej połowie XX wieku w Wirginii Zachodniej. Dzieje się tak mimo, że autor posłużył się niezbyt skomplikowanym językiem, za to bardzo sugestywnym, który natychmiast wtłacza nas w tę chwilami duszną atmosferę i świetnie oddaje poczucie beznadziei oraz ukazuje ich zmagania z rzeczywistością i własnymi demonami. Dla mnie jest to odkrycie, które cieszy, ponieważ modne są ostatnio teksty, w których USA przestaje się jawić, jako kraj dobrobytu, a oddaje głos biednym i zwykłym ludziom. Okazuje się, że Pancake zrobił to znacznie wcześniej, tyle że polski czytelnik nie miał o tym zielonego pojęcia. Dzisiaj, dzięki przekładowi Macieja Świerkockiego, wreszcie mamy dostęp do tej niezwykłej prozy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *