„Mały Książę” – Antoine de Saint-Exupéry

Mały Książę, Antoine de Saint-ExupéryKiedy Antoine de Saint-Exupéry napisał książkę „Mały Książę”, raczej nie spodziewał się takiego rozgłosu, jaki przyniosła mu ta niepozorna objętościowo książeczka. Aż trudno uwierzyć, że właśnie w tym roku mija 75 lat od daty wydania tej niezwykłej powiastki filozoficznej. Wydawca informuje, że książka została przetłumaczona na 300 języków, sprzedała się w 140 milionach egzemplarzy. „Mały Książę” zajmuje drugie miejsce na podium pod względem najbardziej rozchwytywanych tłumaczeń, ustępując jedynie… Biblii. Z okazji rocznicy można sięgnąć po „Małego Księcia” w nowej odsłonie, w tłumaczeniu Henryka Woźniakowskiego oraz z ilustracjami Pawła Pawlaka. Właśnie to rysunki sprawiły, że otrzymujemy publikację inną niż do tej pory.

Trudno recenzować „Małego Księcia” Antoine’a de Saint-Exupéry’ego. Przede wszystkim dlatego, że o książce napisano o niej już chyba wszystko. Łatwiej skupić się na własnych odczuciach. W tej niewielkiej pod względem ilości słów opowieści kryje się mnóstwo mądrości, znaczeń i emocji. „Mały Książę” raczej nikogo nie pozostawi obojętnym. Kiedy uda nam się przekonać młodszych odbiorców do lektury, odkryją w książce baśniową historię, ale przecież to tylko na pozór historia dla dzieci. Tak naprawdę otrzymujemy uniwersalną przypowieść o życiu. Zwłaszcza o jego sensie, odpowiedzialności za drugiego człowieka, miłości i przyjaźni. Trudno znaleźć drugą taką książkę, która mimo prostego języka i nieskomplikowanej historii, byłaby równie głęboka. Prawdy, które płyną z tej opowieści, dalekie są od banału. Z pewnością zmuszą nas do myślenia.

Interesująca jest sama historia powstania „Małego Księcia”. Antoine de Saint-Exupéry w 1935 roku postanowił pobić rekord długości lotu na trasie Paryż–Sajgon. Niestety,  jego samolot rozbił się na Pustyni Libijskiej. W takim miejscu łatwo stracić życie, ale autor i jego mechanik choć trzy dni tułali się po pustyni, to przypadkiem odnalazła ich karawana Beduinów.

Niepozorna książeczka w tym wyjątkowym wydaniu stała się całkiem pokaźną pozycją. Na uwagę zasługuje piękna twarda oprawa i duży format „Małego Księcia”. Czytelników przyzwyczajonych do kanonu zaskoczą ilustracje Pawła Pawlaka. Dzięki nim otrzymujemy zupełnie inną książkę. Według artysty oryginalne akwarele autora były nieporadne i nie oddawały emocji. Dlatego, kiedy zdecydował się zilustrować książkę, zrobił to na nowo, inaczej niż autor. Tylko niektóre obrazy się powtarzają, ale tylko dlatego, że muszą. Skoro w główny bohater mówi do pilota, że ma narysować baranka, to ilustrator nie naszkicuje przecież żyrafy.

Mały Książę, Antoine de Saint-ExupéryPaweł Pawlak oparł swoje rysunki na figurach geometrycznych. Kiedy zaczniemy śledzić ilustracje naszą uwagę przykują przede wszystkim koła. One tutaj dominują. Jednak, kiedy zauważymy trójkąty, to oznacza, że przedstawiona sytuacja związana jest z groźnymi momentami. Okręgi oznaczają ciepłe emocje. Takiego kształtu są planety i sama róża. Otrzymujemy całą paletę kolorów: od ciemnych, które odzwierciedlają groźne momenty, po jasne, kojarzące się ze słońcem na pustyni. Artysta bawi się kontrastami, dodaje wiele szczegółów. Niektóre ilustracje zajmują dwie strony, inne znajdują się tylko na części karty. Warte odnotowania jest, że Paweł Pawlak do „Małego Księcia” dołączył coś, czego wcześniej nie było. W jego szkicach pojawia się sam pilot. Śledząc kolejne karty z ilustracjami zauważymy, że artysta posługując się figurami geometrycznymi oddaje emocje. To wyróżnia tę publikację.

Nowe wydanie „Małego Księcia” pozwoli odkryć tę książkę na nowo. Ilustracje przyciągają wzrok. Dzięki nim jeszcze bardziej skupiamy się na przesłaniu. Historia okazuje się ponadczasowa, mimo że liczy już tyle lat. Nie zaszkodziło tej książce nawet to, że znajduje się w kanonie lektur. Uczniowie, kiedy już sięgną po „Małego Księcia”, zwykle go uwielbiają. To wydanie z pewnością przyciągnie uwagę wielu przyszłych miłośników tej opowiastki.Mały Książę, Antoine de Saint-Exupéry

  1. A ja akurat jestem wielkim fanem, a „Mały książe” to książeczka, do której często wracam, bez względu na to, że tekst już niemal znam na pamięć. Recenzowane wydanie wygląda przepięknie, ilustracje pana Pawlaka cechują się niewątpliwie wysokimi walorami artystycznymi. Może więc się skuszę… Aczkolwiek… z drugiej strony jestem przywiązany do rysunków Saint-Exupery’ego – może artystycznie nieporadnych (wszak autor był pisarzem, a nie malarzem), ale zato takich swojskich…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *