„Małe Licho i tajemnica Niebożątka” – Marta Kisiel

Małe Licho i tajemnica Niebożątka, Marta KisielMiłośnikom fantastyki nie trzeba przedstawiać Marty Kisiel, niezwykle popularnej polskiej pisarki. Uwielbiana przez blogerów książkowych za powieści „Nomen omen” czy cykl „Dożywocie” niedawno wydała powieść dla dzieci „Małe Licho i tajemnica Niebożątka”. Nazywana z sympatią „Ałtorką” upiera przy używaniu trudnych słów w książkach również dla młodszych odbiorców. Najnowsza powieść Marty Kisiel wprawdzie jest przeznaczona dla dzieciaków, ale rodzice czytający na głos również nie poczują się zawiedzeni, bo znajdą coś dla siebie (szczególnie gdy zaliczają się do miłośników romantyzmu i twórczości Goethego).

Bohaterowie książki „Małe Licho i tajemnica Niebożątka” są dziwni. Ostatnie słowo to eufemizm. Jak bowiem inaczej powiedzieć o chłopcu, który mieszka w trzeszczącym i skrzypiącym domu pełnym istot nie z tego świata? Pod łóżkiem Niebożątka mieszka mackowaty potwór, a z chłopcu towarzyszy Licho, prawdziwy mały anioł. Bożek zawsze może liczyć na anioła, swoją mamę, wujaszka Turu i wujka Konrada. Nie brakuje jednak w tym domu innych istot, zwanych „cosiami”, czyli widm, potworów i utopców. Najpierw obserwujemy głównego bohatera i jego życie, które wydaje się niemal arkadyjskie, a z pewnością wesołe i beztroskie.

Jednak, kiedy poznamy Bożka nieco lepiej, okaże się, że wcale nie ma tak łatwo. Przede wszystkim został odizolowany od reszty społeczeństwa i rówieśników. Są ku temu powody, choć nie można zdradzać zbyt wiele, by nie odbierać czytelnikom przyjemności z lektury. Dorośli ostatecznie decydują, że Bożek musi pójść do szkoły. Oznacza to wiele kłopotów, bo chłopiec nie ma pojęcia, co go czeka. Nie jest taki sam jak wszyscy, a znajomość z „cosiami” z pewnością nie pomaga.

Niebożątko stara się dopasować do reszty towarzystwa, a ze szkoły przychodzi coraz bardziej sfrustrowany i zirytowany. Licho zostaje w domu i nie poznaje swojego Bożka. Czara goryczy przelewa się w czasie balu przebierańców w Halloween. Wtedy okazuje się, że chłopiec strasznie się wygłupił. Zamiast za Spidermana czy innego Batmana, przebrał się za… anioła. Wyszydzony przez rówieśników opuszcza bal i popada w kłopoty, ponieważ trafia do innego świata. Takiego, w którym znajdzie się w olbrzymim niebezpieczeństwie. Czyha tam na niego niebezpieczny Król. Chłopiec nie ma szans z takim przeciwnikiem. Kto ruszy mu na ratunek? Kogo jeszcze spotka w zaświatach?

Historia mimo fantastycznej i chwilami groźnej scenerii, jest opowieścią o problemach, z którymi dzieciaki spotykają się na co dzień. Otrzymujemy książkę o inności oraz tolerancji dla tych wszystkich, którzy powszechnie uważani są za dziwnych. Marta Kisiel w powieści „Małe Licho” pokazuje dzieciom, że mają prawo być sobą i nie muszą za wszelką cenę się dopasowywać. Dorośli zobaczą natomiast jak ważna jest rozmowa i zrozumienie dla własnego dziecka. Bożek znacznie lepiej się poczuje, gdy dotrze do niego, że bycie dziwnym wcale nie jest złe. Zaakceptuje ten fakt dopiero po rozmowie z bliskimi.

Powieść „Małe Licho i tajemnica Niebożątka” zaskakuje nietypowym połączeniem poezji, dowcipu z pewną dozą niesamowitości i grozy. Opowieść zaczyna się zabawnie, a z czasem narasta napięcie, a czytelnicy przy okazji odkrywają tajemnice Niebożątka (o istnieniu których on sam do tej pory nie miał pojęcia). Historia dostarczy całej gamy emocji. Przede wszystkim jest to historia o miłości dzieci do rodziców i odwrotnie. „Ałtorka” bawi się językiem, wymaga od czytelników uwagi, ponieważ nie idzie na łatwiznę. Prócz rozbudowanych porównań i opisów, często posługuje się grą słów i zdaniami złożonymi. A przede wszystkim w tym fantastycznym świecie przez nią wykreowanym jest miejsce na romantyczną poezję. Moje dzieci wcale się przeciwko temu nie buntowały, a z uwagą i skupieniem słuchały historii Niebożątka, a także całych fragmentów „Króla elfów”, które w punkcie kulminacyjnym historii są kluczowe. Widać, że wcale nie trzeba iść na łatwiznę, nawet młodszym warto dawać literaturę przez wielkie L. Na dodatek ze świetnymi ilustracjami Pauliny Wyrt.

  1. Tak,to faktycznie dobra książka dla dorosłych jak i dzieci dorastających….ważne jest być innym i jedynym w swoim rodzaju….bardzo motywująca i zachęcająca jest ta książka …daje wiarę dla tych co czasami powątpiewają…i tracą wiarę w siebie …warta przeczytania😘

    • Historia wprawdzie jest fabularna, ale każdy wyciągnie swoje wnioski po lekturze. Inaczej odczytają tę historię dzieci, inaczej dorośli 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *