„Awiatorzy. Podniebne przygody polskich lotniczek i lotników” – Anna Litwinek

Awiatorzy, Anna LitwinekMarzenia o lataniu towarzyszą człowiekowi z pewnością od zawsze. Dzisiaj jednak nie trzeba być Dedalem czy Ikarem, żeby wzbić się ponad chmury. Mimo to nie każdemu jest dane, by siąść za sterami samolotu. Anna Litwinek, w swojej książce dla dzieci pt. „Awiatorzy. Podniebne przygody polskich lotniczek i lotników”, pokaże, że wszystko zaczyna się właśnie od marzeń. Jednak dopiero konsekwentne podążanie za wyznaczonym sobie celem, pozwala na to, by je zrealizować. Czytaj dalej

„Mały Książę” – Antoine de Saint-Exupéry

Mały Książę, Antoine de Saint-ExupéryKiedy Antoine de Saint-Exupéry napisał książkę „Mały Książę”, raczej nie spodziewał się takiego rozgłosu, jaki przyniosła mu ta niepozorna objętościowo książeczka. Aż trudno uwierzyć, że właśnie w tym roku mija 75 lat od daty wydania tej niezwykłej powiastki filozoficznej. Wydawca informuje, że książka została przetłumaczona na 300 języków, sprzedała się w 140 milionach egzemplarzy. „Mały Książę” zajmuje drugie miejsce na podium pod względem najbardziej rozchwytywanych tłumaczeń, ustępując jedynie… Biblii. Z okazji rocznicy można sięgnąć po „Małego Księcia” w nowej odsłonie, w tłumaczeniu Henryka Woźniakowskiego oraz z ilustracjami Pawła Pawlaka. Właśnie to rysunki sprawiły, że otrzymujemy publikację inną niż do tej pory. Czytaj dalej

„Bóg pośród ruin” – Kate Atkinson

Bóg pośród ruin, Kate AtkinsonKate Atkinson znana jest przede wszystkim jako autorka powieści kryminalnych. Brytyjska pisarka nie ogranicza się jednak tylko do jednego gatunku. Jakiś czas temu czytałam jej książkę pt. „Jej wszystkie życia”, której główną bohaterką była Ursula. Przez pryzmat jej losów obserwowałam jak zmieniał się świat w poprzednim stuleciu. Natomiast powieść „Bóg pośród ruin” w pewnym stopniu nawiązuje do wyżej wymienionej książki. Mowa w niej o bracie Ursuli, ale obie historie można czytać niezależnie. Czytaj dalej

Pilot i jego Pióropusz

Uznałam, że Laureatowi tegorocznej Nagrody Nike coś się należy. Co mu po nagrodzie pieniężnej, jeśli nikt nie będzie znał jego twórczości, no i nagrodzonej książki. Zamówiłam więc dzieło, przyszło bardzo szybko – a ja je przeczytałam.

Trudno mi to uzasadnić, ale podczas czytania nasuwały mi się skojarzenia z Masłowską. Może dlatego, że to laureatka tej samej nagrody? A może coś mają z sobą wspólnego w stylu pisania. U obydwu można znaleźć swój własny i niepowtarzalny język. Młoda pisarka nawiązywała do polszczyzny wspólczesnej, a Pilot posługuje się mieszanką mowy gwarowej – dzięki Bogu jestem ze wsi, więc nie musiałam się tak głowić jak przeciętni mieszkańcy miast.

Język pisarza jest trudny, niełatwo się przez niego przebić. Jeszcze trudniej oddzielić wyobrażenia głównego bohatera, od wydarzeń. Nie będzie to lektura dla osoby, która ma ochotę na łatwą książkę. Ktoś, kto nie zna realiów powojennych i będzie chciał poczytać sobie „Pióropusz” jako coś w rodzaju przewodnika o tamtych czasach, to też będzie miał utrudnione zadanie.

Inna sprawa, czy powieść mnie urzekła? Nie bardzo. Wprawdzie doceniam, że to ma być dzieło przez duże D, ale osobiście wolę „Konopielkę”. Też są nawiązania gwarowe, również można odnaleźć tu obraz czasów komunistycznych, jednak czyta się to znacznie lepiej. Może prześmiewczy styl Redlińskiego bardziej do mnie przemawia?