Książek o Harrym Potterze nie trzeba przedstawiać miłośnikom powieści fantastycznych. O młodym magu słyszeli wszyscy, a popularność kolejnych tomów mówi sama za siebie. J.K. Rowling pierwszy tom przygód Harry’ego sprzedała w 1997 roku. Za chwilę będziemy obchodzili ćwierćwiecze istnienia tej bestsellerowej serii książek. Jeśli jednak jeszcze są osoby, które nie poznały przygód uczniów Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, zachęcam do sięgnięcia po wydanie z ilustracjami Jima Kaya. Myślę, że jeszcze wiele młodych pokoleń będzie z przyjemnością poznawało kolejne tomy przygód nastoletniego czarodzieja.
„Harry Potter i Czara Ognia” to rozbudowana historia o kolejnym roku szkolnym w Szkole Magii i Czarodziejstwa Hogwarcie. Harry i jego przyjaciele dowiadują się, że między starszymi uczniami rozegra się Turniej Trójmagiczny. Ów konkurs obejmie również inne magiczne placówki. Do Hogwartu przybędą uczniowie z Bułgarii i Francji. Reguły turnieju zostały ustalone dawno temu i zgodnie z tradycją uczestniczyć w nim ma trzech uczniów – reprezentantów każdej ze szkół. Wyboru dokona Czara Ognia. Ku zaskoczeniu wszystkich wybiera ona aż czterech kandydatów. Jeden z nich nie osiągnął nawet odpowiedniego wieku. Co to oznacza?
Dla Harry’ego będzie to miało określone konsekwencje. Chłopak ledwie zdążył poznać prawdę o o Syriuszu Blacku, dowiedział się, kto zdradził jego rodziców, ale czekają go kolejne przygody. Wiele z nich okaże się bardzo niebezpiecznych. Lord Voldemort, dzięki opiece swego dawnego sługi, „Glizdogona”, znalazł sposób, by odzyskać ciało i dawną siłę. Do tego potrzebuje Harry’ego i Turnieju Trójmagicznego. Czy Voldemortowi uda się przeprowadzić mroczną intrygę?
Zanim jednak dojdzie do wielkiego finału, Harry i jego przyjaciele będą mieli ręce pełne roboty. Jak zwykle w szkole czeka ich sporo zadań. Czy w związku z przybyciem nowych uczniów spoza Hogwartu, nic nie zachwieje przyjaźnią Harry’ego, Hermiony i Rona? Bohaterowie dojrzewają, zmieniają się, a to komplikuje zarówno kontakty towarzyskie, jak i wzajemne relacje.
Dzięki książce „Harry Potter i Czara Ognia” czytelnicy wpadają w wir niesamowitych przygód. Trudno przerwać czytanie, gdy napięcie narasta, a zwrotów akcji nie brakuje. Rodzinne śledzenie fabuły staje się tu czystą przyjemnością, gdyż świat wykreowany przez J. K. Rowling jest świetnie przemyślany i rozbudowany. Akcja ma nie tylko fantastyczny wymiar. Warto pamiętać, że pod otoczką magii, młodzi ludzie odnajdą w książce problemy doskonale im znane. Harry zmaga się z tymi samymi kłopotami, co wszyscy nastolatkowie. Pragnie akceptacji, czuje się niezręcznie, gdy jest oceniany i nie zawsze radzi sobie z nauką. Na szczęście ma przyjaciół, na których może liczyć. Widzimy także, że w miarę dorastania bohaterów, wiele się zmienia w postrzeganiu rówieśników czy świata dorosłych.
Wracając do wydania z ilustracjami Jima Kaya. Otrzymujemy aż 115 plansz, z czego większość jest w dużym formacie. Obrazy wręcz zapraszają odbiorcę do przeglądania. Nawet jeśli ktoś już kilkakrotnie czytał ten tom, to teraz może porównać własną czy filmową wersję z tym, co prezentuje ilustrator. Im bardziej mroczny element historii, tym ciemniejszą barwę ma obraz. Przyznam, że podczas wspólnej rodzinnej lektury na dłużej zatrzymywaliśmy się przy planszach, by uważnie przyglądać się szczegółom i podziwiać wizję artysty. Myślę, że to najładniejsze wydanie na rynku, a na Dzień Dziecka cztery dostępne tomy to pomysł idealny zarówno dla rozpoczynających przygodę z uniwersum Harry’ego Pottera, jak i uwielbiających całą serię. Ta zachwyci nawet najbardziej wymagających czytelników.
PS Na stronie Harry Potter w domu można również podjąć ciekawe wyzwanie czytelnicze.
Do serii o HP mam spory sentyment, bo dorastałem wraz z tym literackim bohaterem. Cieszę się, że książki weszły do kanonu, bo wg mnie to wartościowa literatura. Zaś prezentowane wydanie faktycznie wydaje się idealnym prezentem na Dzień Dziecka.
Zdecydowanie tak – choć i dla starszych miłośników serii to będzie nie lada gratka.