„Mein Gott, jak pięknie” – Filip Springer

Mein Gott, jak pięknie, Filip SpringerFilip Springer jest autorem, którego dobrze się czyta, ale również słucha. Z tego powodu lubię spotkania autorskie z tym pisarzem. W tym roku podczas Literackiego Sopotu miała miejsce rozmowa, którą prowadził Michał Nogaś. Dotyczyła ona najnowszej książki Filipa Springera pt. „Mein Gott, jak pięknie”. Miejsca, w które zabiera nas autor, w pewnym sensie bardzo podobne do tych opisanych w „Odrzanii” Zbigniewa Rokity. Filip Springer pisze o nich zupełnie inaczej.

W „Mein Gott, jak pięknie” autor szuka Krainy. Miejsca, które trudno opisać słowami, gdyż się je bardziej czuje, niż widzi. Takie chłonięcie krajobrazu jest tak ulotne, że można mieć wrażenie, że ów poszukiwany ideał nie istnieje, jest wymysłem szalonego człowieka i tylko drugi szaleniec może zrozumieć o co chodzi. Filip Springer na ziemiach polskich położonych nad Odrą, a szerzej tych leżących dawniej w Prusach, szuka odpowiedzi na pytanie, co zapoczątkowało wszystkie te zmiany w krajobrazie?

Autor odkrywa te tereny jeżdżąc na rowerze, chodząc po okolicy, podążając śladami ludzi, którzy, kierowani wizją postępu, brali udział w rewolucji przemysłowej, stopniowo przekształcając świat wokół siebie. Każdy z rozdziałów zabiera nas do innego elementu krajobrazu. Widzimy między innymi rzekę Odrę, która z biegiem czasu zmienia swój bieg przez działania człowieka. Dlaczego skróciła się o 200km? Dostrzegamy, że niedawna katastrofa ekologiczna ma swoje początki w czasach, kiedy dotarła do nas rewolucja przemysłowa. Na tzw. Ziemiach Odzyskanych spore znaczenie miała kolej. W jaki sposób ją budowano? Kto zdecydował o tym, by przebiegała w taki właśnie sposób, a nie inny? Tego również dowiemy się z książki „Mein Gott, jak pięknie”.

Filip Springer kreśli opowieść o tym, jak na te tereny trafiła prawdopodobnie pierwsza maszyna parowa. Śledzimy przebieg tajnej misji, choć nie od razu domyślamy się dokąd prowadzi nas opowieść o pewnym trudnym rejsie. Chwilami się zastanawiamy, czy mamy do czynienia z fikcją, czy prawdziwą historią, gdyż autor łączy elementy dokumentalne i fikcyjne, tworząc złożoną narrację Śledzimy przebieg wydarzeń historycznych, osobiste historie i odniesienia literackie, zastanawiając się, jak to wszystko wiąże się w całość. Pisarz dołącza również swoje własne fotografie, które wzbogacają i uzupełniają tekst.

Springer pokazuje krajobraz ukształtowany przez działania ludzkie, czasem na lepsze, czasem na gorsze, choć może najbardziej to ostanie. Opowiada historie ludzi, którzy podziwiali, eksploatowali lub dbali o krajobraz. Przybliża nam również kulturę i tradycje ludności niemieckiej, polskiej i żydowskiej, która zamieszkiwała te tereny przed i po II wojnie światowej. Ukazuje nam zarówno piękno, jak i dramat krajobrazu, który był świadkiem wielu zdarzeń historycznych.

Książka “Mein Gott, jak pięknie” to lektura dla ludzi, którzy chcą odkrywać historię i geografię terenów, które mimo że należą do Polski, wciąż są mało znane pod względem tego, co można zobaczyć, ale również jeśli chodzi o kulturę. Często przychodziła mi do głowy myśl: „Cudze chwalicie, swego nie znacie”, dlatego można traktować „Mein Gott, jak pięknie”, jako inspirację do podróżowania i odkrywania niezwykłych miejsc, czy zastanowienia się nad tym, co wiemy o własnej okolicy. Dla mnie zaskoczeniem było stosowanie przez pisarza niemieckich nazw i to powodowało, że często musiałam je sobie tłumaczyć na język polski, a potem byłam zdziwiona, kiedy w książce znalazłam również historie z moich okolic. Filip Springer, trochę podobnie, jak Zbigniew Rokita daje nam nietypowy reportaż, który jest chwilami gawędą, chwilami czymś na kształt dziennika z podróży, a w innym otrzymujemy niemal powieść historyczną.

PS Zdjęcie ze spotkania autorskiego.

Mein Gott, jak pięknie, Filip Springer

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *