„Produkcja masowa” – Ewa Kozieradzka

Produkcja masowa, Ewa Kosieradzka“Produkcja masowa” jest debiutancką powieścią Ewy Kozieradzkiej. Książka miała swoją premierę 29 lutego tego roku. Sięgnęłam po e-booka, dlatego kolor ze zdjęcia nie oddaje właściwego tła okładki. Od razu może wspomnę, że akcja poprowadzi nas tam, gdzie czasami lepiej nie zaglądać. Zajrzymy do najgłębszych pokładów mroku duszy człowieka.

O „Produkcji masowej” trudno pisać nie zdradzając istotnych szczegółów. Są one bardzo ważne, ale mowa o nich może odkryć zbyt wiele, a nie wiem, czy ktokolwiek sięgając po powieść, chciałby poznawać jej zakończenie. Przecież często lubimy być zaskakiwani zwrotami akcji prowadzącymi nie tam, gdzie byśmy się spodziewali, a w tej książce nie raz tak się dzieje.

Historia zaczyna się od drastycznej sceny, ale potem jest już z pozoru zupełnie zwyczajnie.  Janek, główny bohater książki, czuje się niedorajdą. Traci posadę nauczyciela, z powodu pewnego wiersza miłosnego, który zakochana uczennica wygłasza przed sporą publicznością. Janek wie jednak, że cała ta sytuacja jest naciągana. Uważa, że dyrektor chciał się go po prostu pozbyć, ponieważ na jego miejsce miał już kogoś innego. Młodzi ludzie na początku swojej ścieżki zawodowej z pewnością marzą o stabilizacji. Chcą mieć poczucie, że obrana przez nich droga jest tą właściwą, niestety Janek traci pracę i tym samym poczucie pewności siebie.

Mam wrażenie, że mężczyzna pracujący w szkole jako nauczyciel, na dodatek polonista, jest ostatnio w literaturze współczesnej synonimem nieudacznika. Często trafiam ostatnio na taki stereotyp. Na dodatek główny bohater dorastał w  „meksyku”. Tak nazywali to miejsce podopieczni bidula. Jako nauczyciel Janek nie zarabiał wiele, ale wyszedł na ludzi, założył rodzinę, ma piękną żonę i wspaniałą córeczkę. Spłaca kredyt, a dziury w budżecie upycha pomidorami hodowanymi na własnym tarasie.

Po utracie pracy, Janek chce jak najszybciej znaleźć zatrudnienie. Nie będzie już nauczycielem, a firma do której trafi, okaże się kryć wiele tajemnic, czy to chodzi o towary, jakie produkuje, czy samego właściciela i jego rodzinę. Długi jednak trzeba spłacać i Janek czuje, że zasady, którymi się kieruje, zostają poddane ciężkiej próbie. Czy się ugnie? Czy znajdzie sposób, by nie iść w stronę zła?

Autorka w „Produkcji masowej” pokazuje nam w mocny sposób, dokąd prowadzi stopniowa zgoda na to, co uważamy za niewłaściwe. Zaczyna się od małych, drobnych rzeczy, a potem kończy się różnie. Niewiele trzeba, by zboczyć z właściwej ścieżki. Widzimy też, co do tego prowadzi. Główny bohater najpierw wiele doświadczył jako dziecko, dorosłe życie też rzuca mu kłody pod nogi. Janek nie potrafi porozumieć się z zimną i skupioną na sobie żoną, nawet kilkuletnia córeczka przechodzi trudny okres w życiu. Tymczasem, jako dorastający chłopak bohater marzył o pisaniu scenariuszy filmowych. Niestety jego pomysły znajdują się tylko na dysku komputera i nigdy nie zostały zrealizowane.

Ewa Kozieradzka w powieści „Produkcja masowa” daje czytelnikom rozbudowane tło społeczno-obyczajowe, jednocześnie prowadzi nas ku wątkom kryminalnym z elementami thrillera. Widzimy bohatera, który poddawany jest trudnej próbie. Mężczyzna czuje, że nikomu nie może opowiedzieć o swoich problemach. Tylko jednej osobie może się zwierzyć, przyjacielowi, którego poznał jeszcze w bidulu. Walka, jaką ze sobą prowadzi Janek, nie jest łatwa, zwłaszcza gdy wokół dzieje się tyle zła. Zadajemy sobie pytanie czy łatwo do niego przywyknąć? Podczas lektury czujemy nieustannie atmosferę grozy i ciągłego niepokoju. Oglądamy przerażający świat i wciąż się zastanawiamy, jak wpłynie na Janka? Odpowiedź na to pytanie oczywiście trzeba poznać samemu, choć Ewa Kozieradzka zabiera nas do samego piekła, a na dodatek nie raz nas zaskoczy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *