Wojciech Kulawski jest autorem książek kryminalnych oraz sensacyjno-przygodowych. Czytałam kilka jego powieści. Teraz sięgnęłam po najnowszą, czyli „Rok 2022”, która mnie zaskoczyła, ponieważ jest zarówno thrillerem, jak i zawiera elementy ghost story. Wierzycie w duchy? A może pamiętacie film z Patrickiem Swayze pt. „Uwierz w ducha”? W książce znajdziemy podobny motyw, choć niekoniecznie z wątkiem romantycznym.
Adam Wolański jest głównym bohaterem tej powieści. Dziennikarz budzi się w pomieszczeniu, które wygląda jak izolatka. Nie wie, kim jest. Odkrywa, że nie potrafi niczego sobie przypomnieć z przeszłości. Z jakiego powodu stracił pamięć? Czy brał udział w jakimś wypadku? A może właśnie przez amnezję trafił do szpitala? Na te pytania trudno sobie odpowiedzieć, gdy zawodzi pamięć. Co powiedzą ludzie, których spotka na swojej drodze? Tłumaczą mu, że znajduje się w specjalnym ośrodku szkoleniowym. Władze chcą wprowadzić w życie program pracy dobrowolnej. Rząd tłumaczy, że w ten sposób uda się zwalczyć kryzys gospodarczy, z jakim zmaga się obecnie kraj. W dobie recesji i bezrobocia ma to być najlepsze rozwiązanie dla osób, które dotknęły problemy finansowe, a na rynku pracy nie mają szans ze znalezieniem czegoś, co zapewni im spokojny byt.
Partia opozycyjna wyczuwa w tym podstęp. Jak przekonać się, co rzeczywiście dzieje się za zamkniętymi murami ośrodków szkoleniowych? Takie zadanie otrzymał Adam Wolański, choć umysł spłatał mu jakiegoś dziwacznego figla. Mężczyzna prowadzi śledztwo, dzięki któremu ma nadzieję odzyskać pamięć. Nie ufa do końca ludziom, których spotyka na swojej drodze. Czuje się też mocno odrealniony, kiedy wpada w jakieś stany wywołujące wizje. W ten sposób odkrywa zbrodnie sprzed ponad stu laty. Nie rozumie dlaczego nagle spotyka Cecylię Rozenberg i jej makabryczne dokonania. Jaka jest w tym rola Adama i czy coś z tego dzieje się naprawdę?
Wszystko, co spotyka dziennikarza, związane jest z dworkiem, w którym mężczyzna akurat przebywa. Współcześnie budynek jest ośrodkiem szkoleniowym, w przeszłości należał do majętnej rodziny Rozenbergów. Przed ponad stu laty doszło w nim do tragedii. Czy wydarzenia z przeszłości łączą się w jakimś stopniu z teraźniejszością? Co powoduje, że Adam uczestniczy w zdarzeniach sprzed wieku? Odpowiedzi na te pytania będziemy poznawali stopniowo, gdyż autor nie od razu odkrywa karty przed czytelnikiem. Od początku wiele się dzieje, a sam prolog sprawi, że chcemy wiedzieć, jacy przeciwnicy czyhają na bohatera książki, a także z jakiego powodu to robią.
Wojciech Kulawski w powieści „Rok 2022” wykorzystuje obrazy znane nam z popkultury. Sceny kojarzące się z filmami Hitchcocka, elementy znane z horrorów czy powieści sensacyjnych. Zamknięcie w ośrodku nieco przypomina eksperyment Zimbardo, tutaj jednak ma za zadanie odsłonić niemoralne oszukiwanie zwykłych obywateli przez władze. Politycy za pomocą ośrodków szkoleniowych tak naprawdę chcą się pozbyć opozycji. Nazywają to jednak inaczej, a wielu ludzi bez zastanowienia wierzy we wszystko na słowo. Adam Wolański, jako dziennikarz, ma zadanie do wykonania, ale szybko okazuje się, że musi także wybrać po jakiej stanąć stronie. Dokonuje podwójnego odkrycia: związanego z mroczną historią dawnego dworu, jak i współczesną. Z czasem uda mu się powiązać obie, choć postawi go to w wielu sytuacjach, w których stanie się zwierzyną łowną, a jemu pozostanie tylko ucieczka. Podczas lektury zobaczymy, czy mu się uda wyjść cało z opresji.
Myślę, że osoby szukające rozrywki na lato, dzięki książce „Rok 2022” dostaną dokładnie to, czego potrzebują. Jest tu sporo scen trzymających w napięciu. W końcu mamy do czynienia z thrillerem. Dla miłośników fantastyki oraz grozy będą perypetie bohatera związane z przeszłością ośrodka. Akcja i tak wartka, w ten sposób dodatkowo się komplikuje. Oglądamy, w jakie komplikacje wpada bohater, by za chwilę zastanawiać się nad tym, jakie wnioski nasuwają się podczas lektury. Choć możemy skupić się na samej fabule, trudno jednak nie zauważyć, ze Wojciech Kulawski kieruje naszą uwagę na kwestie związane ze współczesną polityką. Czy jest w niej miejsce na pozytywne wartości?