„Katharsis” – Maciej Siembieda

Katharsis, Maciej SiembiedaPo lekturze „Gołoborza” Macieja Siembiedy, postanowiłam sięgnąć po te tytuły autora, których jeszcze nie poznałam. Nie musiałam daleko szukać, ponieważ niedawno wznowiona została „Trylogia Grecka” w twardej oprawie, z barwionymi brzegami. Słowem, idealna jako prezent. Jednocześnie pięknie prezentuje się na półce, ale jeszcze lepiej trzyma się w rękach coś, co cieszy oko również ciekawym wnętrzem. Co do treści miałam wysokie oczekiwania, ponieważ „Katharsis” doczekało się wielu pozytywnych recenzji, a także długich kolejek chętnych czytelników w bibliotekach.

Jak wspomniałam wcześniej „Katharsis” jest pierwszym tomem „Trylogii Greckiej”. Jedną z najważniejszych postaci jest Kostos Tosidos, młody grecki partyzant. Mężczyzna w innych okolicznościach niż są mu dane, mógłby zostać świetnym chemikiem. Tymczasem nie może studiować, ponieważ trwa wojna. Kostas wysadza mosty i bierze udział w trudnych akcjach. W Grecji sytuacja komplikuje się dodatkowo przez wojnę domową. By ratować życie Kostas w pewnym momencie trafia wraz z rodziną do Polski.

Inną z ważnych postaci jest „Sacharyna”, przemytnik z Gdyni. Człowiek, który w dwudziestoleciu międzywojennym świetnie prosperował dzięki nielegalnemu szmuglowi towaru, któremu zawdzięcza swój przydomek. W czasie wojny sytuacja się zmienia, podobnie jak losy bohatera, który wpada w ręce tych, którzy sprawują władzę, choć początkowo nie do końca jest tego świadomy.

Jest jeszcze Janis i „Zulus”. Kolejne pokolenie, którego losy są już powojenne i rozgrywają się w czasach PRL-u. Janis choć byłby świetnym bokserem, musi porzucić karierę sportowca i zostaje milicjantem. Z kolei „Zulus” marzy o lepszej codzienności niż ta, którą daje mu ówczesna Polska. Podczas lektury powieści zobaczymy, jak połączą się losy tych wszystkich wspomnianych postaci.

„Katharsis” okazuje się powieścią rozbudowaną do wielu postaci, ale również wątków, które rozciągają się na ponad sześćdziesiąt lat historii. Obejmują one okres od lat dwudziestych poprzedniego wieku aż po schyłek zimnej wojny. Podróżujemy od Salonik do Gdyni, ale dotrzemy również do Kairu, czy innych polskich miast. W zasadzie można pokusić się o stwierdzenie, że mamy do czynienia z sagą, gdyż odkrywamy losy kilku rodzin przez kilka pokoleń, jednak pojawią się wątki o charakterze sensacyjnym, z rozbudowanym tłem historycznym, a sama akcja toczy się dynamicznie, jak w powieści sensacyjnej.

Bohaterowie są postaciami, które określilibyśmy, jako zwyczajnych przedstawicieli społeczeństwa. Jednak za sprawą chichotu losu zostają wplątani w wir historycznych wydarzeń. Co są w stanie poświęcić dla swojej rodziny, by ta mogła przetrwać? Czy pójdą na kompromis? Kiedy działają pod wpływem emocji, doprowadzają do pewnych komplikacji. Ludzie stają się pionkami w politycznej grze, ale trafiają na szachownicę nie zawsze z własnej woli, a za sprawą różnych przypadków. Kiedy ich losy się komplikują, kolejne pokolenia nie mają pojęcia, dlaczego tak się stało. Janis prowadzi własne śledztwo, gdyż matka nie chce mu zdradzić tajemnicy ojca. Czy to, czego się dowie, da mu oczyszczenie, czyli tytułowe „katharsis”?

Nie będę pierwszą osoba, która stwierdzi, że Maciej Siembieda jest ekspertem od łączenia fikcji z faktami. Wszystko, co czytamy, jest świetnie wplecione w historię XX wieku. Na koniec autor w posłowiu wyjaśnia, czy opisane wydarzenia rzeczywiście miały miejsce. Wtedy okazuje się, że to co wydawało się nieprawdopodobne, rzeczywiście rozegrało się na kartach historii. Dowiadujemy się, skąd wzięli się Grecy w Polsce w czasach PRL-u, ale odkrywamy także mroczne strony działalności tajnych służb.

W starożytnej Grecji wierzono w w istnienie „fatum”. W powieści „Katharsis” ono również się pojawia, choć tym co komplikuje losy postaci, jest wojna i polityka. Bohaterowie stają przed trudnymi wyborami, często znajdują się w sytuacji bez wyjścia. Do tego są ludźmi z krwi i kości, targanymi emocjami, namiętnościami oraz ambicjami. Zostali opisani w taki sposób, że przekonały mnie ich portrety psychologiczne i motywacja. Ponadto autor kreśli opowieść tak, by stopniowo narastało napięcie. Poznajemy tajemnice bohaterów jakby były elementami układanki. Dostajemy kolejne klocki i wkładamy w odpowiednie miejsce, aby w pewnym momencie odkryć prawdziwy, rozbudowany obraz całości. Przyznam się szczerze, że cieszę się, że nie muszę czekać na drugi tom cyklu, bo już go mam na półce.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *