Hanna Nordenhök jest szwedzką pisarką, która ma na swoim koncie pięć powieści, choć zaczynała jako poetka. Teraz tworzy głównie prozę. Na język polski do tej pory przetłumaczono tylko „Wonderland”, a przekładu dokonała Justyna Czechowska. Może za jakiś czas doczekamy się kolejnych tytułów znanej i cenionej szwedzkiej pisarki. O czym jest ostatnia książka, jaką przeczytałam w tym roku?
Trudno streścić opowieść, jaką otrzymujemy w „Wonderland”. Trzy przeplatające się historie, które nie łączą się ze sobą fabularnie, a tematycznie. Do tego dochodzą jeszcze krótkie, wplatane fragmenty innych historii. Poznajemy kobietę udającą nastolatkę. Osobę w kryzysie bezdomności ukrywającą się w różnych miejscach, między innymi w szkole. Jest również Marius, który rywalizuje z drugim dziennikarzem i odkrywa, że jego konkurent nie mówi prawdy. Mamy do czynienia z historią kobiety, która mieszka w pięknym bungalowie. Jej mąż pracuje na utrzymanie rodziny, ona zajmuje się domem. Ukrywa pewną mroczną tajemnicę swojego męża, ale nie ujawnia jej.
Książka zaczyna się od sceny, w której widzimy, jak pewna kobieta wychodzi z lasu. Podróżuje po Stanach, by zbliżyć się do innych dzieci. By jej się to udało, sama udaje, że jest niepełnoletnia. Dlaczego chce być w ich towarzystwie? Co daje jej odmładzanie się w taki sposób i zbliżanie do dzieci? Trudno zrozumieć jej motywację, gdyż autorka nie wyjawia wszystkiego. Otrzymujemy sceny i obrazy, ale interpretacja należy do odbiorcy. Widzimy jednak, jak dzieci fascynują tę postać i jakie napięcie buduje to między nią, a spotykanymi na swej drodze osobami.
Marius odkrywa, że jego kolega po fachu kłamie. Dziennikarz, który jest ceniony za swoje teksty, prawdopodobnie je wymyślił. Marius zaczyna śledzić kolegę, dostaje na jego punkcie obsesji, a potem ujawnia swoje odkrycie. Ma w tym również pewien interes. Chce dzięki temu wypłynąć i stać się docenianym dziennikarzem. Kłamstwo jednego ma dać szansę drugiemu, by zaistniał w mediach.
Trzecia historia związana jest z bohaterką, która odkrywa, że jej mąż nie jest tym, za kogo go uważała. Bogaty, kochający rodzinę mężczyzna, w cieniu swego gabinetu ogląda zakazane treści związane z dziećmi. Żona jednak nic nie robi, gdy odkrywa tę tajemnicę. Zamiast tego, mamy wrażenie, że staje po jego stronie. Po prostu ignoruje i wymazuje obraz tego, co zobaczyła. Dlaczego nie mówi prawdy? Domyślamy się, że dokonuje takiego wyboru, ponieważ ma wiele do stracenia.
Początkowo podczas lektury „Wonderland” zastanawiałam się, czy książkę można odbierać jako powieść. Kiedy jednak bardziej zagłębiłam się w te historie, okazało się, że wszystko układa się w tematyczną całość. Każda z poznawanych postaci pozwala to jakie przybieramy formy, by pokazać siebie. Taką wersję, którą chcemy przedstawić światu. Oglądamy te wszystkie maski i zastanawiamy się, dlaczego tak postępujemy. Nikt nie chce zaprezentować siebie takim, jaki jest naprawdę. Wszystkie te kłamstwa pozwalają na pokazanie zarówno ciała w formie, jaką dopuszcza kultura i społeczeństwo, ale również chodzi o to, jak chcemy prezentować światu swój charakter.
Dlaczego kłamiemy? Takie pytanie rodzi się w naszej głowie, gdy czytamy „Wonderland”. Czy w naszym świecie jest jeszcze miejsce na prawdę? Znamy z naszej literatury maski czy „gęby”, które dają nam pewne tropy interpretacyjne. Hanna Nordenhök skłania nas do refleksji nad tym problemem i mam wrażenie, że również tytuł może stanowić pewną podpowiedź. Wszystkie te pozy, wygładzanie form, kłamstwa, itp. pomagają w pewnym sensie czynić sobie egzystencję ładniejszą i łatwiejszą. Dostrzegamy sieć zależności, w jakie wpada choćby trzecia z postaci opisanych w „Wonderland”, ale ma zbyt mało siły, by się z niej uwolnić. Czy jednak takie życie jest prawdziwe? Myślę, że warto sięgnąć po powieść szwedzkiej autorki, by odkryć, w jaki sposób Hanna Nordenhök przedstawiła ten temat.
PS Powieść na język polski przełożyła Justyna Czechowska.