Kiedy pytam dzieci, kim chciałyby zostać w przyszłości, często słyszę odpowiedzi typu: strażak, policjant, lekarz. Im jednak starsze są osoby pytane, zaczynają się marzenia o tym, by zostać Youtuberem, czy influencerem działającym w popularnych mediach społecznościowych. Pewne nazwy jeszcze nie zagnieździły się dobrze w polszczyźnie, a za chwilę mogą zniknąć. Pojawią się nowe zawody, do których nie przygotowujemy w szkołach. Można się zastanowić nad rolą edukacji. Czego należałoby uczyć maluchy, skoro świat będzie inny niż obecnie, gdy pojawią się na rynku pracy? Marek Szymaniak w książce „Młócka. Reportaże o pracy przyszłości” pokazuje nam, że przyszłość już tu jest i ma na nas określony wpływ.
Gwałtowny postęp technologiczny z zasady ma ułatwiać ludziom wykonywanie ich pracy. Dać nam wiele możliwości, sprawić, że będziemy mieli więcej czasu wolnego. Dzięki transformacji technologicznej mamy zyskiwać, ale czy rzeczywiście tak się dzieje? Okazuje się, że często pogłębia różnice między bogatymi a biednymi. Pamiętam, jak przyglądałam się pracy dziadek w prawdziwej młockarni, potem moi rodzice i ja inaczej rozumieliśmy swój udział w tytułowej „Młócce”. Co oznaczać będzie to słowo dla następnego pokolenia, w kontekście rozwoju technologicznego w powiązaniu z pracą?
Marek Szymaniak pisze o niezauważanych, niewidocznych pracownikach. Są to ludzie szukający zatrudnienia przez aplikacje typu Tikrow. Na pozór sytuacja jest idealna: program pozwala na szybkie powiązanie pracodawcy i potencjalnego pracownika. Taka agencja pracy tymczasowej daje możliwość wypełnienia luk kadrowych, ale to szukający pracy się na nią decyduje, albo nie. Nie tak jak na początku rewolucji przemysłowej, kiedy to fabrykant z ogonka chętnych do pracy brał tych, którzy mu akurat pasowali. Dlaczego zatem szukanie pracy przez platformy nie jest tak dobre, jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać? Tymczasowi pracownicy są tylko na chwilę, co nie pozwala na budowanie podstawowych relacji międzyludzkich. Daje też możliwość wykorzystywania pracowników, którzy nie mają jak się chronić.
Nawet na pozór zwykły zawód kierowcy tira uległ ogromnemu przeobrażeniu przez współczesne technologie. Wielu mówi nawet o tym, że wkrótce ludzie zostaną wyparci przez automatyzację. Wciąż jednak są potrzebni kierowcy, choć dziś czują się szczególnie mocno kontrolowani i obserwowani przez Wielkiego Brata. Ograniczono ich decyzyjność, a wszystko co wykracza poza schemat, czy też wyliczenia dokonywane przez algorytm, wymagają ciągłego tłumaczenia się przed szefostwem.
Elektroniczny nadzór nad pracownikami oczywiście pojawia się w wielu branżach, więc człowiek staje się równaniem, albo jest obiektem obserwacji. Sztuczna inteligencja nie tylko analizuje, jak poprawić nasze działania, ma również usprawniać pracę. W praktyce może jednak doprowadzić do likwidacji wielu stanowisk. Jedni się zachwycają, że AI pozwala na rozwój własnej twórczości, kreatywności, inni twierdzą, że to pułapka.
Czy dzięki rewolucji technologicznej stajemy się lepszymi pracownikami? A może doprowadzi ona do tego, że utracimy nie tylko zatrudnienie, ale również zmieni się prawo na niekorzyść człowieka? Wprawdzie w momencie łamania przepisów przez pracodawcę można się poskarżyć właściwym organom, niektórzy wykorzystują do tego media społecznościowe. Autor pokazuje, że pracownicy wykorzystują zasoby Internetu szukając odpowiedzi na swoje pytania, ale też by nagłaśniać problemy. Łączyć się mogą potrzebujący wiedzy z tymi, którzy mogą udzielić pomocy.
Jak się odnaleźć w świecie pracy, która nieustannie się zmienia? Marek Szymaniak w reportażach o pracy przyszłości udowadnia, że rewolucja dzieje się na naszych oczach, a przez to mamy do czynienia z tekstami niezwykle aktualnymi. Śledzimy rozmowy autora z ludźmi, którzy czy tego chcą, czy nie, stają się częścią procesu zmian. Dlaczego w tym uczestniczą? Odpowiedź jest prosta: ponieważ muszą pracować. Każdy, kto żyje tu i teraz staje się świadkiem i częścią przeobrażeń. Dzięki „Młócce” uświadomimy sobie, że zmiany uderzają boleśnie w najbiedniejszych i przyczyniają się do jeszcze większych nierówności. Autor reportaży pokazuje, że bardzo potrzebna jest wiedza i zmiany w prawie. Warto by w tym całym rozwoju technologicznym rzeczywiście pamiętano o ludziach, a nie o tym, jak ich lepiej wykorzystać. Książka „Młócka” skłania nas do refleksji na temat pracy, ale wiele pytań, jakie będziemy sobie zadawać nie ma odpowiedzi, ponieważ znajdujemy się w trakcie procesu. Pozostaje mieć nadzieję, że te najgorsze scenariusze nigdy nie zostaną zrealizowane.