Magnus Florin jest autorem zarówno powieści, jak i mikropowieści, dramatów, a także esejów. Jego twórczość tłumaczy się na wiele języków. Wydawca podaje, że Florina uznaje się za jednego z najbardziej oryginalnych i cenionych twórców współczesnej literatury szwedzkiej. Teraz możemy sięgnąć po zbiór „Drobne owady”. Składa się on z dwóch niedługich form prozatorskich pt. „Rodzeństwo” oraz „Córka Kartezjusza”. Wcześniej mogliśmy poznać książkę „Ogród” tego autora. Warto też dodać, że Magnus Florin związany jest z teatrem. Będzie to miało znaczenie, gdy poznamy „Drobne owady”.
Pierwsza z mikropowieści nosi tytuł „Rodzeństwo”. Po raz pierwszy opublikowano ją 1998 roku. W historii mowa o dziesięciorgu braciach i siostrach. Poznajemy głównie perspektywę najstarszego z nich. On opiekuje się młodszym rodzeństwem. Uczy ich wszystkiego, nawet mowy. Poprzez język wprowadza w ich świat swoje zasady. Pierwszy brat jest bardzo oddany młodszym dzieciom. Wartości stawia często na pierwszym miejscu. Najpierw zasady potrzebne są w pracy w aptece rodziców. Najstarszy postanawia zostać aptekarzem, a potem przejąć aptekę po tacie.
Nauka jest ważna dla najstarszego brata, ale zasady, których się uczy, ceni najbardziej. Przekazuje nauki młodszemu rodzeństwu. Szybko jednak reguły stają się narzędziem oddzielającym go od reszty. Język, jakim się posługuje, doprowadza do uzależniania rodzeństwa od siebie. Nie ma w najstarszym bracie żadnej empatii. Dziesięcioro rodzeństwa stanowić mają całość, jak palce od rąk. Najstarszy chce kierować całością. Pokazuje nam to poprzez zabawę, jaką stosuje, w której na opuszkach palców rysuje postacie. Co się stanie, gdy rodzeństwo będzie chciało się uniezależnić i zapragnie wolności? Co ich czeka ze strony najstarszego brata? Widzimy, jak cienka linia dzieli troskę od opresyjnego uzależnienia od siebie.
W mikropowieści pt. „Rodzeństwo” zaskoczy nas urywany i oszczędny styl. Bez żadnych ozdobników, budowania rzeczywistości za pomocą opisów. Sami musimy sobie odpowiedzieć na wiele pytań, uzupełnić historię o własną interpretację, szukanie skojarzeń literackich. Nieco podobnie będzie w „Córce Kartezjusza”. Tu autor nawiązał do prawdziwego zdarzenia, jakim była ostatnia podróż morska słynnego filozofa. Miało to miejsce w 1649 roku. Wtedy właśnie Kartezjusz wszedł na pokład statku płynącego z Holandii do Sztokholmu.
Myśliciel zabiera na łódź tajemniczą skrzynkę. Przyglądamy się jego rozmowom, jakie odbywa z ludźmi na statku. Najbardziej jednak zaskoczyć nas mogą jego dyskusje z nieżyjącą córką. Dziewczynka zmarła, gdy miała pięć lat. Tutaj znajdziemy motyw teatru kukiełkowego, gdyż Kartezjusz zabawia córeczkę lalką.
W „Córce Kartezjusza” istotna będzie filozofia. Poznajemy po raz kolejny system reguł i zasad, ale tych którymi kieruje się myśliciel. Jednak system filozoficzny nie broni go przed wszystkim, co przynosi los. By zachować równowagę, Kartezjusz musi rozmawiać z nieżyjącą córką. Słowa dają mu możliwość kreowania świata i bronienia się przed tym, co najbardziej go dotyka. Język pozwala oderwać się od zbyt silnego bólu. Człowiek rozumu nagle ulega iluzji. Poznajemy inne oblicze myśliciela, który tak samo jak wszyscy w pewnym momencie życia spotyka się z cierpieniem. Żałoba dotyka każdego, nawet wielkiego Kartezjusza.
„Drobne owady” Magnusa Florina zaskoczyć mogą treścią i formą. Czy jest coś, co łączy oba teksty zbioru? Z pewnością będzie to motyw teatru. Najważniejszy chyba okaże się język, który w obu historiach ma wielkie znaczenie. W „Rodzeństwie” będzie służył opresji, zabierał wolność bohaterom. Z kolei w „Córce Kartezjusza” posłuży do ochrony siebie przed emocjonalnym bólem. Słowa nie tylko opisują świat, ale także pozwalają sobie z nim radzić. Oszczędny styl, niedopowiedzenia, wrażenie teatralności zmuszają czytelnika do zastanowienia, nie pozwalają przejść obojętnie obok tych historii.
PS Książkę na język polski przełożył Mariusz Kalinowski.