Wartościowe? Czy nie? Jak podsumować te trzy tomy 1Q84 Murakamiego, które pochłonęłam jednym tchem, mimo nawału obowiązków, mimo braku czasu?
Kiedy poznałam głównych bohaterów, dowiedziałam się co ich łączy, to już – jak się okazało – złapałam bakcyla i nie mogłam odpuścić. Miłośnicy twardej logiki odrzucą powieść – tu nie ma miejsca dla: dwa dodać dwa równa się cztery. Są za to światy równoległe, pozornie nie różniące się od siebie. Czas w powieści też nie płynie tak jak nam się wydaje. Tym bardziej, jeśli ten czas nas wciąga podczas czytania i okazuje się, że jest druga nad ranem a o szóstej pobudka. Niestety, korepetycje z fizyki byłyby mile widziane, bo zakrzywienia czasoprzestrzenne to dla mnie czarna magia.
Jak już przeszłam do magii, to Haruki Murkami wywołał u mnie skojarzenia z Marquezem. Chociaż realizm magiczny w wersji japońskiej, to może być coś wybuchowego. Inne nawiązania wskazujące na zatopienie powieści w historię literatury to: Czechow, Proust, Dostojewski. Jest to taki bonus dla miłośników słowa pisanego.
Bohaterowie: Tengo i Aomamee poszukują swego straconego czasu. Teraz nie pozostaje im nic innego, jak odnaleźć siebie. Czy się to uda? I znowu zacznę prowadzić dialog z nieistniejącym przeciwnikiem: a może 1Q84 jest niczym innym jak łzawym romantycznym melodramatem? Jeśli tak,w takim razie po cóż nam Little people, powietrzne poczwarki, przeróżne sekty i tajemnicze przejścia do światów równoległych? Murakami Haruki pokiwa nam tylko palcem i zaśmieje się w twarz – a radź sobie czytelniku sam, zdaje się mówić.
Najbardziej istotne przesłanie, które wyciągnęłam z powieści jest takie: popatrzmy czasem w niebo. A co jeśli okaże się, że są dwa księżyce? Nie idźmy tylko z prądem, posłuchajmy czasem intuicji i tego, co mówi serce – to się narzuca po przeczytaniu książki. W samej powieści jest tyle wątków do odkrycia. Tak wiele rzeczy nie zostało wyjaśnionych. Narrator odkrywa przed czytelnikiem tylko pewne fragmenty, reszta należy do odbiorcy.
Pisarz też – głosem Tengo – na łamach powieści wyraża swoją opinię o literaturze i świecie:
Zbliża się już koniec dwudziestego wieku. Sytuacja jest trochę inna niż w czasach Czechowa. Nie ma powozów ani kobiet w gorsetach. Świat przetrwał jakoś nazizm, bomby atomowe i muzykę wspólczesną. Znacznie zmieniła się także sztuka pisania powieści. Nie ma się czym przejmować.
Pytanie brzmi czy – zgodnie z teorią wyżej wymienianego Czechowa – strzelba wystrzeli?
Kilka dni temu, kiedy się obudziłam i zobaczyłam zachmurzone niebo, poczułam się jak w Tokio, w porze deszczowej… Już wyciągałam Murakamiego, ale wyszło słońce i nastrój prysł 😉
Czyli może się uda w czasie jesiennej słoty…