„Magiczne drzewo. Cień smoka” – Andrzej Maleszka

Cień smokaAndrzej Maleszka jest autorem bestsellerowej serii o „Magicznym drzewie”. „Cień smoka” to szósta – najnowsza część cyklu. Po książkę można sięgnąć nawet jeśli nie zna się poprzednich części. Ostatnia powieść Andrzeja Maleszki wyróżnia się objętością. Tym razem otrzymujemy ponad 500 stron wartkiej akcji. Z jakimi przygodami będą zmagali się bohaterowie tym razem?

Postacie występujące w książce „Cień smoka” są nam doskonale znane. Tym razem do Kukiego, Gabi, Blubka i gadającego psa Budynia dołączy ktoś jeszcze. Wszystko zaczyna się od kłopotów. W nich przecież specjalizują się nasi ulubieńcy. Skoro posiadają magiczną kostkę, dlaczego jej nie wykorzystać w razie potrzeby? Kuki i Blubek nie bardzo mają ochotę na naukę. Postanawiają, że wybiorą łatwiejszą drogę. Nie słuchają Gabi, która tłumaczy im, że cała historia może się skończyć źle. Tym bardziej, że kostka spełni życzenie, jeśli wypadnie szóstka. Kiedy jednak trafi im się jedynka, wyczarowana zostanie odwrotność wypowiedzianego pragnienia.

Katastrofa następuje podczas egzaminu. Uczniowie zamiast herbaty mądrości, wypijają napój wywołujący głupotę. Tylko Gabi, Blubek, Kuki i Nikodem jej nie skosztują. Na dodatek jedna z uczennic niszczy magiczną kostkę. Co zatem zrobić, skoro czerwone krzesło ma zakaz czarowania na rok? Bohaterowie radzą się skorpiona (robota, który specjalizuje się w odszukiwaniu magicznych przedmiotów). Ruszają na poszukiwanie drewnianej figurki spełniającej życzenia i… popadają w jeszcze gorsze tarapaty.

„Cień smoka” nie zaskoczył nas tym, że akcja powieści do końca trzyma w napięciu. Do tego zdążyliśmy się już przyzwyczaić. I tym razem nastoletni bohaterowie muszą ponieść konsekwencje swych działań. Skoro nie chciało im się uczyć, muszą ponieść karę. Jednak dążą do tego, by naprawić swój błąd. Dlatego podejmują wyzwanie, by ratować kolegów ze szkoły. Tylko, że jeden mały błąd prowadzi do powołania do życia smoka. Takiego, który zagraża całemu światu. Teraz napój na głupotę na chwilę musi odejść w zapomnienie. Trzeba podjąć walkę z przerażającą bestią. Przyznam, że mój sześcioletni syn w kulminacyjnym momencie był lekko przestraszony. Na szczęście w powieści napięcie rozładowuje humor. Mówiący pies i tym razem spełnia swoje zadanie – bawi, albo ratuje skórę bohaterom.

W szóstym tomie „Magicznego drzewa” nie zapomniano o tym, by dać młodym odbiorcom wszystko co lubią: przygody, magię, ale też doskonale znany im świat. W dwudziestym pierwszym wieku nikt nie będzie wyczarowywał przedmiotów rodem z baśni braci Grimm. Teraz do walki ze złem potrzebne będą rzeczy zaawansowane technologicznie. Takie, które naukowcy – po lekturze „Cienia smoka” – dopiero wymyślą. Choćby płetwy i rolki z napędem, albo tabletki umożliwiające oddychanie pod wodą.

W pewnym momencie jednak wcale nie magiczne przedmioty okażą się najważniejsze, nie komórki, czy tablety, a prawdziwa przyjaźń. Czytelnicy mogą się utożsamiać z którymś z bohaterów,  może dlatego ta powieść tak bardzo im się podoba? Według mnie godne uwagi staje się przesłanie, które płynie z tej lektury. Odbiorcy szybko zauważą, jak bardzo może być cenna przyjaźń.

Olbrzymia ilość przygód powoduje, że trudno przerwać czytanie. Moje dzieci chciały wiedzieć, co będzie dalej. Podziwiam niczym nieograniczoną wyobraźnię Andrzeja Maleszki. Mam nadzieję, że autor pracuje nad kolejnymi częściami, bo sześciolatek już opracował plan działania. Uznał, że przecież nie może tak być, że szósty tom z serii o „Magicznym drzewie” jest ostatni. Dlatego poprosił mnie o to, by napisać list do Andrzeja Maleszki. W sprawie kolejnych części, bo siedem powieści, to wciąż dla niego za mało. Bez magicznych przedmiotów, świat nie byłby taki sam…

Dziękuję Wydawnictwu Znak za książkę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *