„Dyskretny bohater” – Mario Vargas Llosa

Dyskretny bohaterAutor „Dyskretnego bohatera” w 2010 roku został laureatem literackiego Nobla, wtedy też wydano „Marzenie Celta”. Najnowsza powieść Mario Vargasa Llosy ukazała się w listopadzie 2014, rok po tym, jak poznał ją świat hiszpańskojęzyczny. Wielu chciałoby w „Dyskretnym bohaterze” znaleźć następną „Rozmowę w Katedrze”. Są to jednak różne książki, które łączy jedno – ten sam autor.

Fabuła najnowszej powieści Llosy przebiega dwutorowo. Poznajemy właściciela Przedsiębiorstwa Transportowego Narihualá – Felícito Yanaqué, mieszkańca peruwiańskiego miasta – Piury. Wszystko byłoby po staremu, gdyby nie list z żądaniem haraczu, który otrzymuje ten ponad pięćdziesięcioletni mężczyzna. Okazuje się wszyscy właściciele firm w Piurze płacą w ten czy inny sposób podobnym szantażystom. Jednak nie Yanaqué, on postanawia się postawić, nawet gdyby miał zapłacić za to najwyższą cenę. Jaka ona będzie?

Drugi wątek rozgrywa się Limie. Tam mieszka don Rigoberto (postać, która kilkakrotnie pojawiła się w powieściach Llosy), który ma zamiar wyjechać do Europy w podróż, gdzie będzie zajmował się podziwianiem dzieł sztuki. Za sprawą swojego dawnego szefa i jednocześnie przyjaciela, zostanie wplątany w skandal. Ismael Carrera, poprosi go o zostanie świadkiem na ślubie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że pan młody ma około osiemdziesiątki, a jego wybranka jest czterdzieści lat młodsza. Jakby tego było mało, przyszła żona to gosposia Ismaela, Metyska. Szykuje się mezalians, który wywoła lawinę komentarzy w mediach. Najbardziej jednak rozjuszy synów Carrera. Co zrobią bliźniacy?

Jeśli mowa o dzieciach… Nastoletni syn don Rigoberta, co jakiś czas spotyka tajemniczego mężczyznę. Starszy człowiek przedstawia się jako Edilberto Torres, jednak ojciec Fonsita dopatruje się w nim a to zboczeńca, a to psychopatę, by wreszcie ujrzeć w nim szatana. Jednak czy Torres istnieje naprawdę, czy stanowi jedynie wytwór wyobraźni nadwrażliwego Fonsita?

Obie historie tę z Piury i z Limy połączy finał powieści. Nie zdradzę co się okaże spoiwem, niemniej jednak będzie to zaskakujące zaskoczenie. Być może istnieje jeszcze jeden wspólny mianownik? Właśnie ów dyskretny bohater? Kolejne postacie: Felícita Yanaqué, Ismaela Carrerę, czy don Rigoberta i jego syna w pewnym sensie można nazwać bohaterami. Przeciwstawiają się głównemu nurtowi, chcą być inni niż wszyscy. Jednak nie po to, by się wyróżnić, ale aby żyć zgodnie z własnymi ideałami. Felícito Yanaqué nie chce płacić szantażystom, Ismael nie ma zamiaru oddać firmy bliźniakom – próżniakom, a don Rigoberto postanawia oddawać się rzadkiej dziś przyjemności: kontemplowaniu sztuki (czyli temu, co najbardziej kocha).

Mario Vargas Llosa daje czytelnikowi wiele warstw interpretacyjnych. Z jednej strony zbliża się do kiczu, przez historię mezaliansu, rodem z taniego serialu. Jednak z tej gry wychodzi zwycięsko, ponieważ tak podporządkowuje formę, by każdy mógł z niej wynieść coś dla siebie. Daje nam historię romansu, czy opowieść sensacyjną, a za chwilę otrzymujemy liczne odniesienia literackie, czy malarskie.

Przy okazji w „Dyskretnym bohaterze” pojawia się jeszcze jeden bohater literacki – Peru. Llosa tworzy historie tak, by odbiorca mógł poznać nieco rzeczywistość tego regionu, opisane są też jego różne warstwy społeczne. Zaskakuje globalizm, który dociera wszędzie. Bohaterowie książki pokażą nam centra handlowe, w których kina grają dokładnie takie same filmy jak w Europie. Piura choć posiada i mroczne zakątki, wydaje się być nowoczesnym, rozwijającym się miastem. Nie będzie też w Peru realizmu magicznego, a otrzymamy klasyczną powieść realistyczną, nawet jeśli na kratach książki pojawi się demoniczna postać Torresa.

„Dyskretnego bohatera” czyta się jak powieść sensacyjną, która do końca trzyma w napięciu. Jednak Maria Vargas Llosa posługując się taką formą, pokazuje współczesne Peru. Widzimy ludzi z klasy średniej, którzy ułożyli sobie życie, a jednocześnie wchodząc w okres życia, zwany starością, wciąż są aktywni oraz potrafią działać zgodnie ze swoimi ideałami. Autor czerpie z literatury popularnej, pokazuje, że świetnie sobie z nią radzi, a jednocześnie po lekturze powieści czytelnik wie, że miał do czynienia z mistrzowską formą.

Książę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak.

  1. Tuż przed przyznaniem literackiego Nobla, zaczytywałem się w Llosie, ale ostatnio zdecydowanie spuściłem z tonu. Będę musiał pomyśleć o powrocie do tego autora, tym bardziej, że na półce ciągle czeka nieprzeczytana „Ciotka Julia i skryba”. Dyskretny bohater również wydaje się dosyć interesującą propozycją na ten rok.

    • Mnie kusi, by sobie odświeżyć „Rozmowę w Katedrze” oraz „Ciotkę Julię i skrybę”. Olbrzymią przyjemność sprawiły mi odwołania do prac malarki polskiego pochodzenia – Leokadii Łempickiej. Sama zresztą postać don Rigoberta pojawia się w innych powieściach Llosy.

    • Prawdę mówiąc wydaje mi się, że niektórzy oczekują po Llosie powieści wybitnej, ta jest bardo dobra, choć nie można nazwać jej arcydziełem, które wyznacza nowe drogi dla literatury. Ale najlepiej sprawdzić samemu. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *