„Hirameki” – Peng i Hu

Hirameki, Peng + HuDwaj artyści, Peng i Hu, wpadli na bardzo prosty, ale genialny pomysł. Postanowili stworzyć książkę pt. „Hirameki”, która składa się z plam. W ten sposób chcieli zainspirować innych, do tworzenia własnych kompozycji. Wystarczy wziąć czarny cienkopis i… dać się ponieść niczym nieograniczonej fantazji. Zwykła, kolorowa plama może stać się wszystkim. Według Pen i Hu „hirameki” oznacza olśnienie i inspirację. A co z tego będzie miał rysujący? Autorzy twierdzą, że ich książka pozwala „znajdować szczęście w najmniejszym drobiazgu”.

Zaraz, zaraz – pierwszy to był Jan Brzechwa, który wymyślił lekcję kleksografii. Ci, którzy pamiętają „Akademię pana Kleksa”, wiedzą, że wystarczyło zrobić atramentową plamę, coś do niej dorysować, a następnie dopisać dwuwiersz. Penh i Hu poszli jednak w kierunku plam o różnych kolorach i odcieniach. Małemu kleksowi każą dorobić kilka kresek, alby w ten sposób doszło do wspaniałych przeżyć. Radość tworzenia? „Hirameki” każdemu pozwolą choć na chwilę zostać artystą. A jak ktoś lubi bazgrać, to właśnie za sprawą tej książki może dodatkowo poćwiczyć oko, rękę i mózg oraz znaleźć inspirację.

Czarny, cienki flamaster, albo cienkopis żelowy i książka „Hirameki”, tylko tyle wystarczyło, by córka miała świetną zabawę. Jako, że rysuje wszędzie i kiedy się tylko da, tę pozycję przyjęła z entuzjazmem. Pracowała po swojemu, ale podpowiedzi autorów były dla niej bardzo pomocne. Książka została podzielona na siedem rozdziałów. Każdy z nich to kolejny krok w uzyskaniu ciekawego efektu. Na każdej stronie również są podpowiedzi słowne i kilka kresek, wskazujących to, co można stworzyć. Jedenastolatka tę pozycję potraktowała jako odwrotność kolorowanki. Tu kolory już są, trzeba tylko dorysować kształty.Hirameki, Peng + Hu

Zaczynamy od minimalizmu. Najpierw używamy niewielu kresek, ale efekt ma być wielki. Potem w rozdziale „Kategorie” staramy się stworzyć jeden temat – np. z plam robimy same koty, a na następnej rozkładówce tylko psy. Krok trzeci to „Wariacje” z takich samych plam (choć o różnych kolorach) tworzymy różne motywy. Rysować można w kleksach, ale kolejny rozdział pokazuje, że można je też uzupełniać i robić linie wokół plam. Piąty krok to „Kombinacje”, czyli tworzenie całości z kilku elementów. Do „Integracji” zaprasza rozdział szósty. Tu kleksy współdziałają i można narysować dynamiczną scenkę. Na koniec otrzymujemy „Freestyle”, czyli taką ilość plam, że wszystko jest możliwe. Kleksy stają się podkładem do stworzenia obrazka.

Oczywiście podpowiedzi można traktować dowolnie i swobodnie, ale szybko zauważymy, że Peng i Hu dokładnie przemyśleli, jak inspirować osoby, które chcą rysować. Po pierwsze przez to uporządkowanie, nasze działania są za każdym razem ciekawe i inne, nigdy się nie nudzą. Po drugie otrzymujemy książkę, która daje nam szansę się rozwinąć. Zaczynamy od drobnych rysunków, a kończymy na tworzeniu własnego dzieła. „Hirameki” to książka dla tych wszystkich, którzy patrząc w niebo, nie boją się widzieć w chmurach konkretnych kształtów, albo całych opowieści. Jak „Dyzio Marzyciel” z wiersza Juliana Tuwima zobaczył na niebie słodycze, tak Peng i Hu zapraszają do poszukiwania inspiracji w kolorowych plamkach.

Ujrzeć w kleksie coś – to jedno, ale stworzyć coś własnego… Tu się zaczyna sztuka. Chociaż na pierwszym miejscu stoi  radość z tworzenia. U nas jej nie zabrakło.Hirameki, Peng + Hu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *