Podczas letnich nocy miło spojrzeć w niebo i pomarzyć. Właśnie wtedy dzieciaki lubią pytać o te wszystkie spadając gwiazdy, które widać na niebie. A o kosmosie przeciętny człowiek wie tyle, co nic. Dlatego postanowiliśmy dowiedzieć się czegoś więcej o sondach kosmicznych Voyager 1 i Voyager 2, które niemal czterdzieści lat temu wyruszyły w podróż na podbój Wszechświata i dotarły już na sam kres Układu Słonecznego.
Książka „Misja: kosmos” została napisana i zilustrowana przez Tomasza Samojlika. Pozornie mogłoby się wydawać, że to pozycja dla najmłodszych odbiorców, ponieważ otrzymujemy publikację solidnie wydaną, w twardej oprawie z zaokrąglonymi rogami. Właśnie te grube, kartonowe strony mogą sugerować, że mamy do czynienia z dziełem dla trzylatków, ale to co się kryje na tych stronach, jest przeznaczone dla starszych odbiorców.
Po „Misję kosmos” sięgnęła jedenastolatka i okazało się, że miała mnóstwo pytań, ponieważ ciekawostki o Wszechświecie ją zaintrygowały i chciała dowiedzieć się jeszcze więcej. Kto powiedział: „A jednak się kręci”, dlaczego i po co powstało Stonehenge? Najpierw jednak wyruszamy z Ziemi w kosmos. Już na tym etapie okazuje się, że nie zabraknie interesujących wiadomości. W czarnych dymkach autor umieścił informacje o tym, co po drodze spotykają dwie sądy kosmiczne. Żeby jednak nie wiało nudą, w białych dymkach są zabawne dialogi bohaterów książki.
Tomasz Samojlik wpadł na genialny w swej prostocie pomysł. Opowiedział o kosmosie w sposób uporządkowany. Zaczął od samej Ziemi, potem bohaterem jest Księżyc, a następnie kolejne planety. Pretekstem do rozważań o Wszechświecie jest podróż sond kosmicznych, które oddalając się od „Błękitnej kropki” pokazują Kosmos z coraz dalszej i mało znanej perspektywy.
Książka „Misja: kosmos” popularyzuje naukę. Kartonowe wydanie nie powinno zniechęcać do sięgnięcia po tytuł tych nieco starszych, a nawet najstarszych odbiorców, bo wszystko czego się dowiadujemy, jest niezwykle ciekawe. Trafiamy do miejsc mało odkrytych i nieznanych, a jednocześnie otrzymujemy odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Jak wyglądają sondy, w jaki sposób zostały zbudowane i kiedy je wysłano? Czy istnieją inne urządzenia eksplorujące Kosmos? Poznamy też wierszyk, który ułatwi nam zapamiętanie kolejności planet w Układzie Słonecznym.
Autor zadbał o to by treść książki była interesująca oraz zabawna. Również pod względem graficznym „Misja: kosmos” przyciąga uwagę czytelników. Planety, sondy, Droga Mleczna, czarna dziura – wszystko to zostało przedstawione w sposób humorystyczny. Dzięki temu czytelnikom łatwiej będzie zapamiętać treść, bo ilustracje wręcz zachęcają do wielokrotnego i uważnego przyglądania się im. Moje dzieci lubią odkrywać świat, a teraz miały okazję, by pójść krok dalej i poszerzyć swoja wiedzę związaną z kosmosem. Przy okazji bawiły je wypowiedzi bohaterów. Myślę, że książka spodoba się młodym miłośnikom astronomii, fanom komiksów oraz dzieciakom, które chcą dowiedzieć się czegoś nowego o Wszechświecie.