Absurd i western – Bracia Sisters, Patricka deWitta

Bracia SistersKsiążka „Bracia Sisters” Patricka deWitta zwraca uwagę pomysłową  okładką. Dwie postaci z rewolwerami w dłoniach, w tle księżyc, razem tworzą obraz czaszki. Proste i jednocześnie genialne. Powstał świetny i klimatyczny utwór muzyczny, który skomponował brat autora. Jak widać, promocja jest na najwyższym poziomie, a co z treścią i przesłaniem?

Wydawać by się mogło, że nie ma bardziej wyeksploatowanego tematu, niż western. Pogonie, napady, saloony, Indianie i rewolwerowcy… Idealna lektura dla początkującego nastolatka. W tym przypadku, nic bardziej mylnego. Patryk deWitt stwierdził, że przeczytał w życiu dwa westerny, więc nie zna reguł tego gatunku. Dlatego czuł się wyzwolony pisząc powieść, bo nie musiał przestrzegać zasad, których nie zna.

Tytułowi Bracia Sisters są bliźniakami, chociaż różnią się od siebie jak ogień i woda. Eli i Charlie są płatnymi zabójcami, którzy zostają wysłani z Oregon City do Kalifornii, by zabić pewnego mężczyznę, na zlecenie swego szefa – Komandora. Narratorem powieści jest Eli, z jego perspektywy poznajemy westernowy świat z połowy XIX wieku. Wrażliwy morderca, tak najkrócej można go scharakteryzować Kocha zwierzęta, lituje się nad słabymi, ale jednocześnie nie waha się, gdy trzeba użyć broni.

Początkowo ważniejszy wydaje się Charlie. On pragnie być przywódcą. Pozornie nie ma słabości, ani skrupułów. Dąży do celu – a jest nim pozbywanie się przeciwników, za pomocą broni. Relacje między braćmi są trudne. Właśnie o tym jest między innymi ta powieść. Jak rozmawiają, jak się kłócą i w jaki sposób współpracują i się uzupełniają, niewątpliwie świadczą o sile tej książki.

Powieść drogi, tak jeszcze można opisać książkę „Bracia Sisters”. Patrick deWitt skupia się na naturze ludzkiej, jej egzystencji, ale dodaje do tego sporą mieszankę absurdu i komizmu. Smaczki dla czytelnika pojawiają się co krok. Posłużę się cytatem:

Czarny koń bez oporu przyjął wędzidło i siodło. Kiedy zarzuciłem Baryłce linę na szyję, zwiesił łeb. Nie mogłem mu spojrzeć w oczy. Martwego Indianina znaleźliźmy dwie mile dalej. (s.82)

Język jest precyzyjny i ostry jak brzytwa. Można się zachwycać samymi braćmi Sisters, ale pozostałym bohaterom też nic nie brakuje. Każdy kolejny przystanek w podróży, oznacza pojawienie się ciekawej postaci. Spotkamy wiedźmę, dentystę, chemika-amatora, prosytytutki. Barwni bohaterowie oraz wartka akcja, czego chcieć więcej? A jednak, otrzymujemy jeszcze przemyślenia egzystencjalne narratora. Edie podczas podróży szuka dla siebie miejsca w świecie. Zaczyna się od mycia zębów, świeży oddech odmienia jego życie, bo kiedy zwróci uwagę na to, że można skupić się na czymś innym niż zabijanie, będzie dążył do zmiany. Musi do tego przekonać Charliego. Czy mu się uda?

Powieść deWitta spodoba się zarówno miłośnikom ambitnej literatury, jak i tym którzy szukają w książkach rozrywki. Bawiłam się świetnie podczas czytania. Choć niekiedy pojawiał się śmiech przez łzy. Cormac McCarthy?oraz Joel i Ethan Coenowie byli inspiracją dla autora „Braci Sisters”. Quentin Tarantino musiał również wpływać na Patricka deWitta. Nie da się przejść obok „Braci Sisters” obojętnie. Wpadłam jak śliwka w kompot. Gdy zaczęłam czytać powieść, nie było już szans na oderwanie się od niej. Historia pochłonęła mnie całkowicie. Długo nie zapomnę o niezwykłym tandemie braci Sisters.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Czarne.

1 komentarz do “Absurd i western – Bracia Sisters, Patricka deWitta

  1. Pingback: „Podmajordomus Minor” – Patrick deWitt | Czytam, bo chcę i już

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *