Książka francuskiego pisarza Frédérica Vergera „Arden” otrzymała w 2014 roku prestiżową Nagrodę Goncourtów w kategorii debiutu powieściowego. To nie koniec wyróżnień, ale warto wspomnieć, że autor jest laureatem studenckiej nagrody „Lista Goncourtów: polski wybór 2013”. Frédéric Verger dosyć późno debiutował – urodził się w 1959 roku. Pracuje jako nauczyciel języka francuskiego w liceum na przedmieściach Paryża oraz jest felietonistą.
Akcja powieści rozgrywa się w w fikcyjnym królestwie Marsowii, gdzieś w Europie Środkowej. Tam znajduje się tytułowy Arden, hotel, który prowadzi Alexander Rocoule. Bohater posiada dwie pasje – kobiety i operetkę. Łatwe i przyjemne życie w pewnym momencie zostaje zaburzone. Wielkimi krokami zbliża się druga wojna światowa. Kiedy wybuchnie, okaże się, że nic już nie jest takie samo.
Podczas lektury poznajemy historię Alexa. Bohater ma przyjaciela Salomona. Łączy ich pasja do operetki. Razem piszą dzieła, które mają zadziwić świat, tylko żadna z tych kompozycji nie zostaje ukończona. Mężczyźni nie potrafią dojść do kompromisu w kwestii zakończenia swoich dzieł. To ich nie zraża, by pisać początki kolejnych operetek, zawsze jednak z takim samym skutkiem. Wszystkie kolejne kompozycje pozostają niedokończone.
Przyjaciele różnią się również charakterem oraz filozofią życiową. Salomon Lengyel prowadzi się nienagannie. Jest poważnym i samotnym wdowcem. Jednak w związku z wybuchem wojny czuje się zagrożony, ponieważ jest Żydem. A w Marsowii własnie zaczynają się prześladowania. Czy Salomonowi uda się przeżyć i ocalić życie Esther – jedynej córki?
Do akcji wkroczy Alex, który będzie się starał pomóc Salomonowi i Esther. Dziewczyna, która wychowywała się w Budapeszcie, przyjeżdża do Marsowii, ale tu też nie jest bezpiecznie, trzeba się ukrywać, a położony na odludziu hotel Arden, idealnie do tego się nadaje. Alexander Rocoule zakochuje się w córce przyjaciela, może ta zakazana miłość inspiruje go do stworzenia wraz z Salomonem dzieła życia, które nie tyle ma stać się słynne, a ocalić komuś życie.
Powieść „Arden” została napisana w taki sposób, że trzeba skupienia, by podążyć za fabułą. Podczas lektury nasuną się skojarzenia z „Czarodziejską górą” Thomasa Manna. Widzimy świat dwudziestolecia międzywojennego, który właśnie dobiega kresu. Główny bohater jest podstarzałym amantem, zakochanym w niewłaściwej osobie. Już wcześniej wydawał się śmieszny, ale teraz w oczach Esther staje się jeszcze bardziej niepoważny. Jego życie uczuciowe kontrastuje z tym, co Alex stara się robić dla innych. Próbuje ratować Żydów, których życie jest zagrożone, ale robi to w sposób nietypowy.
W filmie Roberta Beniniego pt. „Życie jest piękne” zastosowano połączenie różnych gatunków takich jak komedia i tragedia. Frédéric Verger postępuje w podobny sposób. Pisze o mrocznych czasach, ale nie boi się zestawić humoru z koszmarem wojny. Zderza Alexa, uroczego i niepoprawnego optymistę, z dramatem, który w czasie drugiej wojny spotkał Żydów. Efekt jest oryginalny, choć wymagający od czytelnika pełnej uwagi. Pisarz pokazuje nam hotel Arden i bohaterów w krzywym zwierciadle. Dzięki temu mamy do czynienia z różnymi stylami w jednym dziele. Zetkniemy się w z parodią, pastiszem, ironią oraz groteską, choć nie zabraknie w tej historii nuty liryzmu. Natomiast ta część powieści, która została ukazana w sposób humorystyczny, nie odbiera powagi temu, co tragiczne.
Ha, podzieliłem się ostatnio wrażenia z lektury „Zabliźnionych serc” M. Blechera i w komentarzach pojawiło się sporo na temat tego, że utwór przypomina „Czarodziejską górę”, o której wspominasz także w recenzji poświęconej powieści „Arden”. Planuję urlop w przeciągu kilku najbliższych tygodni i jestem pewny, że jedną z książek, którą ze sobą zabiorę będzie właśnie „Czarodziejska góra”. „Arden” również wydaje się dobrym kandydatem na to, by zostać wakacyjną lekturą 🙂
Warto zmierzyć się z „Czarodziejską górą”, by zobaczyć dlaczego tak wielu kolejnych pisarzy do niej nawiązuje. Natomiast ani „Arden”, ani książka T. Manna nie są lekturami wakacyjnymi w typowym tego słowa znaczeniu. Sama w okresie urlopowym staram się sięgać po lektury z najwyższej półki, bo wtedy można nadrobić zaległości. 🙂
Ha, dla mnie „lektura wakacyjna” to także książka wymagająca czasu i skupienia, na które nie zawsze mogę sobie pozwolić poza urlopem 🙂