Jeśli byliście słodkimi maluszkami, to z pewnością doświadczyliście wielu niechcianych całusków. O ile cmoknięcia od najbliższych nie wywoływały sprzeciwu, to im rzadziej spotykany członek rodziny, tym było gorzej. Bo z jakiej racji całować jakąś obcą panią, czy starszego pana? To że kazano na nich mówić ciocia, albo wujek, jeszcze nie przyczynia się do nabierania ochoty na buziaki. Do tego okropne podszczypywanie policzków przez starsze panie… Cóż, życie kilulatka nie należy do najłatwiejszych. Dzięki książce „Buziak? Nie!” Barbary Rose, mali odbiorcy zobaczą, że ich problemy nie są takie błahe.
Główny bohater opowieści nie przepada za buziakami, którymi obsypuje go rodzina. Ciocia Kasia nie może poszczycić się świeżym oddechem, ale nie pyta chłopca o to, czy może go obdarować całuskiem. Sympatyczny wujek Karol ma jedną wadę: ostry zarost. Buziaki od niego są jak pocałunki z jeżem – lepiej ich nie praktykować. Kiedy Leoś ma otrzymać całusa od babci Emilii, też nie jest zachwycony. Lepsze okazuje się przyglądanie protezie zanurzonej w szklance wody.
Najgorzej jest podczas rodzinnych uroczystości. Wtedy dochodzi do kumulacji buziaków. Jak sobie poradzić z niechcianymi całuskami? Czy Leon znajdzie na to sposób? Pomocne okaże się starsze rodzeństwo. Ich nikt już nie obdarza buziakami. Jak tego dokonali?
Choć dorośli też kiedyś byli dziećmi, z czasem zapomnieli, że sami nie przepadali za takim traktowaniem. Leon potrafi być asertywny. Jasno wyraża swoje zdanie. Niestety nikt nie chce słyszeć tego, że chłopiec nie przepada za buziakami. Mimo to dorośli nie traktują go poważnie. Ignorują jego prośby, są na nie zupełnie głusi. Jednak dzięki pewnemu fortelowi, udaje się Leonowi osiągnąć cel.
Za sprawą książki „Buziak? Nie!” Barbary Rose, dzieci uczą się, że mają prawo wrażać swoje zdanie i domagać się wysłuchania. W końcu dorośli również pragną, by ich dziecko było szczęśliwe, a to jest możliwe wtedy, gdy zostanie potraktowane serio. Historia prowadzi do wspólnej rozmowy o wytyczaniu granic. Dzięki niej maluch zrozumie, że ma prawo głośno wyrażać protest, kiedy ktoś przekroczy pewną barierę.
Warto sięgnąć po tę pozycję książkową, żeby pokazać najmłodszym, jakie uczucia towarzyszą człowiekowi, gdy ktoś robi coś wbrew naszej woli. Leon najpierw odczuwa dyskomfort wywołany buziakami, który przeradza się w złość, czy nawet bunt. Jego własne reakcje podpowiadają mu, że coś jest nie tak. Choć próbuje wyrazić swoje zdanie, początkowo jest bezsilny, ale w końcu osiąga sukces. Barbar Rose przedstawia tę historię w zabawny i zrozumiały sposób nawet dla najmłodszych. Ilustracje Volkera Fredericha także powinny przypaść do gustu, zwłaszcza przez nieco karykaturalne ujęcie dorosłych, którzy dają owe niechciane buziaki. Zostali oni pokazani w krzywym zwierciadle, co dodatkowo wzmacnia przekonanie o racji Leona w walce o własne zdanie. Warto rozmawiać już z najmłodszymi o prawach i granicach, których dorośli nie powinni przekraczać. Ta publikacja jest doskonałym pretekstem do takich ważnych dyskusji.