Moje dzieci uwielbiają cyrk, więc do lektury książki Åsy Rosén „Cyrk Karamba. Tajemnica połykaczki ognia” nie musiałam ich specjalnie zachęcać. Jeśli jeszcze dodam, że historię napisała szwedzka pisarka, to nie zaskoczę nikogo, gdy stwierdzę, że mamy do czynienia z kryminałem, w tym przypadku dla dzieci. Czarna Owieczka zapowiada, że „Tajemnica połykaczki ognia” jest pierwszym tytułem z serii pt. „Cyrk Karamba”.
Do sennego miasteczka przyjeżdża cyrk. Jest to wspaniała wiadomość, ale w pewnym momencie okazuje się, że spektakl może zakończyć się tragicznie. Ktoś ukradł połykaczce ognia sprzęt, a właśnie jej występ jest najważniejszy. Nie dość tego: wybucha pożar. Wszystko kończy się dobrze, dzięki zaangażowaniu strażaka i matematyka, którzy ratują widzów i samo miejsce.
Komu zależy na tym, żeby zepsuć występ? Kto jest złodziejem, a kto podpalaczem – czy to są te same osoby, czy inne? Tajemnicę spróbuje rozwiązać ekscentryczny dyrektor cyrku – Karamba (który udaje Hiszpana), choć właściwie prawdziwym detektywem jest jego przyjaciel – mysz Hubert.
Dyrektora nużyła monotonia cyrku, teraz kiedy otrzymał zagadkę do rozwiązania, wcale nie jest taki szczęśliwy. Jeśli nie uda mu się odnaleźć sprzętu Cayenne, grozi mu bankructwo. Jednego, czego mu nie zabraknie to przygód. Bohaterowie, by rozwiązać zagadkę, muszą się nieźle nagimnastykować umysłowo. Najlepszy w tym jest jednak Hubert, mała mysz, którą Karamba trzyma w swojej kieszeni.
Historia została napisana z dużym poczuciem humoru. Razem z bohaterami dążymy do poszukiwania sprawcy. Odkrywamy tajemnicę, stanowi to dla dzieciaków frajdę. Moje pociechy nie mogły się doczekać odkrycia prawdy, dlatego trudno mi było przestać czytać. Nie chciały zostać w środku momentu kulminacyjnego. Dlatego książkę przeczytaliśmy raz, dwa. Chętnie też przyglądały się czarno-białym ilustracjom, które pobudzały ich wyobraźnię. Najważniejsze jednak, że pociechy świetnie się bawiły podczas lektury. Zrozumiały żarty słowne i komiczne sytuacje. Bo w „Cyrku Karamba” oprócz odkrywania tajemnic otrzymujemy sporo zabawy. A właśnie tego chcą dzieci.
„Tajemnica połykaczki ognia polecana jest od siódmego roku życia, ale już sześciolatek będzie się świetnie bawił poznając przygody dyrektora cyrku i jego myszy. Za to dzieci, które dopiero nauczyły się czytać, otrzymują spore literki i nieskomplikowany język. Dlatego warto zwrócić uwagę na tę pozycję. Książka bawi, ale też została napisana w sposób ciepły oraz zachęcający do czytania.
Za książkę dziękujemy Czarnej Owieczce.