„Czy na wyspie grasują wikingowie i wampiry?” – Katarina Mazetti

Czy na wyspie grasują wikingowie i wampiry? - Katarina MazettiKsiążka Kateriny Mazetti „Czy na wyspie grasują wikingowie i wampiry?” jest trzecim tomem z serii o kuzynach Karlsson. Udało nam się poznać pierwszy tom: „Czy na wyspie grasują duchy i szpiedzy?”. Dzieciom tytuł tak się spodobał, że domagały się następnych.

W tej części również akcja rozgrywa się latem. Jak rok wcześniej kuzynostwo Karlsson przybywa do ciotki Fridę na Wyspę Perkozów. Okazuje się, że ciocia znalazła tu stare srebrne monety. Czy dzieciaki odkryją tu prawdziwy skarb? Tylko, że w XXI wieku ze skarbami wcale nie jest tak łatwo. Sprawą powinni zająć się prawdziwi archeolodzy, więc dzieci nie mogą niczego ruszać. To ciocia Frida musi wyruszyć w podróż, by zaprosić naukowców na wyspę. Czytaj dalej

„Czy na wyspie grasują duchy i szpiedzy?” – Katerina Mazetti

Czy na wyspie grasują duchy i szpiedzy?Co robić zimą, kiedy na dworze wieje wiatr, pada deszcz (a nie śnieg), a na dodatek złapało się choróbsko, zmuszające dziecko do przebywania w domu? Najlepiej uruchomić swoją wyobraźnię i wciągnąć się w wir przygód. Ostatnio moje dzieciaki wciągnęła historia szpiegowska „Kto wykradł grę z komputera”, więc i tym razem postanowiliśmy sięgnąć po coś w podobnym stylu. „Czy na wyspie grasują duchy i szpiedzy” Katariny Mazetti miało nas zabrać do krainy wartkiej akcji… I tak właśnie się stało. Czytaj dalej

„Kto wykradł grę z komputera? Czyli nowa historia szpiegowska” – Ewa Nowak

Kto wyradl gre z komputeraLista książek dla dzieci oraz młodzieży, które napisała Ewa Nowak, jest bardzo długa. My sięgnęliśmy nie tak dawno temu po „Nogę w szufladzie”, więc kiedy tylko zauważyliśmy, że autorka napisała drugą część historii szpiegowskiej, musieliśmy przeczytać i tę powieść. Książka „Kto wykradł grę z komputera?” została oparta na podobnym pomyśle, ale z nową dawką przygód.

Mieszko i Marcelina są przyjaciółmi, ale tak naprawdę nie są zwykłymi dziećmi. Noszą przecież kryptonimy – Anakin i Omega. A to oznacza jedno – są tajnymi szpiegami operacyjnymi. Kieruje nimi Czternasty, prywatnie ojciec Miłosza. Czytaj dalej

„Cyrk Karamba. Tajemnica połykaczki ognia” – Åsa Rosén

Cyrk KarambaMoje dzieci uwielbiają cyrk, więc do lektury książki Åsy Rosén „Cyrk Karamba. Tajemnica połykaczki ognia” nie musiałam ich specjalnie zachęcać. Jeśli jeszcze dodam, że historię napisała szwedzka pisarka, to nie zaskoczę nikogo, gdy stwierdzę, że mamy do czynienia z kryminałem, w tym przypadku dla dzieci. Czarna Owieczka zapowiada, że „Tajemnica połykaczki ognia” jest pierwszym tytułem z serii pt. „Cyrk Karamba”.

Do sennego miasteczka przyjeżdża cyrk. Jest to wspaniała wiadomość, ale w pewnym momencie okazuje się, że spektakl może zakończyć się tragicznie. Ktoś ukradł połykaczce ognia sprzęt, a właśnie jej występ jest najważniejszy. Nie dość tego: wybucha pożar. Wszystko kończy się dobrze, dzięki zaangażowaniu strażaka i matematyka, którzy ratują widzów i samo miejsce.

Komu zależy na tym, żeby zepsuć występ? Kto jest złodziejem, a kto podpalaczem – czy to są te same osoby, czy inne? Tajemnicę spróbuje rozwiązać ekscentryczny dyrektor cyrku – Karamba (który udaje Hiszpana), choć właściwie prawdziwym detektywem jest jego przyjaciel – mysz Hubert.

Dyrektora nużyła monotonia cyrku, teraz kiedy otrzymał zagadkę do rozwiązania, wcale nie jest taki szczęśliwy. Jeśli nie uda mu się odnaleźć sprzętu Cayenne, grozi mu bankructwo. Jednego, czego mu nie zabraknie to przygód. Bohaterowie, by rozwiązać zagadkę, muszą się nieźle nagimnastykować umysłowo. Najlepszy w tym jest jednak Hubert, mała mysz, którą Karamba trzyma w swojej kieszeni.

Historia została napisana z dużym poczuciem humoru. Razem z bohaterami dążymy do poszukiwania sprawcy. Odkrywamy tajemnicę, stanowi to dla dzieciaków frajdę. Moje pociechy nie mogły się doczekać odkrycia prawdy, dlatego trudno mi było przestać czytać. Nie chciały zostać w środku momentu kulminacyjnego. Dlatego książkę przeczytaliśmy raz, dwa. Chętnie też przyglądały się czarno-białym ilustracjom, które pobudzały ich wyobraźnię. Najważniejsze jednak, że pociechy świetnie się bawiły podczas lektury. Zrozumiały żarty słowne i komiczne sytuacje. Bo w „Cyrku Karamba” oprócz odkrywania tajemnic otrzymujemy sporo zabawy. A właśnie tego chcą dzieci.

„Tajemnica połykaczki ognia polecana jest od siódmego roku życia, ale już sześciolatek będzie się świetnie bawił poznając przygody dyrektora cyrku i jego myszy. Za to dzieci, które dopiero nauczyły się czytać, otrzymują spore literki i nieskomplikowany język. Dlatego warto zwrócić uwagę na tę pozycję. Książka bawi, ale też została napisana w sposób ciepły oraz zachęcający do czytania.

Za książkę dziękujemy Czarnej Owieczce.

„My ludzie” – Eliza Piotrowska

My ludzieKiedy sięgnęliśmy po książkę Elizy Piotrowskiej: „My ludzie”, moje dzieci natychmiast zauważyły, że ten tytuł należy do tej samej serii co: „A ja jestem Polak mały”. Zapamiętały sobie lekcję patriotyzmu, ale też rozpoznały styl, w jakim wykonane zostały ilustracje do książki.

Eliza Piotrowska nie tylko pisze książki dla dzieci, ale też je ilustruje. Moje pociechy gdy były młodsze chętnie słuchały opowieści o „Tupciu Chrupciu”, do których ta właśnie artystka wykonywała rysunki. „My ludzie” to najnowsza książka Elizy Piotrowskiej”. Autorka pisze w niej o tym, jacy różni jesteśmy. Całość urozmaica przykładami w postaci zabawnych rysunków.

Ludzie są różni, czy może tacy sami? Za sprawą rysunków dzieci dowiedzą się, co by było gdybyśmy wyglądali identycznie – i wcale im się to nie spodobało. Co innego, gdy zobaczyły odmienność. Świat może być ciekawy i kolorowy, jeśli dostrzeżemy zalety inności. Spora ilość przykładów ukazujących różnorodność naszego gatunku, pokazuje, że ludzie mają prawo być inni niż pozostali, a na dodatek stanowi to wartość.

Książka „My ludzie” uczy tolerancji oraz szacunku do drugiego człowieka. Jednak Eliza Piotrowska nie skupiła się na tym, by arcypoważnie pouczać młodych odbiorców. Jej ilustracje są zabawne i ukazują świat z pewnym dystansem. Okaże się, że nawet ludzie pierwotni mogą być zabawni i różnić się od siebie poglądami, strojem, czy stylem żywienia. Autorka pokazała dzieciom, że możemy mieć inny kolor skóry, sylwetkę, czy język. Ukazała różnice religijne, kulinarne, a nawet światopoglądowe. Oprócz tego zasugerowała, co mogłoby się stać, gdyby ludzie nie tolerowali odmiennych poglądów.

Warto wspólnie z dziećmi zajrzeć do książki Elizy Piotrowskiej, by sprowokować maluchy do dyskusji. Jeśli pokażemy im jaką wartość stanowi tolerancja, nauczą się akceptować drugiego człowieka. Ilustracje stanowią tylko pretekst, podobnie krótkie zdania zastosowane w książce. Trzeba się przygotować na mnóstwo pytań i uzbroić w cierpliwość… U nas był potok słów i grad pytań, bo książka spełniła swoje zadanie. Lektura może być interesująca już dla czterolatka, jak się jednak okazało i dziewięciolatce przypadła do gustu.My ludzie

Dziękujemy Czarnej Owieczce za książkę.

Jak zostać dziewięcioletnim klasowym filozofem? „Bromba i filozofia” – Maciej Wojtyszko

Bromba i filozofiaZa sprawą książki Macieja Wojtyszko „Bromba i filozofia” moja córka postanowiła, że w przyszłości zostanie filozofką. Tak się złożyło, że kiedy czytaliśmy tę opowieść, wraz ze swoja klasą poszła do biblioteki gminnej na warsztaty filozoficzne. Wróciła zachwycona, bo wreszcie mogła dyskutować do woli… Jak to wyglądało od strony pani prowadzącej zajęcia, można sprawdzić tu.

„Bromba i filozofia” w 2004 roku została nagrodzona przez Polską Sekcję IBBY. Jednak nie do końca byłam pewna, czy książka dotrze do moich dzieci. Jak się okazało moje obawy były zupełnie bezpodstawne. Maciej Wojtyszko napisał książkę, w której bohaterowie filozofują, ale w typowy dla siebie sposób, czyli z olbrzymim poczuciem humoru.

Już we wstępie autor wspomina, że książkę należy czytać niespiesznie, bo ma prowokować do rozmów. Właśnie na tym polega urok tej opowieści. W „Brombie i filozofii” pada mnóstwo pytań, jeszcze więcej odpowiedzi, ale najwięcej będzie tu tematów otwartych, nad którymi dzieciaki będą chciały się zastanowić.

Na szczęście bohaterowie książki mają mnóstwo cierpliwości. Bromba, Gluś, Fikander, Malwinka, Kajetan i Makawity, Psztymucel Nulek oraz bibliotekarz Puciek nie boją się nawet najtrudniejszych pytań. Podczas dyskusji pada wiele trudnych słów, jednak za każdym razem są one wyjaśniane. Natomiast Puciek każde takie spotkanie stara się podsumować pisząc szczegółowe notatki, podkreślając to co najważniejsze.

W tej historii nie otrzymujemy wykładu na temat historii filozofii. Dzieciaki nie dowiedzą się kim był Arystoteles, Platon, czy Sokrates. Za to wspomniani zostaną: Kierkegaard, Wittgenstein, Cassirer, czy Russel – ale tylko dlatego, że Bromba zauważyła, iż ci Wielcy Filozofowie mają dwie takie same literki w nazwisku. Wyjątek stanowi Kołakowski, który choć pisany przez jedno „ł”, też należy do tego grona…

Jak widać, Maciej Wojtyszko postarał się wzbogacić swoją książkę sporą dawką humoru. Bo czy filozofia musi być nudna i całkiem poważna? Nawet jeśli padają tak trudne słowa jak ponowoczesność, symulakra, subiektywizm, absurd, czy podmiot, to bohaterowie starają się w jak najprostszy sposób omawiać te jakże skomplikowane zagadnienia.

Atutem tej książki jest jej język. Autor bawi się słowem w rewelacyjny sposób. Wiersz Fikandra:

– Lecz dopóki jesteś z sobą
Lepiej ci niż bez ?
Ważną jesteś wszak osobą,
Gdyś w ogóle jest!

prowokuje do zadawania pytań o poezję, ale też do zastanowienia się nad tym, co oznacza owo „być” oraz jak bardzo ogranicza nas język.

„Bromba i filozofia” jest doskonałą książką do głośnego czytania dzieciom. Również dorośli mogą  wiele z niej wynieść, gdyż dyskutanci Bromby mają niezwykły dar mówienia w sposób jasny. Aż trudno uwierzyć, że można logikę połączyć z absurdalnym poczuciem humoru. Wojtyszce się to udało. Dzieciaki nie tylko uważnie słuchały kolejnych wywodów bohaterów, ale same też chciały rozmawiać. Autor w ten sposób osiągnął swój cel – sprowokował je do dyskusji. Pięknie wydana książka cieszy oko, podobnie sprawa ma się z ilustracjami. „Bromba i filozofia” przemówi już do dziewięciolatków, ale jest to pozycja, która może łączyć pokolenia, gdyż dorośli również będą się świetnie bawić podczas lektury tej książki.

„Brombę i filozofię” przeczytaliśmy dzięki uprzejmości Wydawnictwa Czarna Owieczka.