Za sprawą książki Macieja Wojtyszko „Bromba i filozofia” moja córka postanowiła, że w przyszłości zostanie filozofką. Tak się złożyło, że kiedy czytaliśmy tę opowieść, wraz ze swoja klasą poszła do biblioteki gminnej na warsztaty filozoficzne. Wróciła zachwycona, bo wreszcie mogła dyskutować do woli… Jak to wyglądało od strony pani prowadzącej zajęcia, można sprawdzić tu.
„Bromba i filozofia” w 2004 roku została nagrodzona przez Polską Sekcję IBBY. Jednak nie do końca byłam pewna, czy książka dotrze do moich dzieci. Jak się okazało moje obawy były zupełnie bezpodstawne. Maciej Wojtyszko napisał książkę, w której bohaterowie filozofują, ale w typowy dla siebie sposób, czyli z olbrzymim poczuciem humoru.
Już we wstępie autor wspomina, że książkę należy czytać niespiesznie, bo ma prowokować do rozmów. Właśnie na tym polega urok tej opowieści. W „Brombie i filozofii” pada mnóstwo pytań, jeszcze więcej odpowiedzi, ale najwięcej będzie tu tematów otwartych, nad którymi dzieciaki będą chciały się zastanowić.
Na szczęście bohaterowie książki mają mnóstwo cierpliwości. Bromba, Gluś, Fikander, Malwinka, Kajetan i Makawity, Psztymucel Nulek oraz bibliotekarz Puciek nie boją się nawet najtrudniejszych pytań. Podczas dyskusji pada wiele trudnych słów, jednak za każdym razem są one wyjaśniane. Natomiast Puciek każde takie spotkanie stara się podsumować pisząc szczegółowe notatki, podkreślając to co najważniejsze.
W tej historii nie otrzymujemy wykładu na temat historii filozofii. Dzieciaki nie dowiedzą się kim był Arystoteles, Platon, czy Sokrates. Za to wspomniani zostaną: Kierkegaard, Wittgenstein, Cassirer, czy Russel – ale tylko dlatego, że Bromba zauważyła, iż ci Wielcy Filozofowie mają dwie takie same literki w nazwisku. Wyjątek stanowi Kołakowski, który choć pisany przez jedno „ł”, też należy do tego grona…
Jak widać, Maciej Wojtyszko postarał się wzbogacić swoją książkę sporą dawką humoru. Bo czy filozofia musi być nudna i całkiem poważna? Nawet jeśli padają tak trudne słowa jak ponowoczesność, symulakra, subiektywizm, absurd, czy podmiot, to bohaterowie starają się w jak najprostszy sposób omawiać te jakże skomplikowane zagadnienia.
Atutem tej książki jest jej język. Autor bawi się słowem w rewelacyjny sposób. Wiersz Fikandra:
– Lecz dopóki jesteś z sobą
Lepiej ci niż bez ?
Ważną jesteś wszak osobą,
Gdyś w ogóle jest!
prowokuje do zadawania pytań o poezję, ale też do zastanowienia się nad tym, co oznacza owo „być” oraz jak bardzo ogranicza nas język.
„Bromba i filozofia” jest doskonałą książką do głośnego czytania dzieciom. Również dorośli mogą wiele z niej wynieść, gdyż dyskutanci Bromby mają niezwykły dar mówienia w sposób jasny. Aż trudno uwierzyć, że można logikę połączyć z absurdalnym poczuciem humoru. Wojtyszce się to udało. Dzieciaki nie tylko uważnie słuchały kolejnych wywodów bohaterów, ale same też chciały rozmawiać. Autor w ten sposób osiągnął swój cel – sprowokował je do dyskusji. Pięknie wydana książka cieszy oko, podobnie sprawa ma się z ilustracjami. „Bromba i filozofia” przemówi już do dziewięciolatków, ale jest to pozycja, która może łączyć pokolenia, gdyż dorośli również będą się świetnie bawić podczas lektury tej książki.
„Brombę i filozofię” przeczytaliśmy dzięki uprzejmości Wydawnictwa Czarna Owieczka.