Mistyczna powieść Elif Shafak – „Sufi” (konkurs trwa)

SufiCzas przyjrzeć się debiutanckiej powieści Elif Shafak. Wcześniej wprawdzie pisarka wydała opowiadanie pt. „Kem Gözlere Anadolu”, ale nie zostało ono przetłumaczone na język polski. Powieść „Sufi” wydano w 1997 roku, a u nas dopiero teraz – w 2013. „Pinhan” – taki tytuł  nosi książka w oryginale. W 1998 otrzymała nagrodę Mevlana, przyznawaną najlepszym dziełom z zakresu literatury mistycznej.

„Sufi” wywołał pewną dyskusję w kraju E. Shafak, ponieważ autorka użyła w nim języka, uznanego w oświeconej Turcji za pewien rodzaj wszetecznictwa. Nikt wcześniej – ze współczesnych pisarzy – nie posługiwał sie w ten sposób językiem tureckim. Szokowało, że młoda i wykształcona kobieta użyła przestarzałego słownictwa – pełnego perskich i arabskich zwrotów. Zrobiła to po to, by pokazać drogę głównego bohatera do poznania Boga i siebie.

Akcja powieści sięga do czasów Imperium Osmańskiego. Pinhan – tytułowy Sufi – dostał się do klasztoru derwiszów po tym, jak śledził z kolegami niezwykłego ptaka. Kiedy nie udało mu się go złapać, postanowił choćby skraść parę jabłek z tekke (siedziby bractwa). Przyłapany na gorącym uczynku, ostatecznie przyłącza się do grupy derwiszów, jako jedyne dziecko, pośród dorosłych. Tam stara się, poprzez obserwacje innych, poznać najpierw ludzi mieszkających w tekke, by przejść wreszcie do odkrywania siebie.

Powieść jednak nie ogranicza się do tytułowego bohatera. Poznajemy również wielu mieszkańców jednej z dzielnic Stambułu, która otrzymała nową nazwę. Spowodowała ona sporo kłopotów jej mieszkańcom. Nagle zaczęły dziać się dziwne rzeczy, które powodowały narastanie zła.

Tak jak w szkatułce przyglądamy się pewnym wydarzeniom, bohaterom, pozornie nie związanym ze sobą, by w końcu mogło dojść do ich połączenia. Wszystko spaja postać Pinhana i jego dwoista natura. Każdy z bohaterów jest inny, ale równie ważny. Kolejna historia wnosi coś istotnego do tej powieści. Również Stambuł, a konkretnie dzielnica Akrep Arif, przemianowana na Nakş-? Nigâr staje się bohaterem tej książki.

Autorka posługuje się mistycznym językiem, odwołującym się do sufizmu. Ważna jest duchowość bohaterów. Świat dżinów, złych duchów przenika się i łączy ze światem realnym. Mnogość metafor, trochę oniryzmu powoduje, że niekiedy można mieć problem ze zrozumieniem historii. Trud włożony w przeczytanie tej książki jednak się opłaca. Dzięki „Sufiemu” wkraczamy chwilami w opowieści rodem z „Księgi tysiąca i jednej nocy”, by połączyć je z mistycyzmem Dżalaluddina Rumiego, założyciela zakonu wirujących derwiszy.

Przekonał mnie styl Elif Shafak. Zauroczyły mnie historie, sposób w jaki autorka je połączyła. Niekiedy opowieść bliska staje się realizmowi magicznemu, kiedy indziej przypomina oniryzm Schulza, z tym że w orientalnym wydaniu. Tak jak miasto Stambuł jest pewnym tyglem, tak pisarka za pomocą języka przybliża je czytelnikowi. Daje nam lupę, dzięki której równie ważna będzie mrówka, co mieszkańcy dzielnicy.

Podróż staje się niezwykle barwna. Klimat tych opowieści jest zmysłowy i barwny. Opisy dań z kuchni tureckiej wywołują niesamowite wrażenie – nawet jeśli nigdy się ich nie próbowało, niemal czujemy ich smak. Bałam się tylko, że nie podołam mistycyzmowi islamskiemu. Zaskoczyło mnie w nim to, że poszukiwania derwiszów koncentrowały się na odnajdywaniu boga w miłości. Nieważne, czy jest ona homo, czy heteroseksualna. Skupiać się miała na tym, co dobre w nas samych. Może właśnie taki jest sens powieści? A może zupełnie inny? Warto zmierzyć się z „Sufim”, by odebrać tę historię na swój sposób. Mnie Elif Shafak przekonała.

 Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Literackiego

  1. Ostatnio o tej książce chyba dość głośno u nas, również na blogach. Akcja marketingowa wydawcy? Niemniej recenzję przeczytałem z przyjemnością, choć na razie do tej lektury się nie palę. Ale kiedyś – kto wie? Dobrze mieć pod ręką taki spis propozycji odmiennych od tego, po co się samemu w pierwszej kolejności rękę wyciąga 🙂

    • Ostatnio głośno o pisarce – rzeczywiście mocno promowana jest przez media (chociaż słucham głównie radia, więc może nie jestem ekspertem w tej dziedzinie), ale osobiście chciałam zobaczyć, czy jestem w stanie pojąć inne spojrzenie na świat. Zresztą ze współczesnej literatury tureckiej znałam jedynie Pamuka, czas przyszedł na Shafak. Cieszę sie zatem, że rekomendowane jest to, co dobre 🙂

  2. Pingback: Honor – Elif Shafak | Czytam, bo chcę i już

Skomentuj Andrew V Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *