Lubię twórczość Elif Shafak, tureckiej pisarki. Sięgam po każdą jej powieść, która wpada mi w ręce, ponieważ autorka nigdy mnie nie zawodzi. Historie, które kreuje, są ciekawe, z jednej strony uniwersalne, a z drugiej przedstawiają nieco inną perspektywę kulturową, mają swój klimat. „Araf” to pierwsza książka, którą Elif Shafak napisała po angielsku. Chociaż wszędzie określa się, że pisarka pochodzi z Turcji, to warto wspomnieć, że urodziła się we Francji, ale część życia spędziła w Hiszpanii, a obecnie mieszka w USA. Ważne jest to ze względu na tematykę powieści „Araf”, w której zobaczymy losy ludzi, którzy przybyli do Stanów Zjednoczonych i czujących się tu obco. Czytaj dalej
Archiwa tagu: Elif Shafak
„Uczeń architekta” – Elif Shafak
Elif Shafak należy do najbardziej znanych i popularnych pisarek tureckich. Jej książki są tłumaczone na wiele języków, również w Polsce sięgnąć można po kilka powieści tej autorki. Sama niecierpliwie czekam na kolejne tytuły, dlatego nie mogłam pominąć w swoich planach czytelniczych wydanego ostatnio przez Znak „Ucznia architekta”. Tym razem Elif Shafak przenosi czytelników w czasie, prosto do XVI-wiecznego Stambułu. Czytaj dalej
Honor – Elif Shafak
„Moja matka umarła dwukrotnie. Obiecałam sobie, że nie pozwolę, aby historia jej życia została zapomniana (…)”. Od tych słów rozpoczyna się powieść Elif Shafak pt. „Honor”. Początek genialny, bo choć niby poznajemy zakończenie, tak naprawdę nie wiemy jeszcze niczego.
Wciągnął mnie klimat powieści tej tureckiej autorki. Spodobał mi się „Sufi”, podobnie stało się z „Pchlim pałacem”. Dlatego jak tylko dowiedziałam się, że wydany zostanie „Honor”, musiałam po niego sięgnąć.
Elif Shafak rysuje portret rodziny. Rozpoczyna od wprowadzenia czytelnika w klimat kurdyjskiej wioski, leżącej gdzieś nad Eufratem. Z tego egzotycznego miejsca, autorka przeniesie nas do szarego Londynu, by na koniec znowu wrócić do rajskiego, choć niezbyt idealnego miejsca.
Właśnie w Kurdystanie przychodzą na świat bliźniaczki Pembe i Jamila. Są niemal identyczne. Mówi się o dziewczynkach, że posiadają jedną duszę w dwóch ciałach. Jednak ich losy będą zupełnie różne. Jamila zostanie akuszerką i uzdrowicielką, natomiast Pembe wychodzi za Adema i wyjeżdża razem z nim do Londynu.
W tym momencie w czytającym zaczyna rodzić się bunt. Dlaczego Adem nie poślubił Jamilii, choć właśnie ją kochał? Dlaczego ów tytułowy honor stał się ważniejszy od miłości? Ludziom Zachodu trudno zrozumieć, jakie znaczenie ma dla Wschodu pojęcie honoru. W powieści stanie się on główną przyczyną nieszczęść i rodzinnych tragedii.
Shafak buduje powieść z drobnych elementów, choć opisanych bardzo dokładnie i szczegółowo. Przeplata wydarzenia sprzed ponad pół wieku, z tymi bardziej współczesnymi, rozgrywającymi się u schyłku dwudziestego wieku. Opowieści te stopniowo łączą się, tworząc spójną całość. Wydarzenia o których pisze Shafak, spajają losy jednej rodziny. Pisarka tworzy coś na kształt sagi, próbując opisać kilka pokoleń rodziny Topraków.
Pembe i Jamila wychowywane są zgodnie z tradycją. Wierzą, że przeznaczone są do tego, by wyjść za mąż, a następnie urodzić dzieci. Godzą się ze swoją rolą, nie wiedząc nawet, że mogłoby być inaczej. Do zderzenia kultur dochodzi wtedy, gdy Pembe wyjeżdża do Londynu. Tam ze zdziwieniem obserwuje kobiety pijące alkohol, a nawet tańczące ze swoimi mężami. Dla następnego pokolenia owe widoki przestają być czymś dziwnym i nietypowym. A jednak, mimo obserwowania zachodniej kultury, wciąż zostaje w nich wiele cech orientalnych.
Elif Shafak rozrysowuje tę historię na wiele głosów. Opowiedziana jest ona z punktu widzenia matki, córki, czy syna-mordercy. Ten ostatni – Iskender otrzymał imię na cześć Aleksandra Wielkiego. A jednak został mordercą matki. Choć wyrasta na najbardziej tragiczną postać w powieści, rodzi się pytanie dlaczego? Co doprowadziło do rodzinnej tragedii? Elif Shafak na kartach swej powieści pokazuje, do czego może doprowadzić poczucie honoru. Udowadnia, że bardzo łatwo doprowadza ono do hańby.
Dlaczego Iskender zdecydował się na taki krok? Święcie wierzył, że jego matka ma romans z innym mężczyzną. Zapomniał o tym, że ojciec odsunął się od rodziny i nie pozwolił matce na odrobinę szczęścia. Nawet nie zapytał, czy kobieta rzeczywiście ma romans. Drobne wsparcie moralne od wujków wystarczyło, by zachęcić szesnastolatka do czegoś, czego będzie żałował do końca życia. Bo przecież liczy się honor. Tylko, że doprowadzi on do wielu tagedii.
Powieść Shafak fascynuje swoim klimatem. Wprowadza nas w świat orientu, do którego raczej nie byłoby nam dane zajrzeć. Pisarka odtwarza mentalność ludzi Wschodu razem z jego namiętnościami i sprzecznościami. To co na zewnątrz ukryte, wewnątrz płonie. A my czytelnicy mamy okazję zajrzeć do tego mistycznego, choć zamkniętego świata. Możemy poznać nie tylko uczucia, ale wejść w ten introwertyczny klimat, który porywa i nie pozwala o sobie zapomnieć. Mną wstrząsają opwieści Shafak, choć pozornie niewiele się w nich dzieje. Warto zauważyć problemy, które podejmuje pisarka i zastanowić się, czy rozumiemy tak samo pojęcie honoru, jak główni bohaterowie tej książki? Do tej pory nikt inny tak nie przybliżył mi mentalności ludzi Wschodu jak E. Shafak.
Dziękuję za powieść Wydawnictwu Literackiemu.
Wyniki letniego konkursu z Wydawnictwem Literackim
Najpierw przyznam, że zaskoczyła mnie spora ilość osób, które wzięły udział w zabawie. Spodziewałam się kilku wypowiedzi, a tu pojawiło się ponad dwadzieścia komentarzy. Cieszę się, ponieważ o te książki akurat warto było powalczyć. Żałuję, że mam tylko dwa egzemplarze, bo najchętniej obdarowałabym wszystkich. Trudno też mi było wybrać zwycięzców, gdyż każda z wypowiedzi była przemyślana i oryginalna. Jednak musiałam się odważyć i zdecydować. Otóż najbardziej przekonały mnie komentarze osób kryjących się pod nickami:
- martucha180 – tu powędruje książka „Sufi”;
- Klementynka on – otrzyma „Pchli pałac”
Przypominam, że czekam tydzień na e-maila z adresem. Jeśli zwycięzca się nie zgłosi w terminie, wybiorę kolejnych kandydatów spośród komentatorów. Dziękuję wszystkim uczestnikom za udział w zabawie, a Wydawnictwu Literackiemu za ufundowanie nagród 🙂
Mistyczna powieść Elif Shafak – „Sufi” (konkurs trwa)
Czas przyjrzeć się debiutanckiej powieści Elif Shafak. Wcześniej wprawdzie pisarka wydała opowiadanie pt. „Kem Gözlere Anadolu”, ale nie zostało ono przetłumaczone na język polski. Powieść „Sufi” wydano w 1997 roku, a u nas dopiero teraz – w 2013. „Pinhan” – taki tytuł nosi książka w oryginale. W 1998 otrzymała nagrodę Mevlana, przyznawaną najlepszym dziełom z zakresu literatury mistycznej.
„Sufi” wywołał pewną dyskusję w kraju E. Shafak, ponieważ autorka użyła w nim języka, uznanego w oświeconej Turcji za pewien rodzaj wszetecznictwa. Nikt wcześniej – ze współczesnych pisarzy – nie posługiwał sie w ten sposób językiem tureckim. Szokowało, że młoda i wykształcona kobieta użyła przestarzałego słownictwa – pełnego perskich i arabskich zwrotów. Zrobiła to po to, by pokazać drogę głównego bohatera do poznania Boga i siebie.
Akcja powieści sięga do czasów Imperium Osmańskiego. Pinhan – tytułowy Sufi – dostał się do klasztoru derwiszów po tym, jak śledził z kolegami niezwykłego ptaka. Kiedy nie udało mu się go złapać, postanowił choćby skraść parę jabłek z tekke (siedziby bractwa). Przyłapany na gorącym uczynku, ostatecznie przyłącza się do grupy derwiszów, jako jedyne dziecko, pośród dorosłych. Tam stara się, poprzez obserwacje innych, poznać najpierw ludzi mieszkających w tekke, by przejść wreszcie do odkrywania siebie.
Powieść jednak nie ogranicza się do tytułowego bohatera. Poznajemy również wielu mieszkańców jednej z dzielnic Stambułu, która otrzymała nową nazwę. Spowodowała ona sporo kłopotów jej mieszkańcom. Nagle zaczęły dziać się dziwne rzeczy, które powodowały narastanie zła.
Tak jak w szkatułce przyglądamy się pewnym wydarzeniom, bohaterom, pozornie nie związanym ze sobą, by w końcu mogło dojść do ich połączenia. Wszystko spaja postać Pinhana i jego dwoista natura. Każdy z bohaterów jest inny, ale równie ważny. Kolejna historia wnosi coś istotnego do tej powieści. Również Stambuł, a konkretnie dzielnica Akrep Arif, przemianowana na Nakş-? Nigâr staje się bohaterem tej książki.
Autorka posługuje się mistycznym językiem, odwołującym się do sufizmu. Ważna jest duchowość bohaterów. Świat dżinów, złych duchów przenika się i łączy ze światem realnym. Mnogość metafor, trochę oniryzmu powoduje, że niekiedy można mieć problem ze zrozumieniem historii. Trud włożony w przeczytanie tej książki jednak się opłaca. Dzięki „Sufiemu” wkraczamy chwilami w opowieści rodem z „Księgi tysiąca i jednej nocy”, by połączyć je z mistycyzmem Dżalaluddina Rumiego, założyciela zakonu wirujących derwiszy.
Przekonał mnie styl Elif Shafak. Zauroczyły mnie historie, sposób w jaki autorka je połączyła. Niekiedy opowieść bliska staje się realizmowi magicznemu, kiedy indziej przypomina oniryzm Schulza, z tym że w orientalnym wydaniu. Tak jak miasto Stambuł jest pewnym tyglem, tak pisarka za pomocą języka przybliża je czytelnikowi. Daje nam lupę, dzięki której równie ważna będzie mrówka, co mieszkańcy dzielnicy.
Podróż staje się niezwykle barwna. Klimat tych opowieści jest zmysłowy i barwny. Opisy dań z kuchni tureckiej wywołują niesamowite wrażenie – nawet jeśli nigdy się ich nie próbowało, niemal czujemy ich smak. Bałam się tylko, że nie podołam mistycyzmowi islamskiemu. Zaskoczyło mnie w nim to, że poszukiwania derwiszów koncentrowały się na odnajdywaniu boga w miłości. Nieważne, czy jest ona homo, czy heteroseksualna. Skupiać się miała na tym, co dobre w nas samych. Może właśnie taki jest sens powieści? A może zupełnie inny? Warto zmierzyć się z „Sufim”, by odebrać tę historię na swój sposób. Mnie Elif Shafak przekonała.
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Literackiego
Pchli pałac – Elif Shafak
O książkach pisarki pochodzącej z Turcji wszędzie jest głośno. W związku z tym i ja postanowiłam poznać jej twórczość. Kraj Elif Shafak do tej pory postrzegałam przez pryzmat powieści O. Pamuka. Czas poznać inną perspektywę.
Zaczęłam od powieści „Pchli pałac”. Wzrok przyciąga piękna okładka w stylu orientalnym. Również ilość stron, bo całe 500, uważam za plus. Pod warunkiem oczywiście, że na nich pojawia się coś interesującego.
Autorka w swej książce opowiada o mieszkańcach pewnej kamienicy, która otrzymała nazwę – Cukiereczek. Zbudował ją rosyjski arystokrata, dla umierającej żony. Kiedy oboje zmarli, dom podzielono na dziesięć lokali, które wynajęto.
Fabuła powieści została podporządkowana właśnie tym ludziom. Poznajemy ich losy, przeżycia, przemyślenia, poglądy i oczekiwania. Shafak zamknęła cały świat w tym jednym domu. Poprzez historie mieszkańców willi, otrzymujemy pewne uniwersum – świat w pigułce.
Już pierwsze zdania „Pchlego pałacu” brzmią pięknie. Shafak opowiada w niezwykły sposób, tak że chce się powoli smakować każdą wypowiedź. Język podporządkowany został próbie opisania głównego bohatera, jakim jest właśnie tytułowy budynek. Z tym, że kryje on w sobie pewną tajemnicę. I choć niby odpowiedź mamy cały czas przed nosem, to jednak autorka nas nieco zwodzi.
Zmysł węchu jest niezwykle ważny w tej opowieści. Mieszkańcy Pałacu Cukiereczek muszą się zmierzyć ze smrodem, który opanował ich budynek. Każdemu lokalowi towarzyszą nie tylko historie, ale i zapachy. Powstaje niesamowita mieszanka. Niemal udaje się Elif Shafak stworzyć taki klimat, że wręcz odczuwamy razem z lokatorami te nieprzyjemne wonie.
Mieszkańcy Pałacu są tak samo niezwykli, jak dom w którym mieszkają. Bliźniacy Celal i Cemal prowadzą w nim zakład fryzjerski, czasem przez ich okna podglądamy sąsiadów. Błękitną Kochankę handlarza oliwą, Tijen Czścioszkę z córką Su, studenta Sidara mieszkającego w suterenie z psem bernardynem, Madame Babcię czy rodzinę Ognistych – już te króciutkie opisy sporo mówią o tych ludziach.
O wydarzeniach opowiada nauczyciel akademicki zajmujący lokal nr 7. On przyczyni się do zainicjowania wydarzeń, które doprowadzą do rozwiązania tajemnicy Pchlego Pałacu. Jednak, czy będzie warto? Bohater nie zdaje sobie sprawy, jak za pomocą jednego zdania można zmienić życie wszystkich mieszkańców domu.
Akcja powieści rozgrywa się w Stambule. Jednak miasto nie stanie się bohaterem powieści. Tę rolę spełni Pchli Pałac, choć pośrednio dzięki niemu poznajemy Stambuł – poprzez mieszkańców kamienicy. Bo właśnie w willi Cukiereczek zderzają się liczne typy charakterów – od dziwaków, po fanatyków religijnych i osoby na wskroś nowoczesne. Powstaje w ten sposób barwny turecki kilim – i właśnie to jest olbrzymim plusem książki.
Jeszcze jedno łączy bohaterów – insekty. Tam gdzie bród i smród, nie da się ustrzec przed inwazją karaluchów. Pchli pałac posiada więc nie tylko ludzkich lokatorów – owady staną się udręką dla mieszkańców do tego stopnia, by wezwany został człowiek od dezynsekcji. Również i on ma do odegrania ważną rolę – gdyż spaja początek i koniec powieści. Tak, że zatoczone zostaje koło.
„Pchli pałac” czytałam smakując powoli każde słowo. Na początku pewną trudność sprawiało mi zrozumienie o kim mowa w powieści. Jednak na końcu książki dla ułatwienia wypisano mieszkańców willi Cukiereczek. Aby lepiej orientować się w nazewnictwie, podano również wymowę w języku polskim niektórych głosek tureckich. Dzięki temu szybciej można przełamać własne ograniczenia, bo właśnie taka jest powieść Shafak – ubogacająca czytelnika. Otrzymujemy typowe danie tureckie, w którym po dodaniu do siebie pozornie niepasujących składników, powstaje kulinarny majstersztyk. Mnie zachwycił. Powstało w mojej głowie coś niezwykle barwnego i wielozmysłowego.
Dziękuję Wydawnictwu Literackiemu za egzemplarz książki