Dawno, dawno temu wydano „Alicję w Krainie Czarów”. Dokładnie sto pięćdziesiąt lat później prawnuczka pierwowzoru Alicji napisała książkę, w której opowiada o tym, jak doszło do powstania tej niezwykłej historii dla dzieci. Opowieść o Alicji zna niemal każdy z nas, jednak jej autor Lewis Caroll stanowi do dzisiaj pewną zagadkę. Kim był ten człowiek moglibyśmy dowiedzieć się z biografii, jednak książka „Dom po drugiej stronie lustra” Vanessy Tait to powieść, przywołująca skojarzenia z tymi, które powstawały w czasach wiktoriańskich.
Główną bohaterką książki jest guwernantka pracująca w domu państwa Liddellów. Maria Prickett została wychowana zgodnie z tradycyjnymi wartościami, więc stara się je zaszczepić swym podopiecznym. Jednak dziewczynki, którymi się zajmuje nie są typowymi pokornymi pannami. Alicja Lidell lubi bujać w obłokach, a cała trójka ma sporo energii. Maria Prickett nie zawaha się przed zastosowaniem kar cielesnych, oczywiście kiedy zmuszają ją do tego okoliczności. Jednego bowiem guwernantka nie potrafi znieść – posiadania przez dziewczynki własnego zdania.
W domu państwa Liddell często gości wielebny Dodgson, który między innymi nieustannie namawia je do pozowania do zdjęć – a przypominam jest połowa XIX wieku, więc zadanie to wymaga sporo cierpliwości, czy to ze strony fotografa, czy fotografowanego. Guwernantka ma już 28 lat, czuje się starą panną (i za taką uchodzi), a jednocześnie wizyty pana Dodgsona uważa za pewien rodzaj starań o jej rękę. Marii wydaje się, że wykładowca uniwersytecki zakochał się w niej. Dlatego odrzuca innego zalotnika. Okazuje się jednak, że Maria bardzo się myliła, a Dodgson gości w domu Lidellów tylko dla dziewczynek, a szczególnie dla tej jednej – Alicji.
Podczas wycieczki łódką powstaje niezwykła historia o dziewczynce, która pobiegła za gadającym królikiem. Taka fantastyczna opowieść mogła wywołać jedynie poczucie zażenowania u guwernantki. Czy można wymyślać takie niedorzeczne historie bezkarnie? Na dodatek niepokorna Alicja wymusza na Dodgsonie – znanym dziś jako Lewis Carroll, by spisał tę opowieść.
W „Domu po drugiej stronie lustra” Vanessy Tait nie otrzymujemy jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, kim był autor „Alicji w Krainie Czarów”. Sporo tu niedomówień, a relacja między nim a Alicją została pokazana oczyma guwernantki. Ona również postanowi wykorzystać listy Dodgsona do dziewczynki, kiedy okaże się, że wielebny nie ma zamiaru starać się o jej rękę. Jaką ma moc plotka? Zwłaszcza w XIX wieku? Łatwo sobie odpowiedzieć na to pytanie.
Książka Vanessy Tait pokazuje, jak wyglądało życie w domu dziekana uniwersyteckiego. Pan Lidell pracuje w Oksfordzie, a czytelnicy mają okazję przyjrzeć się rolom społecznym, ale też temu, jak postrzegano wtedy świat. Guwernantka, która ma zajmować się dziewczynkami, wiele powinna się jeszcze nauczyć. Widzimy, że dziewczęta nie otrzymują wartościowego wykształcenia. Mają pięknie pisać, być dobrze wychowane i ułożone. Alicja buntuje się przeciwko tym wiktoriańskim normom, ale tylko dzięki panu Dodgsonowi ma szansę na swobodę i rozwijanie swojej fantazji.
Myślę, że Vanessa Tait potrafiła wczuć się w klimat czasów, w których dane było żyć Alicji Liddell. Poznajemy życie wyższych sfer. W ten świat wprowadza nas guwernantka Maria Prickett. Jej oczyma obserwujemy fascynację pana Dodgsona dziesięcioletnią dziewczynką. Należy jednak pamiętać, że w tamtych czasach rzeczywistość wyglądała nieco inaczej, wiec nie postrzegano tej relacji jako coś dziwnego. Główna bohaterka miała nadzieję, że to właśnie ona jest prawdziwym obiektem zainteresowań przyszłego pisarza. Jakże się myliła. Myślę, że dobrze się stało, że Vanessa Tait kazała czytelnikom postawić ostateczną odpowiedź na pytanie kim był Lewis Carroll. Natomiast najważniejszy w tej powieści staje się moment, w którym opisane zostało, jak powstała historia o „Alicji w Krainie Czarów”.
PS Na zdjęciu jest dowód na to, że czterolistne koniczyny jednak istnieją. Pamiętajcie o życzeniu…
O relacjach łączących Dodgsona i Alcię w rewelacyjny sposób napisała Melanie Benjamin w „Alicji w krainie rzeczywistości”, ale może i po tę książkę sięgnę 🙂
Dobrze byłoby porównać obie książki. Ciekawa jestem w jaki sposób tam opisano to, co łączyło Alicję i Dodgsona.
Uwielbiam „Alicję w krainie czarów”, więc miło byłoby poznać historię jej powstania – tym bardziej, jeśli nie jest ukazana wprost. Zapowiada się wyjątkowo ciekawie 🙂
Ciekawe jest również to, że literatura może inspirować i prowadzić do narodzin kolejnej książki. 🙂