Remigiusz Ryziński wydał właśnie swoją drugą reporterską książkę. Filozof i kulturoznawca debiutował w ubiegłym roku reportażem „Foucault w Warszawie”. „Dziwniejsza historia” to opowieść o ludziach, którzy swoją młodość przeżyli w niezwykle trudnych czasach. Życie pod okupacją niemiecką, a potem w czasach stalinizmu i PRL-u nie było łatwe. Zwłaszcza dla gejów i lesbijek, a do takich osób dotarł Remigiusz Ryziński i ich historię nam przedstawił.
Autor reportażu przeplata ze sobą losy kilku bohaterów. Widzimy rzeczywistość z ich perspektywy. Dzisiaj możemy się dziwić słowom Marka Edelmana, że „była miłość w getcie”, ale przecież każdy z nas potrzebuje drugiego człowieka niezależnie od czasów. Osoby homoseksualne podczas wojny miały ograniczone możliwości, by znaleźć drugą połowę. Zwłaszcza, że rozmówcy Ryzińskiego w czasie okupacji dopiero zaczynali poznawać siebie oraz odkrywać własną odmienność. Niektórzy z nich, tak jak Michał, na dodatek byli Żydami. Trudno sobie wyobrazić uczucia dziecka, które musi się ukrywać wraz z matką w kopcu ziemniaków.
Jednocześnie bohaterowie książki Ryzińskiego zauważali osoby o odmiennej orientacji nawet wśród nazistów. Dowiemy się, czy i gdzie się spotykali. Przeciwieństwem Michała jest Hubert, mężczyzna z bogatego domu, który patrzył na płonące getto z bezpiecznej strony. Matka nastoletniego Huberta choć pomagała żydowskim dzieciom, to skupiła się na tym, że w ogniu znikają majątki, nie ludzie. Potem jako dorosły człowiek Hubert wyjedzie za granicę, gdzie przez czterdzieści lat przeżyje w związku z jednym mężczyzną, Carlosem.
Tych bohaterów jest więcej. Dzisiaj nikt nie porozmawia już z ludźmi, którzy w obozach koncentracyjnych od nazistów otrzymali piętno różowego trójkąta. Jest jednak barwna Lulla, najstarsza drag queen, Roma i Iza, córka wiedeńskiej Żydówki. Poznajemy historie ludzi wykluczonych, takich, którzy oficjalnie nie istnieli w PRL-u, bo wtedy przecież uważano homoseksualizm za taki rodzaj choroby, albo dewiacji zepsutych ludzi z Zachodu.
Remigiusz Ryziński kreśli króciutkie opowieści, przeplata je ze sobą i pokazuje, że choć to często różne historie, to przenikają się, spotykają, aby za chwilę popłynąć w innym kierunku. Widzimy rzeczywistość wojenną i powojenną z perspektywy ludzi niepasujących do schematu. Warszawa okupacyjna, w której spotykają się i romansują Polacy i niemieccy żołnierze tej samej płci, to coś co ukrywały obie strony. A jednak taki świat istniał i różnił się od tego, który opisywał Aleksander Kamiński w „Kamieniach na szaniec” (według jednego z rozmówców Zośka wcale gejem nie był). Życie po wojnie opisane jest z pewną nostalgią, bo młodość nawet w nieciekawych czasach, to coś o czym dobrze się wspomina. Tyle, że istniała ciemna strona. Na takich „pederastów” donoszono, esbecy tworzyli na nich teczki. I choć dziś ich wywody wydają się niemal komiczne, to wtedy przecież były niebezpieczne, bo na każdego takiego człowieka był haczyk, za który można było pociągać.
Queer story, okazuje się dziwniejszą historią, ukrywaną, a która po latach trafia na światło dzienne. Rozmówcy Ryzińskiego pokazują nam swoje losy przez pryzmat mniejszości seksualnej. Poznajemy tożsamość ludzi ze środowiska LGBT, którzy nawet po tak wielu latach nie podają swoich nazwisk. Tylko Michał jest postacią w pełni rozpoznawalną. Autor książki przedstawia historie postaci skazanych na wykluczenie oraz samotność. Pokazuje, że antysemityzm i homofobię wiele łączy. Choć bohaterowie reportażu to postacie niezwykle barwne, przyszło im żyć w szarej rzeczywistości, w której nie było miejsca na zwykłe bycie sobą, a także ujawnianie własnej tożsamości. Remigiusz Ryziński pokazuje, że warto takie historie wyciągać z szafy, by wreszcie na ludzi wykluczonych spojrzeć z empatią i zrozumieniem.
Czytałem o tej książce u Filipa z bloga „Trans Książkowy i po jego recenzji nie poczułem się szczególnie zachęcony, by zagłębić się w lekturze, chociaż sama tematyka jest niezwykle interesująca.
Sama nie narzekałam, ponieważ takie urywane, krótkie rozdziały mi nie przeszkadzały. Zgadzam się natomiast, że w tej „Dziwniejszej historii” za mało było kobiet, przez to rodzi się poczucie niedosytu.