Szczepan Twardoch udowadnia, że nikogo nie należy oceniać stereotypowo, również pisarzy. Często uważa się, że to celebryci, ewentualnie aktorzy mają szansę na sukces. To o nich się mówi, oni są rozpoznawalni. A jednak Szczepan Twardoch z każdą swoją kolejną książką pokazuje nam, że także ludzie, którzy zajmują się pisaniem, stają się znani i to wcale nie ze względu na kontrowersyjne poglądy czy afery z ich udziałem. Autor „Morfiny” po prostu pisze książki, które działają na naszą wyobraźnię. Okazuje się, że w kraju, w którym czyta niewielu, można z tego żyć.
Najnowsza powieść Szczepana Twardocha stanowi kontynuację bestsellerowego „Króla”. Dla wielu czytelników może to być sporą niespodzianką. W powieści „Królestwo” poznamy dalszy ciąg historii Jakuba Szapiry. Z barwnego gangsterskiego półświatka dwudziestolecia międzywojennego przenosimy się do czasów drugiej wojny światowej, do szarych i ciemnych piwnic oraz zakamarków, w których ukrywa się słynny bokser. Jakub Szapiro przestał być królem Warszawy i, by przeżyć, musiał zejść do podziemia. W ten sposób stracił sens życia. Jak to na niego wpłynęło? Kim się stał w czasie wojny?
O Jakubie opowiada jego syn Dawid i kochanka Ryfka. Narratorzy pokazują dawnego boksera z dwóch różnych perspektyw. Młody Dawid postrzega ojca w sposób naiwny, dziecięcy. Jednak w czasie drugiej wojny światowej by przeżyć, szybko trzeba było stać się dorosłym. Nawet jeśli miało się kilkanaście lat. Syn Jakuba ma w sobie wielką siłę przetrwania. Kiedy jego rodzice się rozstają, potrafi zapewnić utrzymanie matce i bratu. Dziwi się nawet, że inni nie zajmują się szabrem, nie handlują żywnością, nie przedostają się z getta do miasta i odwrotnie. Chłopak ma żal do ojca za to jaki był, jak traktował swoich synów i żonę. Uważa nawet, że Jakub jest gorszy od nazistów. Mimo to Dawid jest podobny do ojca, zwłaszcza jeśli chodzi o charakter. Wbrew wszelkim przeciwnościom chłopak przetrwa wywózkę z Umschlagplatz. Wraca do miasta, by chronić się w gruzach getta. Jest jak następca tronu, któremu zamiast królestwa dano ruiny.
Kolejną postacią, która do nas przemawia, jest Ryfka. Kobieta zajmowała się prostytucją, a podczas wojny postanowiła chronić Jakuba, swoją największą miłość. Po upadku miasta jej ukochany popada w coraz większą apatię. Kiedy odrzuci go żona, staje się cieniem dawnego króla Warszawy. Popada w marazm, a żyje tylko dlatego, że Ryfka bierze go pod swoje skrzydła. Kobieta odbywa nocne wędrówki po mieście, by znaleźć coś do jedzenia. Warszawa staje się miejscem apokaliptycznym, a obrazy jakie widzimy, kojarzą się z ostatnim kręgiem piekieł.
Szapiro pokochał stolicę do tego stopnia, że postanowił ją bronić. Kiedy naziści najechali na kraj, postanowił włączyć się w działania obronne. Żona nigdy mu tego nie wybaczyła, że nie znaleźli się w Palestynie na czas. Świat Jakuba rozpada się dosłownie i w przenośni. Bohater traci swoją uprzywilejowaną pozycję. Widzimy, jak trudno mu zginać kark przed Niemcami, to przecież nie jest w stylu Jakuba.
Szczepan Twardoch zaskoczy czytelników „Królestwa” tym, że kontynuacja różni się od „Króla”. Zanurzamy się w świecie, w którym rządzi przypadek, chaos i cierpienie. Wszelkie marzenia o życiu obok siebie Żydów i Polaków stały się mrzonką, wojna pokazała jak głęboko zakorzeniony jest rodzimy antysemityzm. Szapiro musi uważać nie tylko na Niemców, ale również na Polaków, którzy postanawiają wykorzystać okazję, byle tylko coś zyskać. Autor opowiada o Zagładzie i nie unika trudnych tematów. Nie ma w jego powieści miejsca na bohaterstwo. Rządzi przypadek, który jednym pozwala przeżyć, a innym nie. Dzięki narracji Ryfki oraz Dawida oglądamy inne oblicze Jakuba, człowieka słabego, złamanego tym, co go spotkało. Historia porusza, nie pozwala przejść obok niej obojętnie. Zwłaszcza, gdy na końcu pojawi się trzeci narrator, żona Szapiry, Emilia.
Przyznaję, że i ja poczułem się zaskoczony, kiedy dowiedziałem się o kontynuacji „Króla„, który spodobał mi się przede wszystkim z uwagi na ciekawie odmalowane tło historyczne. Za Jakubem Szapiro nie szczególnie tęskniłem, ale prawdopodobnie ciekawość zwycięży i poznam jego wojenne perypetie.
Tutaj nie ma tego barwnego półświatka z dwudziestolecia międzywojennego, który bardziej się kojarzył do tej pory ze słynnym bohaterem książki Tadeusza Dołęgi-Mostowicza, niż Szczepana Twardocha. Dlatego może tym razem Jakub Szapiro bardziej przypadnie ci do gustu?