„Eileen Gray. Dom pod słońcem” – Charlotte Malterre-Barthes i Zosia Dzierżawska

Eileen Gray. Dom pod słońcem, Charlotte Malterre-Barthes i Zosia DzierżawskaNie jestem znawczynią architektury, ale kojarzę najważniejsze nazwiska modernistów z ubiegłego wieku, którzy mieli na nią wielki wpływ. Współczesna forma i kształt budynków wiele im zawdzięcza. Jednak o wybitnych projektach Eileen Gray słyszało niewielu. Dalczego tak się stało? Polska ilustratorka i autorka komiksów Zosia Dzierżawska oraz francuska scenarzystka Charlotte Malterre-Barthes w komiksie „Eileen Gray. Dom pod słońcem” przybliżają nam tę architektkę. Osobę, która zyskała statut pionierki  modernizmu, jeśli chodzi o design i architekturę. 

Powieść graficzna zaczyna się od utonięcia. Jesteśmy w pewnym sensie świadkami tragedii, do której dochodzi na Lazurowym Wybrzeżu. Umiera znany na całym świecie  architekt, Le Corbusier. Mężczyzna poszedł popływać i utonął mając przed sobą budynek nazwany E-1027, który wielu uważało z jego dzieło. Tak jednak nie było.

Prawdziwą projektantką budynku była Eileen Gray, która współtworzyła go ze swoim partnerem, francuskim architektem i krytykiem Jeanem Badovicim. Tytułową postać widzimy, jak przebywa w tym niezwykłym domu. Potem poznajemy sceny z jej życia. Dowiadujemy się, skąd pochodziła i kim była mała Eileen, by za chwilę znowu przenieść się do szczęśliwych chwil w willi E-1027.

W komiksie zobaczymy retrospektywne kadry, które są scenami z najważniejszych momentów życia Eileen Gray. Czytający nie będzie miał z tym trudności, ponieważ ilustratorka zadbała o odmienną tonację pastelowych barw, gdy cofamy się w czasie. Irlandzka architekt była samoukiem. Jej artystyczna droga związana była z laką chińską. Green ją uwielbiała i postanowiła się nią zajmować, choć nie była to łatwa praca.  Naukę podjęła w londyńskiej pracowni pod okiem D. Charlesa. Kolejnym jej nauczycielem został japoński artysta Seizo Sugawara. Śledzimy także historię, w której opisano, jak doszło do otwarcia przez artystkę sklepu z wyposażeniem wnętrz „Jean Désert”. Miało to miejsce w Paryżu w czasach, kiedy kwitła tam sztuka. Sama Eileen również uczestniczyła w burzliwym życiu towarzyskim bohemy artystycznej w czasach międzywojnia.

Kluczowa w tej opowieści okaże się postać Le Corbusiera, znanego architekta, projektanta i malarza. Autorki komiksu opisują, jaki wpływ miał ten artysta, by Eileen Gray pozostała artystką niedocenioną, mimo że wiele zrobiła dla modernistycznej architektury. Zaprojektowany przez nią dom E-1027 to jej opus magnum, choć często projekt przypisano Le Corbusierowi. Tu widzimy, w ajki sposób wybitny architekt zaszkodził tytułowej bohaterce.

Warto podkreślić, że wydany w grubej oprawie komiks „Eileen Gray. Dom pod słońcem” Charlotte Malterre-Barthes i Zosi Dzierżawskiej to kolejna opowieść graficzna o wybitnej, choć mało znanej kobiecie, wydany przez Marginesy. Mam nadzieję, że takie publikacje będą stałym punktem w kalendarzu tego wydawnictwa, ponieważ nie tylko mamy do czynienia z ciekawą historią, ale również poznajemy artystki, o których z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu nie mówi się tak głośno, jak o artystach.

Autorką rysunków jest Polka, Zosia Dzierżawska, która ilustracje w kadrach przedstawiła w sposób uproszczony, a jednocześnie bogaty. Barwy są pastelowe i stonowane, tak jakbyśmy mieli do czynienia z albumem starszego od nas pokolenia, w którym barwne zdjęcia straciły już żywe kolory, a im bardziej cofamy się w przeszłość, tym więcej pojawia się sepii. Sam scenariusz Charlotte Malterre-Barthes pozostawia czytelników z poczuciem pewnego niedosytu, bo nie wyjaśnia wszystkiego, pewne rzeczy pozostają niedopowiedziane i sami musimy odpowiedzieć sobie na pojawiające się podczas lektury pytania. Dowiadujemy się, jakie idee kierowały Eileen Green w tworzeniu dzieła swojego życia. Kobieta miała odwagę, by głośno wyrazić własne zdanie, nawt jeśli było ono odmienne niż wśród męskich autorytetów. Myślę, że warto poznać historię kobiety, która poszła pod prąd i choć długo musiała czekać na uznanie, w końcu została doceniona.

  1. Komiks sprawia wrażenie b. ciekawej lektury. O Le Corbusierze słyszałem przy okazji niedawnej przygody w gdańskim falowcu („Latawiec z betonu” Moniki Milewskiej). Natomiast Eileen Gray to dla mnie postać kompletnie anonimowa, dlatego tym chętniej ją poznam.

    • Komiks zaskoczył mnie, ponieważ zobaczyłam, że również ktoś taki jak Le Corbusier miał kogoś, komu zazdrościł talentu. Na dodatek była to kobieta.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *