„Endgame. Wezwanie” – James Frey, Nils Johnson-Shelton

Endgame. WezwanieKsiążka „Endgame. Wezwanie” Jamesa Freya i Nilsa Johnsona-Sheltona nie jest zwykłą powieścią. Kiedy się po nią sięga, trzeba mieć świadomość, że mamy w rękach coś, co może sprawić, że nagle zostaniemy wciągnięci w grę. Jeśli marzenia o przygodzie w czasach, kiedy panowała gorączka złota, należą już do zamierzchłej przeszłości, teraz można sięgnąć po jej współczesny odpowiednik. Jak najbardziej realny. Tyle, że trzeba wykazać się niezwykłym intelektem i rozbić bank, w którym znajduje się 500 000 dolarów w złocie.

Sama powieść stanowi zaledwie część projektu. Czytelnik w książce otrzymuje wskazówki, inne podpowiedzi, które należy sprawdzić w Internecie. Oprócz tego ma możliwość sięgnięcia po grę – aplikację stworzoną przez Google’s Niantic Labs. Wszystko po to, by podjąć wyzwanie i móc zdobyć wyjątkową nagrodę.

Sama książka „Endgame. Wezwanie” jest pierwszym tomem trylogii. Została wydana w różnych częściach świata tego samego dnia – 7 października. Łatwo się domyślić, że chodzi o to, by wszyscy czytelnicy mogli mieć równy start w wyścigu po złoto. Kolejne części pojawią się w rocznych odstępach.

Fabuła powieści została oparta na znanym schemacie. Oto wybrano dwunastu młodych ludzi, by stanęli do boju. Zaczynają się krwawe walki. Szybkie zwroty akcji, krwawe pojedynki, pościgi. Jednak jeśli chodzi o podobieństwo do „Igrzysk śmierci” na tym się kończy, ponieważ „Endgame” zostało osadzone w innym świecie, a reguły gry też się nieco różnią. I w „Igrzyskach śmierci”, i w „Endgame” wygrać ma jedna osoba.

Dwanaście tysięcy lat temu na Ziemi pojawiły się istoty, które nauczyły ludzkość wszystkiego. Dzięki nim zaistniała cywilizacja. Przybysze zażądali za swoją przysługę złota. Kiedy je otrzymali, odeszli, choć zapowiedzieli, że wrócą. Teraz nadszedł ten moment. W różnych zakątkach świata spadają meteoryty, czyniące olbrzymie spustoszenie. Tylko dwanaście starożytnych ludów wie, co to oznacza. Najlepsi potomkowie pierwszych cywilizacji z pokolenia na pokolenie przygotowywanych było do Gry. Teraz dwanaścioro młodych wybrańców musi zapomnieć o przeszłości i podjąć walkę. O co? Nie będę zdradzała, by nie odbierać przyjemności czytania oraz rozwiązywania kolejnych zagadek.

Powieść można przyporządkować do literatury z gatunku young adults. Z pewnością zainteresuje wielu młodych ludzi, nawet jeśli niezbyt często sięgają po słowo drukowane Przede wszystkim dlatego, że w „Endgame” bardzo ważne są zwroty akcji, dialogi, ale też możliwość wyruszenia w trzymającą w napięciu podróż po świecie. Trochę tak jak Indiana Jones poszukujemy kolejnych ważnych podpowiedzi, które znajdują się w centrach starożytnych cywilizacji. Miejscach, które do tej pory są zagadkami dla archeologów i historyków. Oprócz tego głównymi bohaterami są osoby od trzynastego do dwudziestego roku życia, które muszą ze sobą rywalizować na śmierć i życie. Do dyspozycji mają najnowsze zdobycze technologiczne służace do zabijania, którymi nie wstydziłby się posługiwać James Bond. Czasami jednak najskuteczniejsze są narzędzia sprzed kilku tysięcy lat.

Bohaterowie, żeby zwyciężyć, muszą posłużyć się nie tylko siłą mięśni, ale przede wszystkim intelektem. Gdzie tu jednak szansa na jakieś ludzkie emocje? Okazuje się jednak, że i tego nie zabraknie. Młodzi uczestnicy Gry poznają też na czym polega miłość, choć rozumieją doskonale swoje tragiczne położenie. Czy będą potrafili się z nim pogodzić i zaakceptują to, kim się stali?

„Endgame. Wezwanie” należy do powieści, które wytaczają nową ścieżkę. Pokazują kierunek, w którym można podążać, by zachęcić młodych ludzi do czytania. Otrzymujemy produkt, który jest jednocześnie świetną rozrywką, ale też wyzwaniem dla intelektu. Autorzy zadbali o to, by historia stała się projektem multimedialnym. Książką ma szansę na ekranizację – ponieważ z tak wartką akcją przypomina film. Jeszcze jak sobie uświadomimy, do jakich miejsc udają się bohaterowie…

Okazuje się, że świetna rozrywka może stanowić coś więcej niż tylko zabawę. Książka – trochę przewrotnie – przybliża nam wiedzę o pewnych miejscach. Musimy się przecież zastanowić, co wiemy choćby o Stonehenge, czy Terakotowej Armii, a co jest tylko fikcją. Gdzieś w głębi pojawia się też pytanie: dokąd zmierza ludzkość, kim jesteśmy i kim się stajemy? Jeśli ktoś chce powieści na wskroś nowoczesnej, otrzymuje „interaktywne czytelnictwo”. Można też pozostać przy tradycyjnym czytaniu. Za każdym razem będzie to jednak historia, która dostarcza sporą dawkę przyjemności. A oprócz tego być może stajemy się świadkami przyszłości rozrywki…Endgame - puzzle

PS Sześcioletni syn pomaga w rozwiązaniu zagadki. Prace trwają…

PS 2. Książkę otrzymałam od SQN.

  1. Ja raczej unikam książek młodzieżowych, ale ta wydaje się dość osobliwa. Bardzo podoba mi się koncept tej całej otoczki wokół powieści – to faktycznie może zachęcić młodych ludzi do sięgnięcia po lekturę, nawet jeśli na co dzień ze słowem pisanym starają się mieć jak najmniej wspólnego.

Skomentuj Aga CM Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *