W serii książek Jona Scieszki o Franku Einsteinie była już mowa o materii oraz energii. Teraz przyszła pora na wiedzę o człowieku. W trzeciej części „Franek Einstein i TurboMózg” tematem przewodnim jest właśnie ludzkie ciało. Dowiemy się jak działa, ale wiedza zostanie wpleciona w przygody bohaterów. Jon Scieszka, autor książki, chce uczyć, ale też bawić. A przy okazji śledzenia historii dowiemy się, co kryje się w naszych ciałach.
Kiedy przyjaciółka tytułowego bohatera pragnie osiągnąć jak najlepszy wynik w rzucie piłeczką baseballową, Franek postanawia w jakiś sposób jej pomóc. Żeby jednak móc tego dokonać, należy zacząć od podstaw. Jak to się dzieje, że nasze mięśnie są w stanie wykonać jakikolwiek ruch? Dopiero kiedy to zrozumiemy, będzie można poprawiać wyniki. Roboty mają swoje pomysły, ale okazują się niepraktyczne. Natomiast Franek zabiera się do budowy turbomózgu.
Oczywiście plany młodego naukowca i jego przyjaciół próbuje pokrzyżować Tobiasz Edison. Wraz z Panem Szympansem zrobią wszystko, by tylko nie dopuścić do powstania wynalazku, a kiedy jest za późno, zawsze można próbować go skraść. Analizowanie budowy ludzkiego ciała sprawia, że Franek tworzy turbomózg, który ma powoduje, że fale mózgowe płyną pięć razy szybciej. Zatem dziadek już przestanie zapominać nazw narzędzi, a Janegoodall będzie miała szansę zostać miotaczem drużyny baseballowej Błotne Kury z Midville. Tobiasz Edison postanawia przechwycić wynalazek swego rywala, by kontrolować ludzkie umysły.
Trzecia część przygód Franka Einsteina zawiera bardzo dużo informacji na temat ludzkiego ciała. Jednak prawdziwi naukowcy muszą również eksperymentować. Tutaj otrzymujemy kilka ciekawych propozycji, które pozwolą sprawdzić, czy czujemy smak bez zapachu, albo gdzie w oku znajduje się ślepy punkt, czy poznamy sposób na „zamrożenie mózgu”. Dzięki temu łatwiej będzie zapamiętać to, czego się nauczyliśmy, a wiedza okaże się atrakcyjna, bo można zastosować ją w praktyce.
Historia napisana przez Jona Scieszki łączy w sobie kilka elementów: zabawę, naukę i fantastykę. Bohaterowie podzieleni są na dwa obozy. W jednym nauka ma sprawić, że świat stanie się lepszy, w tym drugim liczą się tylko władza i pieniądze. Oczywiście Franek należy do pierwszej grupy. Tutaj nie zabraknie również dylematów etycznych. Dzieci dowiedzą się, że istnieje granica, której nie powinniśmy przekraczać. Bo wynalazki mają nam coś dawać, a nie odbierać.
Warstwa fantastyczna jak zwykle wzbogaca tę historię. Roboty Klink i Klank wzbudzają sympatię czytelnika, dzięki nim historia staje się bardzo zabawna. Całość dopełniają jak zwykle ilustracje Briana Biggsa, które w jak najprostszy z możliwych sposobów wyjaśniają zawiłości związane z ludzkim ciałem, ale też są śmieszne. Dodatki zamieszczone na końcu książki systematyzują informacje, które wcześniej zawarto w połączeniu z fabułą. Warto zwrócić uwagę na główny przekaz, który płynie do młodych czytelników podczas lektury książki. Jon Scieszka podkreśla, że bystrość umysłu jest czymś naprawdę atrakcyjnym i wartym rozwijania. Myślę, że właśnie tak powinno się przedstawiać dzieciom i młodzieży naukę.
Świetny pomysł na cykl książek! Uwielbiam takie publikacje, które sprawiają, że w przyjemny sposób chłonie się wiedzę.
Też mam słabość do takich książek, bo sama sporo się dowiedziałam podczas lektury 🙂
Dla nas jeszcze trochę trudna, ale rzeczywiście godna polecenia.
Już ośmiolatki sporo z tej książki wyniosą, chociaż oczywiście jeszcze nie wszystko zrozumieją. 🙂