„Sprawa Reinefartha” – Philipp Marti

Sprawa Reinefartha, Philipp MartiSzwajcarski historyk, Philipp Marti, swoją pracę doktorską poświęcił niezwykle kontrowersyjnej postaci: Heinzowi Reinefarthowi. Człowiekowi, który zrobił zawrotną karierę w SS, działał w nazistowskim aparacie okupacyjnym oraz był współodpowiedzialny za krwawe stłumienie powstania warszawskiego i masakrę ludności cywilnej na Woli. Dlaczego zatem nigdy nie poniósł pełnej odpowiedzialności za swoje czyny? Jak to się stało, że w powojennych Niemczech mógł zrobić karierę polityczną? Odpowiedź znajdziemy w książce „Sprawa Reinefartha” Philippa Martiego

Publikacja z jednej strony jest biografią, a oprócz tego „przyczynkiem do dziejów tak zwanego przezwyciężania przeszłości” – jak mówi autor na wstępie. W pewnym momencie Philipp Marti zaczyna poszerzać kontekst badań, by pokazać nam jaką politykę prowadzili nazistowscy okupanci w czasie wojny, a także przedstawia historię Szlezwiku-Holsztynu po 1945 roku, czy prawne sposoby przepracowywania zbrodni nazistowskich.

Dowiadujemy się, że Heinrich Friedrich Reinefarth urodził się w 1903 roku w Gnieźnie. Studiował w Jenie i został prawnikiem. Do NSDAP wstąpił w 1932 roku, za chwilę dołączył też do SS. Jego kariera nabrała tempa po wybuchu II wojny światowej. Właśnie wtedy jego wierność została dostrzeżona i nagrodzona. Najpierw służył w Wermachcie, by w 1942 ostatecznie zostać generałem majorem policji oraz SS-Brigadeführerem.

Na polskich ziemiach okupowanych przez nazistów, w tzw. Kraju Warty, pełnił ważne funkcje. Najbardziej przerażające jest to, że od 5 sierpnia 1944 r. jego oddziały walczyły z powstańcami na Woli, a przez kilka zaledwie dni wymordowały w masowych egzekucjach od 30 do 60 tysięcy zwykłych mieszkańców Warszawy. Reinefarth raportował, że ma za mało amunicji, by w pełni dokonywać egzekucji – nie oszczędzano ani kobiet, ani dzieci.

Po wojnie nie dość, że został zwolniony przez sąd w Hamburgu z braku dowodów, to sześć lat po kapitulacji nazistów Heinz Reinefarth został burmistrzem Westerland. Sprawił nawet, że miasto z powrotem mogło być kurortem – postawił na rozwój turystyki. W 1958 roku został wybrany do landtagu w Szlezwiku-Holsztynie. Dopiero dwa lata temu parlamentarzyści Szlezwika-Holsztynu poprosili ofiary o wybaczenie za to, że zbrodniarz wojenny został posłem.

Autor książki skrupulatnie, krok po kroku, pokazuje drogę Heinza Reinefartha na sam szczyt. Nie był to wprawdzie ktoś, kto pociągał za sznurki, czy decydował o najważniejszych sprawach w Trzeciej Rzeszy. Nie mniej jednak osiągnął wiele, dzięki wiernej służbie i protekcji tych, którzy zauważyli jego skrupulatną pracę. Był tak oddany służbie, że wydaje się, iż bez wahania kazał dokonywać masowych egzekucji na cywilach, ubolewając jedynie, że ma za mało amunicji, by lepiej się wykazać.

Po wojnie umiejętnie przedstawiał siebie, jako człowieka wykonującego rozkazy. Przydała się jego wiedza prawnicza, być może jakaś opieka ze strony Amerykanów, czy łut szczęścia, ponieważ zbrodniarz znalazł się w brytyjskiej strefie okupacyjnej. W końcu z braku dowodów uniewinniono go. Dalsza kariera polityczna nie byłaby możliwa, gdyby nie to, że wielu byłych nazistów uniknęło kary i nikt nie chciał za bardzo zagłębiać się w przeszłości tych osób. Sytuacja jednak stopniowo się zmieniała, gdy do władzy dochodzić zaczęli tzw. ludzie nieobciążeni. Choć kolejna sprawa przeciwko Reinefarthowi nie udowodniła jego winy, to w 1963 roku landtag odebrał mu immunitet, a sam protagonista zrezygnował z funkcji burmistrza Westerlandu.

Philipp Marti w swojej książce w sposób bardzo dokładny opisał, w jaki sposób szacowny powojenny obywatel miasta został w końcu uznany zbrodniarzem wojennym. Stało się tak jednak dopiero po śmierci Reinefartha. Całą sprawę zamknięto w 2014 roku, kiedy odsłonięto pamiątkową tablicę w Westerlandzie. Widzimy jak trudno było rozliczyć się z przeszłością. Historyk ze Szwajcarii pisze w sposób bardziej naukowy niż popularyzatorski. Otrzymujemy ponad 1300 przypisów oraz bogatą listę źródeł i bibliografię. Autor skrupulatnie śledzi przebieg procesów Reinefartha, co nie jest łatwe w odbiorze dla kogoś nieznającego terminologii prawniczej, ale dzięki temu mamy dokładny obraz sprawy. Marti podpowiada, w których momentach popełniano błędy, albo na co nie zwrócono uwagi w sposób właściwy, co zostało zbagatelizowane, czy potraktowane w sposób schematyczny. Otrzymujemy publikację, która pozwala nam zobaczyć Reinefartha jako zbrodniarza wojennego oraz to, w jaki sposób dokonywano w Niemczech rozliczeń z niechlubną przeszłością.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *