„Gdy morze cichnie” – Jørn Lier Horst

Gdy morze cichnie, Jørn Lier HorstKsiążki o komisarzu Williamie Wistingu okazał się w Polsce bestsellerem. Norweski pisarz, Jørn Lier Horst, zyskał uznanie na świecie dopiero po jakimś czasie od debiutu. Został doceniony przez recenzentów i czytelników po wydaniu tomów: „Psy gończe” i „Jaskiniowiec”, dlatego u nas Smak Słowa zaczął tłumaczyć kolejne części niejako „od środka”. Dopiero od niedawna można sięgnąć po pierwsze tomy, okazują się one całkiem interesujące, potwierdzeniem tego jest trzeci tom „Gdy morze cichnie”, który właśnie poznałam.

Komisarz William Wisting miał do tej pory do czynienia z różnymi zagadkami kryminalnymi. Tym razem trafiają mu się różne dziwne sprawy, które na pozór nic nie łączy. Na schodach apteki znaleziony zostaje postrzelony mężczyzna. Po udzieleniu mu pierwszej pomocy, okazuje się, że ofiara znajduje się w stanie śpiączki, więc nikt nie wie, co się naprawdę wydarzyło. Mimo mglistych i zimnych dni, w Stavern płonie domek letniskowy. W środku odnalezione zostaje zwęglone ciało. To nie koniec. Pewnego dnia morze wyrzuca na brzeg zwłoki, skradziona zostaje również łódka, na której wydarzyło się coś złego.

Według Wistinga sprawy są ze sobą powiązane, ale niestety nikt w policji, zwłaszcza zwierzchnicy, nie zgadzają się z komisarzem. Nawet w pewnym stopniu utrudniają mu pracę. Dlaczego tak się dzieje? Kolejne elementy układanki jeszcze bardziej potwierdzają intuicyjne przypuszczenia. Bez wsparcia pracuje się znacznie trudniej, a tego właśnie doświadczy William Wisting. Na dodatek mężczyzna czuje się samotny. gdyż żona udała się na misję do Afryki. Dorosłe już dzieci również rozwinęły skrzydła i wyleciały z gniazda. Córka postanowiła podjąć pracę jako dziennikarka, więc w pewnym stopniu wiele ją łączy z ojcem. Z tym są związane również kłopoty, ponieważ przełożeni boją się, że komisarz nie zachowa tajemnicy śledztwa. Natomiast nie do końca wtajemniczona  Line popadnie w kłopoty.

Akcja powieści „Gdy morze cichnie” rozwija się powoli. Choć dzieje się wiele, Jørn Lier Horst pisze o tym w sposób mało dynamiczny, z naciskiem na skrupulatne odzwierciedlenie kolejnych działań komisarza. Nie pomija jego przypuszczeń, dociekań i odczuć. Detektyw odrzuca tropy, które są niewiarygodne, szuka niezbitych dowodów i pieczołowicie dąży do rozwiązania sprawy. Tylko dzięki szczegółowej analizie wskazówek oraz inteligencji detektywa i odrobiny szczęścia, udaje mu się rozwiązać zagadki.

Historia kryminalna poruszy wciąż aktualne problemy związane z terroryzmem. Okazuje się, że tropy prowadzą aż do Hiszpanii, bo sprawa ma zasięg międzynarodowy. Główny bohater zostaje wysłany w podróż zagraniczną. To, co się wydarzy w Hiszpanii, będzie miało również wpływ na jego życie osobiste, choć na razie na idealnym wizerunku detektywa pojawi się pewna rysa.

„Gdy morze cichnie” to powieść policyjna, której zaletą jest to, że autor, jako były śledczy, potrafi wiarygodnie opowiedzieć o pracy w tych organach. W związku z tym akcja jest spokojna, choć nabiera dynamiki na koniec. Istotny jest tok rozumowania stróża prawa, inaczej nie doszłoby do rozwiązania zagadki. Jørn Lier Horst świetnie oddaje ten proces myślowy detektywa. Pokazuje również interesujące tło obyczajowe i społeczne. Czytelnik również z przyjemnością poznaje samego głównego bohatera. On jest wciąż dla nas zagadką, ale stopniowo go poznajemy. Dowiadujemy się, jak pracuje i jak to wpływa na jego życie prywatne. Odkrywamy Williama Wistinga po trochę, dlatego zaintrygowana tą częścią, już sięgam po kolejny tom: „Jedna jedyna”.

    • O rozrywkę także trzeba zadbać, choć Horst często przemyca różne istotne tematy w swoich książkach (np. przemiany społeczne i wpływ polityki na zwykłych ludzi).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *