
Czytam książki Elżbiety Cherezińskiej od dawna. Jednak nie sięgałam wcześniej po te powieści pisarki, które przyniosły jej popularność i rozpoznawalność. Autorka pisząc je inspirowała się skandynawskimi sagami oraz średniowieczną historią, ale robiła to zanim jeszcze zanim na świecie i u nas stały się popularne seriale o wikingach. Mija już 17 lat od pierwszego wydania, a za sprawą wznowienia można odkryć je na nowo lub po raz pierwszy. Muszę przyznać, że bardzo mnie ucieszyła pięknie i starannie wydana „Północna Droga. tom 1”. W jej skład wchodzą dwie powieści: „Saga Sigrun” i „Ja jestem Halderd”. Czytaj dalej
Tytuł najnowszej książki Ilony Wiśniewskiej niewiele nam mówi. Dopiero podtytuł „Na północnych wyspach” powoli zaczyna czytelnika naprowadzać na odpowiedni kierunek. Autorka reportażu zabiera nas do konkretnego miejsca w świecie, a mianowicie do Norwegii do Tromsø. Leżące za kołem podbiegunowym miasto od kilku lat jest celem podróży wielu turystów, dla pisarki jednak stanowi coś więcej. Ilona Wiśniewska od lat tam mieszka, więc zauważa zmiany, jakie tu stopniowo następują.
Jørn Lier Horst nie jest nowym pisarzem ani na skandynawskim, ani na polskim rynku wydawniczym. Ma już wyrobioną pozycję. Dowodem na to jest seria o Williamie Wistingu. Właśnie wydana została osiemnasta część pt. „Susza” i tych, którzy ją znają, raczej nie trzeba przekonywać. Jeśli ktoś jeszcze nie poznał tego cyklu, może sięgnąć po najnowszą powieść autora, gdyż nie jest konieczna znajomość poprzednich tomów, nic mu umknie. Choć poznajemy w każdej części małe elementy życia prywatnego głównego bohatera, nie są one najistotniejsze. Na pierwszym miejscu jest sprawa, jaką rozwiązuje komisarz. Dlatego wszystkie części można czytać niezależnie od siebie. Jørn Lier Horst pisze też książki dla dzieci oraz młodzieży. Niektóre powieści powstają we współpracy z innymi pisarzami.
Temat katastrofy klimatycznej niekiedy rozgrzewa dyskusje do bardzo wysokiej temperatury. Niektórzy uważają to za chorą wizję, inni sądzą, że to już właściwie kwestia najbliższych lat, o ile już nas nie dotyka. Wystarczy jedna większa burza, czy wichura, byśmy zauważyli, jak bardzo jesteśmy zależni od żywiołów. Klęski niosą daleko idące skutki, z niektórymi zmagamy się przez wiele dni, a niekiedy nawet lat. Jednak nie trzeba spektakularnych pokazów sił przyrody, by zauważyć, że w świecie natury nie dzieje się zbyt dobrze.
W wakacje staram się nie zapominać o odpoczynku. Najlepiej mi się to udaje z książką u boku. Sięgnęłam po czwartą część z cyklu pt. „Blix i Ramm na tropie zbrodni”. “Blizny” to historia z policjantem Alexandrem Blixem i dziennikarką śledczą Emmą Ramm w roli głównej. Autorzy, Jørn Lier Horst i Thomas Enger, nazywani są przez Wydawcę najlepszym norweskim duetem kryminalnym. Przyznam szczerze, że poznawanie napisanych przez nich historii sprawia mi przyjemność. Czy tak się stanie i tym razem?
Jest szansa, że pisząc tę recenzję, będę się powtarzała. Dlatego proszę o wyrozumiałość. Dlaczego mogę pisać podobne słowa? Z tego powodu, że „Zdrajca”, czyli najnowszy kryminał autorstwa norweskiego pisarza, Jørna Liera Horsta, to już 17 tom z serii o komisarzu Wistingu. Jak do tej pory przeczytałam czternaście części i chyba dzieliłam się wrażeniami na temat wszystkich tych powieści. Autor książek zabiera nas po raz kolejny do świata Wiliama Wistinga. Zwykłego, a jednocześnie niezwykle konsekwentnego w swoich działaniach komisarza.