„Instytut” – Jakub Żulczyk

Instytut, Jakub ŻulczykPowieść Jakuba Żulczyka pt. „Instytut” po raz pierwszy została opublikowana w 2010 roku. Teraz możemy sięgnąć po nowe, poprawione wydanie. Autor postanowił również zmienić zakończenie książki. Nie potrafię powiedzieć, jak duże są to zmiany. Skupię się na poprawionej powieści. „Instytut” jest książką, która łączy w sobie cechy thrillera i powieści sensacyjnej. Przede wszystkim zbiera nas w polskie, niekiedy mroczne realia.

Agnieszka, główna bohaterka książki, dowiaduje się, że otrzymała w spadku mieszkanie, a właśnie akurat jest ono jej bardzo potrzebne. Niedawno rozstała się z mężem, ale z jakichś powodów nie może zabrać ze sobą dorastającej córki. Ela strasznie chce wyjechać z matką, jednak nie może. Rodzina ojca dziewczynki wymyśliła sposób na to, by Agnieszka odeszła sama.

Kiedy główna bohaterka zamieszkała w Krakowie, jej mieszkanie zostało opisane na karteczce domofonu jako Instytut. Agnieszka nic nie zmienia i zostawia tę nazwę, która bardzo ją intryguje. Pewnego dnia odkrywa jednak, że wraz ze znajomymi oraz współlokatorami, została uwięziona w swoim własnym mieszkaniu. Zaczyna się mroczny thriller.

W mieszkaniu Agnieszki przebywało akurat kilkoro młodych ludzi. Kim są? Czy grupa będzie w stanie wyzwolić się z uwięzienia? Telefony zostały odcięte, przez okna nie da się wyjść, bo po próbie ucieczki zostają zamurowane. Bohaterowie mają odciętą drogę. Ponad stumetrowe mieszkanie po babci okazuje się pułapką bez wyjścia. Kolejne próby ucieczek kończą się coraz gorzej. Z czasem na światło dzienne wychodzą sprawy, które ukrywali uwięzieni.

Akcja prowadzona jest dwutorowo. Z jednej strony mamy do czynienia z historią, która ma trzymać nas w napięciu. Z drugiej szybko się okazuje, że równie ważny jest wątek związany z historią Agnieszki. Jak łatwo się domyślić obie opowieści w pewnym momencie się ze sobą powiążą.

To jak zachowają się ludzie w sytuacji zagrożenia, albo sama tajemnica, nie są moim zdaniem najbardziej istotne w powieści. Najbardziej czekałam na momenty, w których główna bohaterka opowiadała o swoim życiu. Jego symbolem jest tytułowy Instytut. Dlaczego Agnieszka czuła się w życiu, jak w więzieniu? Czy nie ma dla niej szansy na wolność? Próbując wyrwać się z pułapki jaką okazało się dla niej małżeństwo z bezimiennym mężczyzną, nazywanym tu ojcem Eli, trafiła na kolejny, tym razem dosłowny rodzaj zamknięcia. Zobaczymy, czy będzie miała siłę walczyć.

Powieść „Instytut” Jakuba Żulczyka pokazuje świat ludzi, którzy weszli w dorosłość, ale nie do końca im się w życiu udało. Kiedy znaleźli się w sytuacji zagrożenia mieli problem, by wziąć sprawy we własne ręce. Tak naprawdę Instytut tkwi w nich samych, we wnętrzach ich umysłów. Kiedy poznamy przeszłość głównej bohaterki zobaczymy, jak bardzo była samotna tkwiąc w nieudanym związku. Otrzymujemy obraz współczesnych trzydziestokilkulatków, którzy nie potrafią zbliżyć się do drugiego człowieka. Jeden z bohaterów mówi „To jednak smutne wiedzieć, że nie będzie się nigdy dla nikogo ważną osobą. (…) Ludzie próbują zaradzać temu za wszelką cenę. Kiedyś po prostu zakładało się rodzinę” (s.177). Czy rzeczywiście dzisiaj nie potrafimy być blisko drugiego człowieka? A może tkwimy w więzieniu konformizmu? Tutaj te problemy społeczne Jakub Żulczyk ubrał w konwencję dramatycznego thrillera.

  1. Pomysł na fabułę bardzo interesujący. Podoba mi się też okładka z wydania, które prezentujesz. Wnioski płynące z lektury – szczególnie te dotyczące samotności i nieumiejętności budowania trwałych relacji – są również bardzo ciekawe.

    • Bohaterowie są samotni, a właśnie tego się najbardziej obawiają. Jednocześnie nie potrafią zmienić tej sytuacji. A sama okładka rzeczywiście przyciąga oko.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *