„Czochrałem antarktycznego słonia” – Mikołaj Golachowski

Czochrałem antarktycznego słonia, Michał GolachowskiCzęsto nam się wydaje, że zawód przyrodnika jest bardzo niepraktyczny. Co można robić po studiach, oprócz kariery naukowej? Mikołaj Golachowski znalazł na to sposób. Został polarnikiem i od 2002 roku pracuje w nieludzko zimnych rejonach – tak się wydaje z perspektywy osób żyjących w klimacie umiarkowanym. W książce „Czochrałem antarktycznego słonia” zobaczymy, czym zajmował się Mikołaj Golachowski i jak do tego w ogóle doszło, że został biologiem. Dzięki książce z serii EKO wydanej przez Marginesy będziemy mieli okazję poznać człowieka z pasją i dowiedzieć się czegoś więcej o mało znanej, bo polarnej przyrodzie.

Trudno powiedzieć, gdzie zaczęła się miłość Mikołaja Golachowskiego do zwierząt. Autor jednak zauważył, że w dzieciństwie nikt nie tłumił tej rodzącej się pasji. Dlatego po domu przyszłego polarnika latał uratowany wróbel. Potem pojawił się pierwszy pies, a następnie zaczęła się era kotów.

Autor podzielił książkę na trzy części. W pierwszej opisał początki swojej miłości do przyrody, a potem skupił się na dwóch zimnych kresach świata: Arktyce i Antarktydzie. Spędził w tych rejonach sporo czasu. Pracował też jako przewodnik turystyczny. Mikołaj Golachowski przybliża nam okolice Bieguna Północnego pisząc o jego historii, ludziach, którzy żyli w tej okolicy. Sporo dowiemy się o Grenlandii, Inuitach, historii zdobywania Arktyki. Nie zabraknie mniej chlubnych dokonań ludzkości. Dowiadujemy się choćby, jak polowano na największe ssaki morskie i dokonywano rzezi tych mniejszych, ale zupełnie bezbronnych.

Podczas lektury stopniowo wyłaniają się bohaterowie książki, czyli zwierzęta. Widzimy niedźwiedzie polarne, poznajemy ich naturę, ale dowiadujemy się również wiele na temat tego, co zagraża temu gatunkowi. Aż trudno uwierzyć, że są miejsca, gdzie dozwolone jest polowanie na niedźwiedzie polarne. Bogactwo północnej przyrody zaskakuje, a jednocześnie podróżnik przypomina, jak ważne jest, by człowiek nie zmieniał tych terenów i nie eksploatował ich.

Na czym polegało czochranie antarktycznych słoni? Tutaj już mowa o pracy Golachowskiego na Antarktydzie. Spędził na stacji badawczej dwie zimy oraz dwa sezony letnie. Zajmował się ekologią słoni morskich, by lepiej poznać ich niezwykłe obyczaje godowe. Tytułowe czochranie słoni pozwalało pobrać ich DNA do badań genetycznych. Podczas linienia czesanie sprawia im przyjemność, a przy okazji można przysłużyć się nauce.

Dzięki książce sporo się dowiemy na temat miejsc mało znanych, bo niedostępnych zwykłym ludziom. A Mikołaj Golachowski ma niezwykły dar opowiadania, choć bez owijania w bawełnę. Skupia się na tym, co najważniejsze – jeśli chodzi o historię opisywanych miejsc. Przy okazji uczy nas, jak rozróżnić np. humbaka, od płetwala błękitnego, czy które zwierzęta polarne nigdy się nie spotkają w naturze. Wyprawy są ważne dla polarnika, bo dzięki nim może obserwować piękno Ziemi. Okazuję się, że przyroda bywa skażona przez człowieka nawet w tak niedostępnych miejscach. Widzimy jak wielką miłością do świata zwierząt pała Mikołaj Golachowski. Potrafi opowiadać o nich w sposób niezwykle ciekawy i zarażać swoją pasją.

Osoby dla których ważna jest ekologia, zobaczą skutki działalności człowieka. Golachowski z troską patrzy w przyszłość, ale wciąż tli się w nim iskierka nadziei. Podczas pracy, jako przewodnik, stara się wskazywać ludziom, na piękno tego świata, by potem oni przekazywali dalej wszystko to, co ważne. Wiedza to już pierwszy krok. Potem może rodzić się potrzeba chronienia Ziemi. Robi się poważnie, ale Mikołaj Gołachowski nie stroni od posługiwania się humorem. Podczas lektury książki wiele razy zadumamy się nad tym, jak człowiek przyczyniał się do wyniszczania wielu gatunków zwierząt. Nie raz wybuchniemy śmiechem, dzięki zabawnym sytuacjom, wziętym prosto z życia Golachowskiego jako  podróżnika, biologa i przewodnika turystycznego. Całość dopełnią zachwycające zdjęcia.

  1. Książka jest świetna i pięknie wydana. W ogóle Marginesy robią dobrą robotę z tą serią EKO, a Mikołaj Golachowski wydaje mi się szalenie sympatycznym człowiekiem 🙂 Może będzie okazja poznać na go żywo, bo chętnie bym go spotkała.

    • Z pewnością Mikołaj Golachowski ma dar opowiadania i potrafi zarażać swoją pasją. Natomiast seria EKO i mnie zachwyca – niecierpliwie czekam na kolejne książki. 🙂

  2. Przecudna książka! Mądra i zabawna. Jak będziesz miała okazję wybrać się na spotkanie z autorem, to koniecznie to zrób. Ja byłam i to było jedno z najfajniejszych spotkań, w jakich uczestniczyłam. 🙂

    • Zazdroszczę, że mogłaś być na spotkaniu, bo słuchałam radiowego wywiadu z tym autorem i rzeczywiście potrafi snuć opowieści. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *