„InwestyGatory”, „InwestyGatory. Pełne zanurzenie” – John Patrick Green

InwestyGatory, John Patrick Green Starsze dzieciaki oraz młodsze nastolatki pokochały serie komiksowe o Kapitanie Majtasie i Dogmanie. Potem jeszcze pojawił się Batpig. Niepoprawny humor, szalone przygody bohaterów, którzy na co dzień nie wyróżniają się jakoś specjalnie. Do tego na pozór proste, wykonane jakby dziecięcą ręką ilustracje w tych historiach. A jednak właśnie tego typu komiksy bardzo często wybierane są przez dzieciaki. Postacie z tych komiksów często są zwierzętami. Teraz pojawiła się nowa seria komiksowa „IwestyGatory”, w której bohaterami są aligatory. Autorem książek i ich ilustratorem jest John Patrick Green.

Pierwszy tom „IwestyGatory” nie otrzymał żadnego podtytułu. Drugi już owszem: „Pełne zanurzenie”. Oba komiksy są ze sobą powiązane nie tylko bohaterami, ale druga część stanowi kontynuację pierwszej. Poznajemy dwa aligatory o detektywistycznych umiejętnościach. Mango i Brasz zajmują się rozwiązywaniem trudnych spraw kryminalnych. Nie są zwykłymi policjantami, a tajnymi agentami. Tutaj dodać należałoby wszystkie te tajne literki od skrótów, jakimi posługują się bohaterowie, ale jest ich dużo, np. T.R.O.P. jest Tajnym Resortem Oddziału Policji. W tym miejscu duży plus dla tłumaczki Anny Lewickiej, że wszystko zostało oddane w sposób odpowiednio się kojarzący i zabawny.

Aligatory zaczynają śledztwo. Mają znaleźć zaginionego właściciela restauracji (i świetnych przepisów). Wydaje się jednak, że sposób, w jaki prowadzą sprawę, nie jest szablonowy. Posiadają ciekawe gadżety i przenoszą się do różnych miejsc kanałami. Znikanie w toalecie niekoniecznie jest estetyczne, ale pozwala na unikanie korków. Bohaterowie zmierzą się z wieloma problemami po drodze (i przeciwnikami). Ten najgroźniejszy czeka na Mango i Brasza również w kolejnej części, w „Pełnym zanurzeniu”.

Okazuje się, że aligatory nigdy się nie nudzą. Intryga jest całkiem złożona, ale w komiksach przede wszystkim chodzi o dobrą zabawę. Czytelnik podczas lektury zaśmieje się nie raz z powodu niepoprawnych żartów bohaterów oraz ich przygód. Mają oni zdolność do popadania kłopoty, a także do tworzenia różnego rodzaju gier słownych. W komiksach „InwestyGatory” co rusz ktoś się bawi wyrazami, np Krakerdyl to krakers i krokodyl jednocześnie. Skojarzenia słowne mają bawić, podobnie jak przygody postaci.

Autor w taki sposób skonstruował komiksy, że nie brakuje zwrotów akcji. Cały czas coś się dzieje, a dzieciaki nie tylko porwie tok wydarzeń i rozwiązywanie zagadek, ale również wyłapywanie dwuznaczności językowych, czy podążanie za skojarzeniami. Absurdów nie zabraknie, nie chodziło bowiem o to, by historia oparta została na zasadach logiki, ale żeby była porywająca. Sporo dzieciaków uwielbia takie niepoprawne poczucie humoru. Jest on dla nich bardzo ważny. Zresztą nie od dziś wiadomo, że śmiech to zdrowie. Myślę, że z tego powodu warto podsunąć dzieciakom te historie.InwestyGatory, John Patrick Green

    • Takie komiksy odpowiadają dzieciakom i młodszym nastolatkom. Starsza młodzież szuka już nieco innych tytułów, ale każdy etap w dorastaniu ma swoje prawa. Ważne, że czytają. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *