Seria książek Maximum Ride Jamesa Pattersona liczy cztery tomy. Spodziewałam się więc, że druga część wniesie sporo odpowiedzi na temat niezwykłej szóstki dzieci-ptaków. Z drugiej strony, w tym tomie powinno nastąpić pewne uspokojenie, przed kulminacją, jakiej można się spodziewać w kolejnych książkach.
Rzeczywiście. Ale po kolei. Dzieciaki popadają w kolejne tarapaty. Dochodzi do starcia z Likwidatorami, czyli wilkołakami. Tym razem stwory polujące na dzieciaki, zostały poddane mutacji i podobnie, jak latająca szóstka – też posiadają skrzydła. Jednak daleko im do finezji w lataniu stadka Max. Podczas konfrontacji ranny zostaje Kieł – jego życie wisi na włosku, więc przywódczyni grupy decyduje, że należy zgłosić się do szpitala.
Lekarze szybko zauważają, jak niezwykły jest ich pacjent, więc natychmiast dzieciaki mają na karku FBI. Okazuje się, że są proszone o pomoc. Agenci chcieliby znaleźć grupę, która stoi za tymi eksperymentami genetycznymi. Całą szóstką ma zaopiekować się agentka Anne. Jednak czy młodzi bohaterowie mogą jej i komukolwiek innemu zaufać?
W tej części serii „Maximum Ride” dochodzi do pewnej normalności. Dzieciaki mieszkają w niemal zwyczajnym domu. Ba, nawet chodzą do szkoły. Max jest jednak czujna i nie zapomina ani na moment o niebezpieczeństwie. Dzieciaki po raz pierwszy mają szansę na kontakt z rówieśnikami. Najstarsza dwójka pozwala sobie nawet na randki.
Kiedy wszystko zaczyna sie pozornie układać, akcja nagle ulega przyspieszeniu. Bohaterowie odkrywają kolejne tajemnice, bo ciągle pamiętają o tym, że poszukują swojej tożsamości. Max poznaje też lepiej siebie. W pewnym momencie boi się, że traci przywództwo nad stadem, na rzecz Anne. Przeżywa też chwile słabości. Jest zazdrosna o przybranego brata, który obściskuje koleżankę ze szkoły.
Drugi tom pozwala czytelnikowi dokładniej przyjrzeć się szóstce. Dowiedzieć się jakie relacje ich łączą. Dzieci również odkrywają stopniowo swoje nadzwyczajne umiejętności. Największym zaskoczeniem staje się sześcioletnia Angela. Jednak, czy będzie wiedziała, jak wykorzystać swą niezwykłą moc? Czy będzie postępować etycznie, tak jak uczyła ją Max? Czternastolatka boi się o najmłodszą członkinię grupy, gdyż właśnie za nią czuje się najbardziej odpowiedzialna.
Część druga „Maximum Ride” stopniowo odkrywa przed czytelnikiem kolejne karty, choć częściej pada więcej pytań niż odpowiedzi. Książka – tak jak pierwszy tom – podzielona została na króciutkie rozdziały, które powodują, że akcja jest wartka, mimo pewnego uspokojenia. Nastolatkom z pewnością spodoba się sam tytuł powieści „Żegnaj, szkoło – na zawsze”. Choć niekoniecznie chodzi tu o taką instytucje, jaką wyobrażają sobie dzieciaki. Pierwsze skojarzenie może być mylne. Książka przemyca też delikatnie pewne wartości. Poczucie odpowiedzialności, miłość braterska są tu na pierwszym miejscu. Fantastyka stanowi tylko tło. Również świat przedstawiony z perspektywy niezwykłych nastolatków, ich problemy oraz język jakim posługują się dzieciaki, powodują, że powieść jest atrakcyjna dla młodych ludzi.
Fajna recenzją. Przeczytam w najbliższym czasie. I nie ma znaczenia o jaką instytucję chodzi – Żegnaj szkoło to dobry tytuł 😉