Jacek Piekara – Szubienicznik

SzubienicznikNajnowsza książka Jacka Piekary pt. „Szubienicznik” przyciąga wzrok intrygującą okładką oraz tytułem. Zaskakuje też zawartością. Bo oto nagle przenosimy się do Rzeczypospolitej szlacheckiej z XVII wieku.

Bohaterowie powieści biorą udział – mimo woli – w pewnej intrydze, a może żarcie. Do domu pana stolnika Hieronima Ligęzy przybywa trzech mężczyzn z zaproszeniem, pisanym niby ręką tegoż człowieka. Jak się jednak okazuje, każde z nich jest sfałszowane.

Czy coś łączy te trzy postacie? Wszystkich mężczyzn spotkało coś złego. Poznajemy historie z ich własnych ust. Jednak nie wszystkie relacje są jasne, każdy z mężczyzn ma coś do ukrycia. Tutaj musi z kolei wkroczyć niezwykle inteligentny  podstarosta Jacek Zaremba.

Właśnie on na prośbę Ligęzy ma rozwiązać te sprawy. Podczas licznych uczt i spotkań panowie kolejno opowiadają swoje historie. Czynią to niezwykle obrazowo i barwnie. Zaremba słucha ich uważnie, stara się wyłapać nieścisłości. W tym momencie mamy do czynienia z powieścią detektywistyczną. Wątki kryminalne przeplatają się z obyczajowymi. Podczas tych rozmów obserwujemy również mentalność siedemnastowiecznych szlachciców. Ich poglądy, widzenie świata, zostały wyłożone kawa na ławę.

W powieści Piekary najbardziej tajemniczą postacią jest Gideon. Choć niewiele mówi, głównie obserwuje, intryguje swoim zachowaniem. Zastanawiałam się, jaką odegra rolę w „Szubieniczniku”?

Czytelnik otrzymuje powieść historyczną, z językiem stylizowanym na siedemnastowieczny. Autor wysilił się nawet, by – podobnie jak Sienkiewicz – włączać do wypowiedzi bohaterów liczne wtręty łacińskie. Jednym słowem uczta dla miłośników historii.

Piekara stara się przybliżyć nam życie codzienne tamtych czasów, odtwarza realia i mentalność szlachty. Nie zapomina o przywarach braci Polaków. Trunki będą się lały szeroką rzeką. Dzięki licznym dygresjom przypomniałam sobie, czym był sarmatyzm, jak widzieli świat panowie. „Szubienicznik” pozostawia jednak pewien niedosyt. Wiele wątków zostało w nim rozpoczętych, ale zakończenie nie daje rozwiązania ich wszystkich.

Powieść trzyma czytelnika w napięciu do ostatnich stron. Wprawdzie Piekara zastosował niezwykłą narrację, bo większość wątków poznajemy w stylu tragedii greckich – z relacji uczestników, nie jesteśmy ich świadkami. Oddał w ten sposób hołd siedemnastowiecznemu gawędziarstwu. Czasom, kiedy retoryka stanowiła niezwykle ważny element życia, była po prostu sztuką. Teraz czekam na ciąg dalszy losów Jacka Zaremby.

 Dziękuję za powieść Wydawnictwu Otwarte.

    • Piekara jest płodnym pisarzem, więc mam z czego wybierać. A cyklu o Mordimerze nie czytałam, muszę poszperać w bibliotece 🙂

  1. Pingback: „Szubienicznik. Falsum et verum” – Jacek Piekara | Czytam, bo chcę i już

Skomentuj MoznaPrzeczytac.pl Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *