Jak pomieścić wszystkie ulubione książki w domu?

Każdy ma jakąś ograniczoną przestrzeń. Najtrudniej jednak rozstawać się z ulubionymi książkami, kiedy brakuje miejsca. Te do których nie zaglądam oddaję do biblioteki. Inne, rozmieszczam w domach bliskich – pod warunkiem, że się na to zgodzą. Nie książki, ale bliscy ma się rozumieć. Są jednak takie pozycje, które trzeba mieć, bo często się do nich zagląda, albo z sentymentu. Z naciskiem oczywiście na to drugie.

Ale ponoć z każdego kłopotu jest wyjście. Nasza droga ratunku, to:

Kindle.

Dlaczego właśnie taki czytnik? Wybór padł na niego ze wzgłędu na jakość wyświetlacza. Kiedy otworzyliśmy paczkę, w której był Kindle mieliśmy ochotę sprawdzić, czy da się oderwać ekran, bo tekst wyglądał jak przyklejony. To co ukazuje się na ekranie, nie przypomina w niczym tego co pojawia się w monitorze. Wygląda jak kartka. Jest tego jeden minus, nie można czytać Kindle w nocy. Dlaczego? Bo nie świeci.

Miłośnicy czytania z prawdziwego zdarzenia powiedzą, że czytnik to nie książka. No i będą mieli rację. Jednak świat biegnie do przodu i ani się nie obejrzymy, a alternatywa okaże się codziennością. Nie ma co uciekać, wystarczy tylko dobrze jest korzystać z tego co daje nam współczesny świat. Miłośnicy nowinek technologicznych raczej nie kupią czytnika. Nie można tu grać, czy oglądać filmów. Można korzystać z internetu, słuchać muzyki, no i przede wszystkim – czytać książki. Kindle powstał po to by można było umieścić w nim mnóstwo książek – no i czytać. Za darmo mamy całą klasykę – kilka tysięcy książek. Można dokupić nowości ze sklepów internetowych. Najbardziej jednak zastanawia mnie to, dlaczego ebooki wciąż są takie drogie?

Kindle jest dyskretny. W etui przypomina notes. Najlepsze jest w nim to, że nie męczy wzroku. Mimo rezerwy, którą na początku do niego żywiłam – zanim poojawił się w domu, teraz okazuje się czymś oczywistym i naturalnym. Prawie jak książka.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *