„Twoja wina” – Danuta Awolusi

Twoja wina, Danuta AwolusiZanim Danuta Awolusi zaczęła pisać książki, była dla mnie autorką bloga „Książki Zbójeckie”. Z przyjemnością czytałam jej recenzje, jeszcze wtedy, kiedy wielu blogerów pisało na Bloxie (kto jeszcze pamięta tę platformę?). Od tego czasu wiele się zmieniło, bo Książki Zbójeckie poszły z duchem czasu i wciąż mogą być wzorem dla tych, którym marzy się prowadzenie wartościowej strony internetowej. Sama Danuta Awolusi to przede wszystkim autorka powieści. Właśnie poznałam jej szóstą książkę pt. „Twoja wina”. Czytaj dalej

„Macochy” – Danuta Awolusi

Macochy, Danuta AwolusiSłowo macocha większości z nas kojarzy się negatywnie. Zwłaszcza, jeśli w dzieciństwie poznawaliśmy sporo baśni braci Grimm, albo Hansa Christiana Andersena. Współczesna rzeczywistość mocno się zmieniła od czasu, kiedy powstawały historie o złych kobietach wychowujących dzieci męża czy partnera z poprzedniego związku. Mało kto na co dzień pewnie się zastanawia, jakie uczucia towarzyszą osobom zajmującym się cudzym potomstwem. Jak przebiega ten proces nawiązywania więzi. Czy łatwe jest pokochanie dziecka, które nagle wkroczyło w nasze życie? Czytaj dalej

CzytajPL – darmowe czytanie dla każdego

CzytajPLW XXI wieku czytać można nie tylko w tradycyjny sposób, korzystając z papierowych książek. Ludzie zapracowani, zabiegani, nie ruszają się nigdzie bez telefonu i często spoglądają w jego ekran. Miłośników biegania często widzimy ze słuchawkami na uszach. Niektórym wciąż nie przychodzi do głowy, że oni być może właśnie w tej chwili czytają. W jaki sposób? Sięgając po e-booki lub audiobooków. Oczywiście można narzekać, że książki w tej formie są za drogie, ale w listopadzie ruszyła akcja Czytaj PL, która promuje czytelnictwo. Czytaj dalej

„Solfatara” – Maciej Hen

Solfatara, Maciej HenPowieść Macieja Hena pt. „Solfatara” została wydana przez W.A.B, w serii Archipelagi w czerwcu ubiegłego roku i początkowo wydawało się, że nie zostanie zauważona. Jednak stopniowo zaczęły pojawiać się pozytywne recenzje. „Solfatara” była nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Powieść historyczna, właśnie dostała się do półfinału Literackiej Nagrody Europy Środkowej „Angelus”. Napisana została z rozmachem, imponuje samym wyglądem, ponieważ liczy sobie aż 800 stron, ale to co najlepsze, kryje w swoim wnętrzu. Czytaj dalej

Bez prądu, książek i ogrzewania

Jest taka piosenka zespołu Kraftwerk, która doskonale podsumowuje dzisiejszy wieczór. Choć śpiewana jest po niemiecku i nosi tytuł „Mensch Machine”, słyszę tam słowa: „Zimno, zimno, zimno”. Dlaczego tak? Huragan Ksawery szleje u nas na Pomorzu. Brakuje prądu, a więc i ogrzewanie nie chce działać. Jakoś nasz piec tak ma, że potrzebuje elektryczności, by grzał. Nawet kot się nudzi. Choć ma dziewięć lat, przypomniał sobie, że można się bawić.

Dzieciaki cały wieczór marudziły, że nie mają co robić. Po kilku chwilach i konsole i empeczwórki poszły w kąt. A czytać w świetle świec się nie dało. Jak tu korzystać z darów mikłajowych?

I tak przyszło mi do głowy, że pół wieku temu w naszym pięknym kraju elektryczność jeszcze nie była taka oczywista.Wystarczy poczytać „Konopielkę”… Co robili ludzie? Czyżby rozmawiali? A może opowiadali sobie historie? Czasem wyssane z palca, niekiedy prawdziwe. Jak niesamowite musiały być w takiej scenerii. Kiedy mrugały tlące się knoty świec. Aura tajemniczości z pewnością wywoływała odpowiednie wrażenia na słuchających.

Jedno jest pewne. Brak prądu zbliża. Nagle znalazł się czas, by porozmawiać z dziećmi, czy bawić się we wszystkie możliwe gry. Nie trzeba było sprzątać, zmywać naczyń (jak nie ma prądu, to i wody). Tylko, że z czytaniem był problem. Tym razem trzeba było trochę wymyślać, ale na szczęście w odpowiednim momencie na chwilę wrócił prąd. Maluchy mogły obejrzeć wszystkie książki, które otrzymały od Mikołaja.

Teraz śpią. A mi się marzy Kindle Paperwhite… Bo w tej zabawce na ktorej piszę, niewiele zostało mi prądu. I co potem? Może wrócę do lamp naftowych… Tylko jak je kupić bez dostępu do internetu?

Czy Merlin chce konkurować z Amazonem?

Wczoraj zaskoczył mnie atak hackerów na sklep internetowy Merlin. A przy okazji usłyszałam też o planach tej księgarni, związanych z  próbą stworzenia własnego czytnika e-booków. Nie trzeba zachęcać do czytania książek elektronicznych tych, którzy mają Kindle. Amazon zrobił wiele, żeby stworzyć taki sprzęt, którego wyświetlacz do złudzenia przypomina kartkę papieru. Czy tak samo będzie z Merbookiem?

Kiedy kupiliśmy pierwszego Kindle, odniosłam wrażenie, że na ekranie przyklejono naklejkę. A tu nic z tych rzeczy. Można taki e-ink czytać w pełnym świetle, na plaży, bo zasada działania e-czytników jest zupełnie inna, niż w wyświetlaczach tabletów.

Ciekawa jestem, jak będzie wyglądał Merbook? Mimo to nie spodziewałabym się rewolucji, bo raczej trudno konkurować z Amazonem. Co ciekawe, w samym Merlinie można nabyć Kindle. Po co w takim razie szukać nowych rozwiązań, skoro stare są sprawdzone? Może zrobić coś, by e-booki miały niższą cenę? Wtedy i piractwo nie miałoby racji bytu, a i ludzie czytaliby więcej elektronicznych książek.

Nawet jeśli ktoś woli papierowe książki, szybko się przekona do lekkiego czytnika w podróży, na wakacjach, czy podczas sięgania po grube i ciężkie książki. Gdyby było to tańsze, fajnie byłoby mieć dwie wersje: e-booka i tradycyjny egzemplarz. Cenię też sobie w czytnikach to, że książkę mogę mieć natychmiast, w momencie jej wydania. Czy wszystkie te wymagania spełni Merbook? Czas pokaże… Choć ciekawa jestem już teraz.