Joseph Goebbels. Dzienniki t. 1; opracował E. C. Król

Joseph Goebbels. Dzienniki t.1Po co czytać dzienniki jednego  z największych zbrodniarzy dwudziestego wieku? Czy to nie powinno być zakazane, ponieważ może skusić kogoś do tego, by zaczął popierać faszyzm? Oczywiście zacznę od tego, że warto poznać miejsce Josepha Goebbelsa w elicie władzy Trzeciej Rzeszy. W końcu jego zapiski stanowią źródło historyczne, moim zdaniem bardzo ważne, pokazujące funkcjonowanie propagandy totalnej.

Sama powojenna historia Dzienników mogłaby stać się świetnym materiałem na scenariusz do filmu sensacyjnego. Niewiele brakowało, by nigdy nie ujrzały światła dziennego. Niezwykły jest fakt, ile tekstu zostawił po sobie Goebbels. Po pierwsze miał zamiar nieźle na nim zarobić. Po drugie, planował, że zostaną one wydane dwadzieścia lat po jego śmierci, by stanowić świadectwo wielkich dokonań ich autora. Pozostawił po sobie kilkadziesiąt tysięcy! stron. Czytelnicy polscy otrzymują pewien wybór, dokonany przez tłumacza i historyka jednocześnie, prof. Eugeniusza Cezarego Króla. Na razie wydano tom pierwszy, obejmujący lata 1923-1939.

Na czym polega wyjątkowość Dziennika? Czy jest on wiarygodnym źródłem? Otóż „mały doktor” nie zdążył przed śmiercią przeredagować i opracować tekstu. Czytelnicy otrzymują więc zapiski polityka powstające na bieżąco oraz bez poprawek. Nie można zapominać, że fakty są przetworzone przez umysł autora. Widzimy świat takim, jakim chciał nam go pokazać Goebbels.

Autor Dzienników początkowo był osobą, która uwielbiała literaturę romantyczną. Wręcz wzbudza w czytelniku współczucie. Schorowany, ponieważ w dzieciństwie przeszedł zapalenie szpiku kości w prawej nodze. Przeznaczony był przez rodzinę na duchownego. Nieszczęśliwie zakochany, uwielbiający literaturę rosyjską – zwłaszcza Dostojewskiego. „Herr Doktor” nigdzie nie może znaleźć dla siebie miejsca, aż wreszcie trafia na zwolenników skrajnej, nacjonalistycznej prawicy. Poznaje też Hitlera. Musi jednak wybrać: bracia Stra?erowie, czy Adolf Hitler? Najpierw jest negatywnie i nieufnie nastawiony wobec przyszłego Führera. W pewnym momencie szala przeważa w kierunku Hitlera. Później dochodzi do tego, że Goebbels wręcz deifikuje wodza oraz traktuje go jak najdroższego ojca. Przejmuje też stopniowo poglądy Hitlera.

Nagroda za wierność będzie wielka. Joseph Goebbels stanie się jedną z najważniejszych osób w Trzeciej Rzeszy, będzie kierował ministerstwem oświecenia narodowego i propagandy.

Trudno sobie wyobrazić, że autor miał czas, by pisać swoje „Dzienniki”. W końcu był bardzo zajętym człowiekiem. Pisał głównie rano. Dlatego niemal wszystkie zapiski zaczynają się od słów: Wczoraj. Tłumacz wspomina, że o jednym spotkaniu z Hitlerem potrafił napisać nawet kilkadziesiąt stron. Goebbels głównie podziwia w nich  Führera. Zachwyca się dalekosiężnymi wizjami wodza. Choć na początku potrafił krytykować swego przywódcę, potem przyjmuje go bezkrytycznie, z uwielbieniem.

Jak czyta się „Dzienniki” Josepha Goebbelsa? Trzeba przyznać, że całkiem nieźle. Książka jest niezwykle obszerna. Mimo, że jest to jedynie wybór, ma aż 600 stron, z przypisami 800. Prof. Król opatrzył dziennik obszernym wstępem i olbrzymią ilością przypisów, by czytelnik mógł korzystać z tego źródła w odpowiedni sposób.

Teksty Josepha Goebbelsa pokazują dokąd może sięgać propaganda totalna. Nie jest to Dziennik, który dałoby się pochłonąć w kilka chwil. Przyznam, że czytałam go niemal dwa miesiące. Co jakiś czas Goebbels odrzucał mnie swymi poglądami. Wtedy odkładałam książkę, by wkrótce do niej powrócić. Ciekawa też byłam prywatnego życia „małego doktora”. Niewiele o nim wspomina. Jednak otrzymujemy pewne aluzje świadczące o jego romansie z czeską aktorką Lidią Baarovą. Autor opisuje swój kryzys małżeński, wspomina o narodzinach kolejnych dzieci. Najwięcej jednak mówi o polityce. Daje obraz czasów międzywojnia z punktu widzenia nazisty. Zaskoczyło mnie na przykład uwielbienie Goebbelsa wobec Piłsudskiego. Takich ciekawostek otrzymujemy sporo. Tłumacz podkreśla też stosunek autora Dzienników wobec Polski. Widzimy jak stopniowo zaostrza się polityka wobec wschodniego sąsiada Rzeszy. Na koniec Goebbels z niemałą satysfakcją opisuje plany ataku na Polskę. Zapiski kończą się na pierwszym września 1939 roku. A ja muszę przyznać, że chociaż wiem, jak potoczą się losy Goebbelsa, chcę się o nich dowiedzieć z jego perspektywy…

Za książkę dziękuję wydawnictwu Świat Książki.

  1. Mnie osobiście nie stać psychiczne, by choćby pomyśleć o czytaniu tej książki… I nie chodzi tu o to, że nie mam odwagi, ale o to, że uważam, że niektóre osoby nie zasługują na to, by zapoznawać się z ich poglądami i zatruwać sobie nimi krew. Obrzydzają mnie takie wydawnictwa.

    • Dla historyków książka jest nie lada gratką – jako źródło historyczne oczywiście. Właśnie czytam inny dziennik :”Kronos” Gombrowicza i on wspomina diariusz Goebbelsa.

    • Właśnie dlatego tak sromotnie przegraliśmy we wrześniu 1939r, bo zamknęliśmy oczy na rzeczywistość. Te dzienniki są ku przestrodze – czytać i uczyć się czego nie wolno robić, jeśli chce się żyć w lepszym świecie. Niewiedza = totalitaryzm. Sięgnięcie po tą książkę to nie kwestia zasług Goebbelsa, ale obowiązek człowieka wykształconego, świadomego historii miejsca, w którym przyszło mu żyć.

      • Cieszę się, że są ludzie, którzy świadomie patrzą na historię. Bo przecież nic lepiej nie uczy – wystarczy popatrzeć na błędy (oraz sukcesy rzecz jasna) przeszłości.

  2. Wersja niestety cenzurowana, jakis Król wybiera sobie co może w tym tomie być a co nie. To nie uczciwe i nie może to być niestety żródło historyczne.

    • Podejrzewam, że całość pełna wersja zajęłaby sporo miejsca. Chociaż jako źródło historyczne ktoś mógłby się pokusić o wydanie, choćby w postaci cyfrowej.

Skomentuj Bogdan Rozborski Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *