Miasto-Słowa zorganizowało w Gdyni spotkanie z poetami: Julią Hartwig i Adamem Zagajewskiem. Wśród publiczności udało mi się wypatrzyć kolejnych poetów – Ryszarda Krynickiego i Tadeusza Dąbrowskiego (przedstawiciela nieco młodszego pokolenia). Spotkanie prowadziła Renata Gorczyńska. Dzisiaj skupię się na pierwszym gościu – Julii Hartwig. Dla ciekawostki dodam, że Ryszard Krynicki miał wczoraj urodziny…
Aby się odpowiednio przygotować na spotkanie, nabyłam piękny tom poetycki „Wiersze wybrane” Julii Hartwig. Jest to pierwszy taki zbiór utworów poetki. Nie dość, że jest bardzo obszerny, to wzbogacono go o płytę z wierszami czytanymi przez samą poetkę. Taka książka stanowi niewątpliwą okazję, by usłyszeć jak twórca interpretuje swoje własne wiersze.
Julia Hartwig urodziła się w 1921 roku w Lubinie. Jej niedawno wydany tom poezji nosi tytuł „Zapisane”. Poetka w czasie spotkania przeczytała szereg swoich wierszy z ostatnich zbiorów. Jej utwory charakteryzowały się kunsztowną, intelektualną finezją. Ostatnio jednak poetka dąży do lakoniczności. Podczas rozmowy z czytelnikami stwierdziła, że stara się ograniczyć ozdobniki, by stać się bardziej precyzyjną. Pisząc mniej, powiedzieć więcej – chciałoby się dodać.
A zatem jaka jest poezja Julii Hartwig? Nazywa się ją poetycką prozą. Widoczne są w niej inspiracje płynące z literatury francuskiej oraz amerykańskiej. Zresztą nic dziwnego skoro artystka wielokrotnie przebywała na stypendiach we Francji i Stanach Zjednoczonych oraz tłumaczyła z tych języków.
Bardzo trudno pisać o poezji, gdyż każdy czytelnik odnajduje w niej coś innego. Wrażliwość i subtelność Julii Hartwig jest niezwykła. W wierszu „Niedosiężni” pisze:
Kiedyś Zimmerman zapytał Lutoslawskiego
jak grać jedną z jego kompozycji
ten odpowiedział
Graj od niechcenia
Nawiązując do tych słów widać, że dla podmiotu lirycznego słowo jest czymś, co nie stanowi dla niej sekretów, tak jak dla tych artystów muzyka. Jednak tony w jakie uderza poetka są łagodne i pełne pokory. Może właśnie stąd wynika prostota tych wierszy? Ja liryczne jest pogodzone ze swoją egzystencją, ale też pięknem życia – zarówno przeszłym, jak i obecnym.
Podczas rozmowy z czytelnikami Julia Hartwig opowiadała o swoich inspiracjach. Zapytana, który z wierszy Miłosza jest jej ulubionym, odpowiedziała, że „Dar”. Wyraziła swoje zdanie na temat współczesnej formie wierszy, nie kryjąc tego, że dąży obecnie do prostoty. Przyznała jednak, że jej dążenia nie mają nic wspólnego z tym, że dzisiaj ludzie coraz rzadziej się do siebie odzywają, a jeśli już to bez dbałości o poprawność językową.
Czytając swoje utwory poetyckie Julia Hartwig dostarczyła obecnym na spotkaniu wielu wzruszeń. Poezja, choć tak spychana na margines, może dać wiele odbiorcom. Pokazać, że piękne słowo jest ważne i coś wyraża. W wierszach Hartwig są przecież nie tylko emocje, ale i intelekt. Z tego subtelnego połączenia czytelnicy otrzymują niezwykłą ucztę poetycką. Nie tylko ja byłam zachwycona tym spotkaniem, również Beata z cowartoczytać.blog.pl… Cudownie było też móc zdobyć autograf tak wielkiej poetki.
Oj, szczerze Ci zazdroszczę! Bardzo lubię spotkania z pisarzami, czy ogólnie z ludźmi związanymi z szeroko rozumianą działalnością kulturową. Wydaje mi się, że takie spotkania szczególnie służą poezji, która faktycznie często spychana jest na margines, tak jakby liryka była jakąś poślednią formą literatury.
Sama mam sobie sporo do zarzucenia, bo o poezji znacznie trudniej się pisze, co nie znaczy, że w moim życiu jej nie ma…
Ależ Ci zazdroszczę! Bardzo cenię poezje pani Julii Hartwig więc sama chciałabym wziąć udział w podobnym spotkaniu 🙂