„Kim był Karol Darwin” to czwarty tom z serii „Wielcy i sławni”. Dzięki książce Deborah Hopkinson poznamy twórcę teorii ewolucji. Dowiemy się czy był genialnym naukowcem, czego dokonał i jakie miało to znaczenie dla świata? Oprócz tego po wcześniejszej lekturze książki z tego cyklu (o Albercie Einsteinie), liczyliśmy na to, że zobaczymy bohatera książki z tej zwyczajnej strony. Dowiemy się, jakim był człowiekiem. I nie zawiedliśmy się.
Deborah Hopkinson we wstępie książki „Kim był Karol Darwin?” zapowiada jaką rewolucję zapoczątkowała myśl głównego bohatera. Jego teoria zmieniła bieg historii, ale sam Karol Darwin nie uważał się za geniusza, tylko za zwykłego naukowca. Jego idee szokowały, a jednocześnie zmuszały do zastanowienia się, jakie prawa rządzą naturą.
Skąd się biorą takie niezwykłe myśli? Okazuje się, że Darwin był zwyczajnym chłopcem, który obserwował przyrodę i kolekcjonował kamyki i ptasie jajka. W szkole miał kłopoty z uczeniem się tekstów na pamięć. Miał zostać chirurgiem, kiedy ten zawód nie przypadł mu do gustu, ojciec namawiał Karola, by został pastorem. Wyprawa dookoła świata na okręcie żaglowym HMS Beagle zmieniła wszystko, bo dzięki niej rozpoczęła się kariera naukowa Darwina.
Obserwacje jakich dokonał i pytania, które sobie zadawał, doprowadziły do tego, że stworzył teorię ewolucji. Bał się jednak ją ogłosić, bo nie chciał szokować innych. Był świadomy jaką wywoła reakcję w środowisku naukowców. W końcu jednak się zdecydował i napisał książkę „O powstawaniu gatunków”, ponieważ inni myśliciele powoli zaczynali dochodzić do podobnych wniosków. Karol Darwin wiedział, że jego idee nie będą dobrze odebrane przez zwolenników teorii, zgodnie z którą Bóg stworzył świat w ciągu sześciu dni. Do dzisiaj istnieją tacy, którzy nie akceptują idei ewolucji.
Dzięki książce Deborah Hopkinson poznajemy, jak skrupulatnym uczonym był Darwin. Nie bał się zadawania pytań, a zaintrygować potrafiły go nawet zwykłe dżdżownice. Autorka podaje również zabawne anegdoty o twórcy teorii ewolucji – choćby tę, jak włożył ciekawy okaz żuka do ust, bo w dłoniach miał już inne wyjątkowe owady. Dowiemy się jak wyglądało jego życie rodzinne. Wspomniano, że stracił troje z dziesięciorga dzieci. Widzimy nieco wycofanego, pogrążonego we własnych myślach naukowca, który wciąż poszukuje odpowiedzi. A wielkie teorie spisuje nie w laboratorium przy biurku, a na kolanach, na podkładce. Jego przemyślenia pozwoliły nauce zmienić swój bieg.
Deborah Hopkins zaprezentowała Darwina w sposób interesujący i bardzo przystępny. Dzieci wprawdzie zadawały podczas lektury tysiące pytań, ale po to są właśnie tego typu książki. Autorka nie tylko opowiedziała historię życia wybitnego naukowca i wyjaśniła jego dokonania. Nie zapomniała również, by ukazać realia epoki w jakiej żył bohater tej książki. Dowiemy się choćby, jakim nietaktem było oglądanie mrówek ze zwykłymi ludźmi przy zakurzonej drodze – wyższe klasy takich rzeczy nie robiły. Również rysunki w formie szkiców pomogą w zrozumieniu opowieści. Deborah Hopkinson pokazała też, że warto czasami iść pod prąd i zadawać trudne pytania, nawet jeśli inni tego nie robią. Najważniejsze jednak, by samemu również próbować znaleźć na nie odpowiedzi. Moje dzieci uwielbiają przyrodę, więc książka okazała się dla nich idealna.