„Miasto dżinów. Rok w Delhi” – William Dalrymple

Miasto dżinów, William DalrympleIndie kojarzą się z krajem pełnym skrajności, w którym nędza i bogactwo żyją obok siebie. Czy nasz obraz nie jest nieco stereotypowy? Taki rodem z powieści „W osiemdziesiąt dni dookoła świata” Juliusza Verne’a? A jakie jest Delhi, stolica Indii? Zobaczymy to miasto oczyma Williama Dalrymple’a. Będzie to obraz z przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Autor wspomina w podtytule o roku w Delhi, ale w Indiach spędził sześć lat. Anglik opisuje stolicę byłej perły w brytyjskiej w koronie, więc nie zabraknie również kwestii istotnych dla byłych kolonizatorów. Książka została wydana w 1993 roku, obecnie dzięki Noir sur Blanc została przetłumaczona na język polski.

Indie uwolniły się od brytyjskiej zależności w 1947 roku. Cztery dekady później młody historyk i pisarz udaje się wraz z żoną do Delhi. Zabiera nas do miasta w którym przeszłość i teraźniejszość mieszają się ze sobą. Obserwujemy w Delhi wiele niezwykle różnorodnych światów. William Dalryple wnika również w kwestie polityczne. Obrazowo opisuje wydarzenia związane z zamachem na Indirę Ghandi i jak po tym morderstwie potraktowano sikhów. Okazuje się, że Delhi nie jest oazą spokoju. Szybko może stać się miejscem mrożących krew w żyłach okrucieństw. Przemoc jest wpisana w historię tego miejsca. Rzezie urządzano tu wielokrotnie na przestrzeni wieków. Oddzielenie od Indii muzułmańskiego Pakistanu przyniosło ostatnią wielką falę przemocy. Wielu muzułmanów musiało wynieść się z Delhi i dzisiaj stanowią mniejszość w tym mieście.

William Dalrymple z zawodu jest historykiem, więc poznamy też nieco przeszłość tego miejsca. Autor zwraca szczególną uwagę na gasnące, ale jeszcze widoczne ślady świetności Delhi z dawnych czasów. Wciąż żyją ludzie, którzy tęsknią za tym co odeszło. Ta nostalgia towarzyszy ich egzystencji, bo choć niby mieszkają w tym samym miejscu, to okazuje się ono inne niż kiedyś. Historia jest też widoczna w opowieściach mieszkańców stolicy Indii. „Miasto to (…) było niewyczerpaną skarbnicą opowieści, podań starszych niż przekazy historyczne, nieprzebranych pokładów mitów i legend” (s. 8). Dlaczego Delhi było tak wyjątkowe? Bo „(…) we wszystkich częściach miasta spotykało się tu także ludzkie zabytki” (s.9).

Czytelnicy mają okazję przyjrzeć się temu bogactwu materialnemu i duchowemu Delhi. Zobaczą jak w harmonii żyją wszystkie epoki historyczne, właśnie dzięki ludziom o niezwykle różnorodnej mentalności. Dlaczego jest to miasto dżinów? Niektórzy wierzą, że one pozwalają miastu odradzać się jak Feniksowi z popiołów, by stawało się coraz doskonalsze. Tak bardzo dżiny ukochały to miejsce, że nie pozwoliły mu zniknąć z powierzchni ziemi.

W książce usłyszymy wiele języków, zobaczymy piękną architekturę oraz będziemy uczestniczyli w tradycyjnych świętach. Problemy społeczne również są tu opisane. Poznamy współczesną pozycję hidźrów (eunuchów). Z niepokojem będziemy czekali na nadchodzący monsun. Autor opowie nam, jakie znaczenie dla mieszkańców Indii ma najdłuższy na świecie utwór literacki – Mahabharata, jednocześnie jeden z najważniejszych hinduistycznych poematów epickich. 

Opowieści Williama Dalrymple zostały wzbogacone ilustracjami w wykonaniu Olivii Fraser – żony autora książki. „Miasto dżinów” jest relacją z pobytu w Delhi, ale nie jest to przewodnik. Otrzymujemy książkę opartą na wnikliwych obserwacjach autora i jego rozmowach z mieszkańcami stolicy Delhi. Pisarz stara się być jak archeolog i warstwa po warstwie odkrywa przed nami bogactwo tego miejsca. Powstaje dzieło będące niezwykle dokładnym portretem miasta. Autor zafascynowany stolicą Indii w sposób skrupulatny oddaje jego złożoność. Żeby zrozumieć Delhi, nie wystarczy zobaczyć jakie miasto jest z zewnątrz, trzeba również poznać przyczyny pewnych zjawisk. Dzięki książce mamy okazję zagłębić się w tym świecie oraz zobaczyć niezwykłe połączenie kultur: islamskiej i hinduistycznej, indyjskiej i angielskiej.

  1. Z przyjemnością zagłębię się w lekturę tej książki, tym bardziej, że polski czytelnik ma okazję zapoznać się z nią dzięki uprzejmości oficyny Noir sur Blanc, którą ogromnie sobie cenię.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *