Historia Sosnowca jest mi obca. A właśnie to miejce stało się głównym tematem powieści Zbigniewa Białasa pt. „Korzeniec”, której akcja rozgrywa się tuż przed wybuchem pierwszej wojny światowej.
Latem, w 1913 roku, ginie Alojzy Korzeniec. Zostaje znaleziony na nasypie kolejowym w centrum Sosnowca. Rozpoznać go można jedynie po dokumentach, gdyż zwłoki są pozbawione głowy. W przewrotny sposób, bo posługując się elementami powieści kryminalno-sensacyjnej, Zbigniew Białas próbuje zwrócić uwagę czytelnika na wątki historyczno-obyczajowe obecne w książce.
Śmierć glazurnika stanowi tylko pretekst do tego, by opisać i przedstawić bohaterów z różnych grup społecznych, których łączy właśnie Sosnowiec. W tym tyglu narodowościowym spotkać można glazurnika, który wprawdzie tragicznie kończy żywot, ale przecież dowiemy się kim był, jakimi kierował się zasadami. Kolejną ważną postacią jest żona Alojzego, która w tajemnicy przed mężem pisuje powieść w odcinkach wydawaną przez pismo „Iskry”. Tam też pracuje redaktor Walerian, który pomoże wdowie w rozwiązaniu zagadki śmierci glazurnika. To jednak dopiero początek plejady barwnych bohaterów.
Zbigniew Białas ukazał przedstawicieli wielu grup społecznych. Do tego dochodzą liczne narodowości: Żydzi, Niemcy, Polacy i Rosjanie, którzy spotykają się właśnie w Sosnowcu. Po zaborach tu właśnie przebiegał Trójkąt Trzech Cesarzy. Było to określenie miejsca, gdzie w latach 1846-1915 zbiegały się granice trzech europejskich mocarstw: Prus (później Niemiec), Austrii (później Austro-Węgier) i Rosji.
Oprócz barwnych postaci ważna staje się przestrzeń, w której rozgrywa się akcja powieści. Choć nigdy nie byłam w Sosnowcu, dzięki Z. Białasowi poczułam się jakbym przeniosła się w czasie i znalazła w historycznych Sosnowicach (nazwa przedwojenna). Świetnie oddany został klimat miejsc, do których autor zabiera czytelnika. Świetnie zostały opisane spelunki, domy bogaczy i biedaków, nasypy kolejowe, rzeźnie.
W „Korzeńcu” miejsca są równie ważne, jak ludzie. Bohaterem głównym staje się Sosnowiec z jego barwną historią. Nie wszyscy potrafią odróżnić Śląsk od Zagłębia Dąbrowskiego, a dzięki powieści Białasa miasto będące stolicą Zagłębia staje się nam równie bliskie, jak rodzinna miejscowość.
Choć tytułowy Alojzy Korzeniec traci głowę, jego sprawa w tej powieści zepchnięta jest na dalsze tory. Dosłownie. Potem ten wątek pojawia się w tle. Rozwiązywanie sprawy staje się mniej ważne od przedstawiania kolejnych ciekawych postaci, które dadzą czytelnikowi obraz życia w Sosnowcu tuż przed wybuchem pierwszej wojny światowej.
W książce przewinie się kilka ważnych i historycznych nazwisk powiązanych w jakiś sposób z Sosnowcem. Można się będzie zdziwić, kto w tej okolicy bywał. Dzięki zróżnicowaniu społecznościowemu ludzie mieli możliwość stykania z innymi kulturami. Dziś można im tego jedynie zazdrościć.
„Korzeniec” Zbigniewa Białasa jest lekturą wymagającą od czytelnika pewnego wysiłku. Trzeba przenieść się w czasie do początków XX wieku. Następnie przypomnieć ważne wydarzenia historyczne i umiejscowić Sosnowiec na mapie. Wynik może zaskoczyć. Nawet sobie nie uświadamiałam, że właśnie tam zbiegały się granice trzech zaborów. Autor postarał się, by rewelacyjnie oddać klimat tamtych czasów i miejsca. Dzięki powieści uzmysłowiłam sobie, jak ciekawą historię posiada ta przestrzeń. Na dodatek miejsca zostały opisane w barwny sposób. I choć nigdy tam nie byłam, łatwo mi było je sobie wyobrazić dzięki opisom.
Jako, że byłam na Targach Książki w Katowicach, nie zapomniałam o autografie od autora… Najważniejsza była przede wszystkim możliwość porozmawiania o książce z jej twórcą.
Dziękuję Wydawnictwu MG za powieść.

Odkąd się pojawiła na rynku znajduje się na mojej liście 'do przeczytania’. Teraz pojawiła się również kontynuacja tej książki zatytułowana „Puder i pył” 🙂 Poza tym jestem pod wrażeniem okładek obu.
„Puder i pył” już się ustawiają w kolejce do czytania 🙂
Nie lubię raczej tego typu książek : /
Po Twoim opisie wiem już, że spodobałyby mi się w tej książce 3 rzeczy:
1. duża rola miasta (uwielbiam powieści z Warszawą w tle, ostatnio natomiast na tapecie był Wałbrzych)
2. książka z zagadką i elementami historii
3. książka na myślenie.
Zachęciłaś skutecznie 🙂
Pozdrawiam
Doskonale podsumowałaś „Korzeńca”… Wszystko to jest w niej interesujące i godne uwagi.
Kryminał w stylu retro z panoramą społeczeństwa z początku XX wieku? Bardzo zachęcająca recenzja – jest naprawdę kusząca.
Heh, ja raczej nie mam problemów z usytuowaniem Sosnowca na mapie ;), aczkolwiek wolałabym książkę z Katowicami w tle 😉
Nie miałam pojęcia, że Sosnowiec był na granicy trzech zaborów… Bo ze współczesną mapą jakoś bym sobie poradziła 😉
A swoją drogą, czy znasz jakieś książki z Katowicami w tle?
Pingback: Recenzja książki Zbigniewa Białasa – „Puder i pył” | Czytam, bo chcę i już