Kara śmierci i gilotyna. Te dwa hasła połączone ze sobą od razu kojarzą nam się z Francją. I właśnie tam zabiera nas Tomasz Kowalski. Dzięki książce „Mędrzec kaźni” przenosimy się do wiosennego Paryża, do roku 1939. Za chwilę wybuchnie druga wojna światowa, ale na razie poznamy kata. Prawdziwego, kojarzącego nam się z krwawą instytucją z czasów średniowiecza. Wtedy jednak kat posługiwał się raczej toporem, albo mieczem (w zależności od tego czy ścinano mieszczanina, czy rycerza). Ten współczesny, nie tylko sprzed drugiej wojny światowej, obsługiwał gilotynę. Czytaj dalej
Archiwa tagu: MG
„Upalne lato Gabrieli” – Katarzyna Zyskowska-Ignaciak
Zaczęło się od „Upalnego lata Marianny”, potem był drugi tom – „Upalne lato Kaliny”. Katarzyna Zyskowska-Ignaciak postanowiła zamknąć trylogię „Upalnym latem Gabrieli”. Dlaczego te powieści wydawane są w maju? Łatwo się domyślić. Czytelnik otrzymuje książkę, która doskonale nadaje się na wakacje, albo dla odprężenia po ciężkim dniu pracy.
„Upalne lato Gabrieli” nawiązuje do poprzednich części – Gaba jest córką Kaliny, a wnuczką Marianny. Wydaje mi się jednak, że można czytać książki oddzielnie, choć sama niezbyt często tak robię. Za sprawą Marianny przeniosłam się do pierwszej połowy wieku, natomiast historia Kaliny rozgrywa się w czasach PRL-u. Gabriela Kern – tytułowa bohaterka trzeciej części – żyje w czasach nam współczesnych. Czytaj dalej
„Życie Charlotte Brontë” – Elizabeth Gaskell
Charlotte Brontë intrygowała już swoich współczesnych. Zaczęło się od tego, że najpierw wydawała pod pseudonimem jako Currer Bell. W czasach istnienia poczty pantoflowej, kiedy wszyscy się znali, było dość niezwykłe, że oto pojawia się talent, o którym właściwie nic nie wiadomo. Aura tajemnicy może też spowodować tworzenie różnego rodzaju wyobrażeń i kusi, by patrzeń na pisarza przez pryzmat jego dzieł.
Autorka biografii Charlotte Brontë również była pisarką. Na dodatek znała osobiście swój obiekt badań. Uważała się za przyjaciółkę Charlotte i już dwa lata po śmierci autorki „Jane Eyre” wydała biografię. Zresztą właśnie ta publikacja przyniosła sławę Gaskell, choć jej powieści również są cenione i czytane do dziś. Czytaj dalej
„Kubuś Fatalista i jego pan” – Denis Diderot
Poznawanie literatury współczesnej jest dla mnie czymś naturalnym, jak oddychanie. Jednak, żeby do tego mogło dojść, starałam się poznawać klasykę. Lubię też do niej powracać, żeby sobie przypomnieć ulubione dzieła. Czasem mam ochotę porównać jak odbieram danego klasyka teraz teraz, a co wyniosłam z danej książki kilkanaście lat temu.
Właśnie takim klasykiem do którego chciałam wrócić jest „Kubuś Fatalista i jego pan”. Denis Diderot napisał książkę w czasach oświecenia, kiedy na pierwszym miejscu stawiano rozum. Właśnie wtedy powstały nowe doktryny filozoficzne. Wolter i Diderot dali podstawy istnienia racjonalizmu oświeceniowego. Ach, chciałoby się, żeby i dziś z takim entuzjazmem dążono do poznawania rzeczywistości, jak w epoce rozumu. Czytaj dalej
„Proces” – Franz Kafka
Franz Kafka uważany jest za jednego z najwybitniejszych prozaików dwudziestowiecznych. Jednak jego „Der Prozeß” niemal nie ujrzał światła dziennego. W 1924 roku Kafka zmarł. Pisarz w testamencie życzył sobie, by wszystkie jego zapiski zostały zniszczone. Tak się nie stało i dzięki temu, rok po śmierci pisarza, „Proces” został wydany.
Postanowiłam wrócić do „Procesu”, ponieważ zainteresował mnie egzemplarz Wydawnictwa MG, który jest wyjątkowy pod tym względem, że wzbogacono go grafikami Bruno Schulza. Ten sam artysta dokonał również przekładu „Procesu”, choć tak właściwie dokonał jego korekty. Widnieje jednak na okładce jako tłumacz. Kafka miał spory wpływ na prozę Schulza, ich wizje świata mają pewien wspólny mianownik. Zresztą nic dziwnego. Wiele łączyło obu artystów. Obaj dojrzewali na przełomie XIX i XX wieku i wywodzili się z podobnego środowiska. Byli mieszczanami pochodzącymi z asymilujących się rodzin żydowskich, żyjący w monarchii austro-węgierskiej. Warto się cofnąć w czasie i przypomnieć sobie, jaki w tym czasie panował na tych ziemiach tygiel kultur i jak wiele narodowości stykało się ze sobą.
Akcja powieści Kafki zaczyna się jednym z najsłynniejszych zdań w literaturze: „Ktoś musiał zrobić doniesienie na Józefa K., bo choć nic złego nie popełnił, został pewnego ranka po prostu aresztowany”. Głównego bohatera poinformowano, że został postawiony w stan oskarżenia, ale jego treści nie pozna do końca utworu. Józef K. do pewnego momentu nie wierzy w proces, później uzna go jednak za coś nieuniknionego.
Właśnie kiedy pogodzi się z koniecznością procesu, stara się ratować swoją sytuację. Rozpoczyna wędrówkę w poszukiwaniu miejsca, gdzie ma być sądzony. Choć ma żyć normalnie i pozostać jedynie do dyspozycji sądu, bohater stara się zmienić swoją sytuację. Jego działania nie przynoszą efektu. Józef K. jest bowiem od początku skazany, choć nigdy nie dowie się za co. Jego bunt nie zda się na nic, bohater ostatecznie poddaje się tajemniczemu wyrokowi.
„Proces” Franza Kafki jest niezwykle wieloznaczną powieścią. Wielu interpretowało ją na swój sposób, w tym Erich Fromm, czy Max Brod. Każdy może zobaczyć w książce coś zupełnie innego. Dla jednych będzie to opowieść o winie i karze, dla innych o odpowiedzialności za własne życie, czy samotności.
W utworze Kafki niewątpliwie ważny jest klimat. Surrealistyczny świat, w którym dominuje poczucie grozy. Bohater wędruje po labiryntach sądu, a odbiorca odnosi wrażenie, że znajduje się wewnątrz sennego koszmaru. Jednak jak na oniryczną atmosferę, świat przedstawiony jest w niezwykle szczegółowy i konsekwentny sposób.
Józef K. znajduje się wewnątrz uniwersum, który zagraża jego istnieniu. Może chodzi tu o wyobcowanie jednostki, a może o los człowieka w sensie metaforycznym. Światem kierują tajemnicze, anonimowe siły, na które jednostka nie ma najmniejszego wpływu. Kafka nie daje nam podpowiedzi, w „Procesie” brakuje jakichkolwiek komentarzy. Wizja pisarza jest umowna i oszczędna, a przez to otwiera wiele dróg na interpretację. Autor nie wymienia konkretnego miejsca, ani czasu, ale wiele jest obrazów, które wskazują na związek z epoką w której żył Franz Kafka. Zauważyć można problemy społeczne, z którymi zmagał się świat u progu współczesności. Może właśnie wśród tej biurokracji, ginie jednostka ludzka, która przestaje być indywiduum, a jego egzystencja ulega zatraceniu?
„Proces” należy do tych, po które sięga się wielokrotnie. W zależności od wieku, nastroju odbiorcy, inaczej odczytamy tę powieść. Czy zobaczymy tragizm wyobcowanej i samotnej jednostki, czy bohatera w onirycznym, acz groźnym świecie, a może przypowieść, to zauważymy, że książka Franza Kafki nadal jest aktualna i nie zestarzała się ani trochę. Natomiast grafiki Brunona Schulza świetnie dopełniają powieść. Kreska polskiego artysty wydobywa i podkreśla mroczny klimat oraz absurd „Procesu”. Według mnie ilustracje doskonale pasują do książki – bez nich powieść wydawałaby się niepełna.
Dziękuję Wydawnictwu MG za książkę.
„Wichrowe Wzgórza” – Emily Brontë
Można się pokusić o stwierdzenie, że klasyczne powieści się nie starzeją. Jedynie czytelnik zmienia z biegiem czasu sposób w jaki patrzy na świat. Właśnie dlatego sięgnęłam po nowe tłumaczenie „Wichrowych Wzgórz” Emily Brontë, by zobaczyć, czy po kilkunastu latach zmienił się mój odbiór tej książki. Rzeczywistość mnie zaskoczyła, ponieważ okazało się, że niemal zupełnie zapomniałam, o czym była ta lektura. Zostali w mej świadomości główni bohaterowie i szkic fabuły, niezupełnie zgodny z rzeczywistością.
Dzięki Emily Brontë w umysłach czytelników ukształtował się wiktoriański obraz angielskiej północy, okrytej wrzosem i targanej zarówno zmiennymi zjawiskami atmosferycznymi, jak i skrajnymi emocjami. Pisarka przyczyniła się też do tego, by stworzyć obraz namiętnej miłości, zwanej dzisiaj romantyczną. Jednak prócz klisz i schematów, warto przyjrzeć się tej książce bardziej dokładnie, by zobaczyć w niej drugie dno, coś wykraczającego ponad stereotypy.
Zaskakuje już sam pomysł na formę powieści. Narratorem jest pan Lockwood, który jako najemca przyjeżdża w 1801 roku do Thrushcross Grange. Zafascynowany osobą Heathcliffa, próbuje się dowiedzieć czegoś więcej na jego temat. Większość opowieści będzie przytaczała gospodyni, Ellen Dean, która miała okazję uczestniczyć w wielu wydarzeniach z życia Heathcliffa i jego najbliższych. Mamy więc podwójną narrację, która niezwykle wzbogaca lekturę.
Bohaterowie, którzy żyją na wrzosowiskach, wzrastają właściwie w rajskim miejscu, zupełnie nieskażonym przez cywilizację. Wszystko się zmieni, kiedy do rodziny dołączy tajemniczy chłopiec. Ojciec – pan Earnshaw, nakaże traktować go jak dwoje pozostałych dzieci. Nakaz spowoduje uczucie zazdrości w sercu prawowitego syna Hindleya oraz chęć rywalizacji. Catherine potraktuje jednak Heathcliffa, jak brata. Sprawy się skomplikują, kiedy młodzi dorosną, zacznie między nimi rodzić się miłość.
Dziewczyna poślubi innego, a zraniony Heathcliff postanowi zniszczyć wszystko, co wiąże się z obiema rodzinami. Jeśli nie może mieć ukochanej, wprowadza w życie diabelski plan, którego celem jest jedynie destrukcja. Jednak, czy niszczenie może mu dać poczucie szczęścia, albo spełnienia?
Heathcliff w „Wichrowych Wzgórzach” jest postacią najciekawszą. Oscyluje między byronicznym, a faustowskim typem bohatera. Z jednej strony demoniczny, a z drugiej buntownik, który rzuca wyzwanie całemu światu. Tajemnicza i mroczna postać wzbudza jednak w czytelniku pozytywne emocje, w przeciwieństwie do Lintona Heathcliffa. Tak jak ojciec jest nieskażony przez cywilizację, tak jego syn już uległ jej destrukcyjnej sile i jest bohaterem pozbawionym jakiegokolwiek kręgosłupa.
„Wichrowe Wzgórza” są też opowieścią gotycką. Pojawia się w niej sporo mroku, ciemnych postaci. Bohaterowie przeżywają skrajne emocje, jednak nie mają przyszłości. Namiętność jaka rodzi się między Catherine i Heathcliffem jest niedozwolona przez moralność wiktoriańską, dlatego doprowadza do tragicznych skutków. Cierpieć będą jednak nie tylko główni bohaterowie, lecz i ich najbliżsi oraz kolejne pokolenia. Czy możliwe jest przerwanie tego zamkniętego kręgu tragedii?
Najciekawsza w powieści jest możliwość wielu interpretacji. Nie ma wszystkowiedzącego narratora, poznajemy historię widzianą oczyma Ellen Dean, ale kropkę nad i musimy postawić sami. Można cenić „Wichrowe Wzgórza” za poetyckie opisy, fabułę, bądź niezwykłe postacie. Mnie zawsze zaskakuje mroczna strona natury ludzkiej, którą stara się podkreślać Emily Brontë oraz nieschematyczni bohaterowie targani silnymi uczuciami. Dziś raczej nikt nie podkreśla mocy rozpaczy, która może zabić. U tej angielskiej pisarki taka siła uczuć jest oczywista…
Dziękuję Wydawnictwu MG za powieść.